• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

IPN uczcił pamięć Polaków pomordowanych na Wołyniu

Niedziela, 9 lipca 2023 (09:15)

Przedstawiciele IPN z prezesem dr. Karolem Nawrockim
upamiętnili ofiary ludobójstwa na Polakach dokonanego latem 1943 roku na Wołyniu.

„Naszym celem jest pokazanie, że IPN pamięta o tym,
co wydarzyło się 80 lat temu na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Nie zapominamy na poziomie memoratywnym i naukowym. Jesteśmy tu także, aby pomodlić się za ofiary zbrodni ludobójstwa” – podkreślił wczoraj prezes IPN.

Doktor Karol Nawrocki dodał, że działania IPN
„mają pokazać, że wciąż są działania, które czekają na wyjaśnienie, rozliczenie i upamiętnienie ofiar ludobójstwa, które było wyjątkowe ze względu na okoliczności i sposób, w jaki ginęły polskie dzieci i kobiety”. Przypomniał, że jest to szczególnie istotne w kontekście skali ludobójstwa, które dotknęło około 1500 miejscowości, z których tylko 200 jest w jakikolwiek sposób upamiętnionych.

„Od 2020 roku nasze wnioski w sprawie ekshumacji
nie są uwzględniane przez Ukrainę” – wskazał prezes IPN.

Dodał, że wnioski składane przez IPN dotyczą nie tylko ofiar ludobójstwa, ale także miejsc pochówku żołnierzy walczących z Sowietami w 1920 i 1939 roku.

Wczoraj delegacja IPN upamiętniła ofiary zbrodni dokonanej na mieszkańcach Rudna i Żurawca. Pod krzyżem w okolicy dwóch całkowicie zniszczonych wsi złożono kwiaty i zapalono znicze. Następnie w pobliskim Kisielinie delegacja odwiedziła ruiny kościoła, który był świadkiem jednego z ataków na polską społeczność.
11 lipca 1943 roku miasteczko Kisielin i znajdujący się
w nim katolicki kościół parafialny zostały otoczone podwójnym kordonem nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-UPA. Gdy po zakończeniu Mszy św. Polacy zaczęli wychodzić z kościoła, otworzono do nich ogień
z karabinów maszynowych. Wśród zaatakowanych wybuchła panika, ludzie cofnęli się do świątyni i zaczęli szukać ukrycia. Kilkadziesiąt osób zabarykadowało się
na piętrze plebanii połączonej z kościołem.

Polacy, którzy uciekli na piętro plebanii, zdołali się obronić, rzucając we wspinających się po drabinach upowców cegłami z rozbieranych ścian i pieców oraz odrzucając wrzucane przez okna granaty. Po ponad 10 godzinach oblężenia upowcy odeszli. Podczas akcji obronnej zginęły cztery osoby, a sześć zostało rannych.

Upamiętniono także Polaków poległych i zamordowanych podczas obrony pałacu Radziwiłłów w Ołyce. W rozmowie
z PAP prof. Popek z IPN podkreślił, że wydarzenia,
do których doszło w tym miejscu, były jednym
z najbardziej niezwykłych epizodów rzezi wołyńskiej.

„Polacy przez kilka miesięcy bronili pałacu. W jego murach znalazło się 10 tysięcy Polaków, uciekających przed mordami UPA. Byli niemal pozbawieni zapasów broni.
Ci, którzy wyprawiali się po żywność, często ginęli.
Byli przywożeni na ten cmentarz i chowani pod murem.
Oblicza się, że leży tu około 500 Polaków” – akcentował
prof. Popek. W grudniu 1943 roku do Ołyki przybyła zorganizowana przez okolicznych Polaków kolumna sań, którymi bez strat ewakuowano oblężonych do Przebraża, które również stało się twierdzą uciekinierów” – dodał badacz. W kulminacyjnym momencie załamywania się obrony wysłano prośbę o pomoc do miejscowego oddziału partyzantki sowieckiej, który rozbił siły UPA.

Delegacja IPN umieściła na zbiorowych mogiłach Polaków drewniany krzyż, złożyła wieniec i zapaliła znicz. Modlitwę za zmarłych odmówił ks. Tomasz Trzaska. To pierwsze
w tym miejscu upamiętnienie pochowanych tam bezimiennych Polaków. Na cmentarzu zachowały się tylko ruiny kaplicy oraz pojedyncze nagrobki miejscowej ludności polskiej. Teren jest zaniedbany, a okoliczni mieszkańcy wypasają tam kozy. „Niewiele osób wie o tym miejscu,
że pod murem leżą ci, którzy zginęli w tym miejscu.
Nie znamy większości ich nazwisk, ale dziś możemy ich
po raz pierwszy upamiętnić” – zaznaczył prof. Popek.

AB, PAP