Zbudowani na fundamencie apostołów
Wtorek, 4 lipca 2023 (16:31)Trzeci dzień Wielkiego Odpustu Tuchowskiego stanowił kolejny etap rozważań o tajemnicy Kościoła, do jakich zaproszeni zostali w tym roku kaznodzieje odpustowi.
Pogoda od samego rana dopisywała pielgrzymom. Dzień trzeci odpustu w Tuchowie rozpoczął się w bazylice tuchowskiej o godzinie 6.00 rano odsłonięciem cudownego obrazu Maryi i celebrowaną pod nim recytowaną Mszą św., której przewodniczył o. Tomasz Mular, redemptorysta ze Skarżyska-Kamiennej. Następnie licznie zgromadzeni wierni, tak jak czynią to od wieków, okrążyli ołtarz bazyliki na kolanach. O godzinie 6.30 odśpiewano Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a o godzinie 7.00 rozpoczęła się na dziedzińcu sanktuaryjnym Najświętsza Eucharystia. Głównym celebransem i zarazem kaznodzieją był o. Łukasz Baran CSsR – redemptorysta kształcący się na misjonarza ludowego w Lublinie.
Swoją homilię kaznodzieja rozpoczął od przytoczenia obrazu z „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego. Oto na pytanie dziecka niewierzących rodziców o wiarę w Boga, zapytana ciocia, zamiast naukowo odpowiedzieć, przytula go i pyta: „czujesz?”. Ta sytuacja wprost kojarzy się z odczytaną na Mszy Ewangelią o apostole Tomaszu, domagającym się dotknięcia ran Jezusa, stawiającemu warunek wierze. Tradycja chrześcijańska przypisała Tomaszowi przydomek „niedowiarka”. Tymczasem Jezus nie potępia swego ucznia, lecz daje mu przyzwolenie na rozwianie swoich wątpliwości przez dotyk. My – wyjaśniał o. Baran – nazwalibyśmy dziś Tomasza nie niewierzącym, ale poszukującym. Następnie dodał, że wszyscy od św. Tomasza możemy się wiele nauczyć, bo nasza wiara także domaga się czucia, dotyku. „Nasze dotknięcie Boga dokonuje się, kiedy składamy ręce do modlitwy, kiedy przyjmujemy Ciało Chrystusa w Komunii Świętej, kiedy przystępujemy do spowiedzi” – konkludował o. Łukasz. Następnie kaznodzieja postawił przed słuchaczami pytanie: czy wiara dopuszcza wątpliwości? Odpowiadając na nie, oświadczył, że Bóg dopuszcza w życiu swych wiernych kryzysy, ale po to, aby razem z Nim przez nie przejść. W ten sposób nasza wiara oczyszcza się i umacnia, może więc stać się oparciem i świadectwem dla innych. Redemptorysta zwrócił uwagę, że najważniejszą częścią Ewangelii jest wyznanie wiary przez Tomasza – z „niedowiarka”, osoby poszukującej, stał się gorliwym czcicielem Jezusa. Nie przekonały go do tej wiary nawet cuda, które przez lata oglądał, idąc za swym Mistrzem. Najważniejsza była dla niego relacja, która została umocniona przez ten szczególny moment dotyku ran Boga. W dalszej części homilii ojciec Łukasz zauważył, że kiedyś dla ludzi naturalne było, że wiara domaga się praktyk religijnych. Dziś nie jest to już tak oczywiste, ludzie w swoim pragnieniu wolności kwestionują niezbędność Kościoła w ukazywaniu tajemnicy Boga i strzeżeniu depozytu wiary. Tymczasem to wspólnota wierzących – Kościół – pozostaje Ciałem Chrystusa, ludem Bożym, a więc przestrzenią chcianą przez samego Boga i wybraną, by w nim ludzie zdążali do świętości. Rozwijając tę myśl, kaznodzieja podkreślił, że najlepsza część Kościoła to ci zbawieni w niebie, wpatrujący się w oblicze Boga. My tu, na ziemi, zmagamy się z naszymi słabościami i nieraz im ulegamy. Żeby jednak naprawiać Kościół, trzeba najpierw w nim być – przekonywał o. Łukasz. Na zakończenie stwierdził zaś, że w świecie zamętu i lęku o wszystko, trzeba nam dotykać Boga jak Tomasz, a to robić możemy tylko w Kościele. Prośmy więc Maryję o pomoc w dążeniu do Jej Syna, a naszego Brata Jezusa.
Wczorajsze modlitwy i nabożeństwa na dziedzińcu sanktuaryjnym prowadzili bracia klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie. O godzinie 8.40 rozpoczął się pierwszy „kwadrans powołaniowy”, podczas którego swoimi świadectwami odkrywania woli Bożej podzielili się alumni pierwszego roku seminarium. Na koniec kwadransu poprowadzili oni także modlitwę o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.
O godzinie 9.00 na dziedzińcu sanktuaryjnym rozpoczęła się Eucharystia, skupiająca przede wszystkim Grupy Modlitewne Ojca Pio. Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił ksiądz prałat Andrzej Liszka z Krynicy-Zdroju, diecezjalny koordynator grup.
W swojej homilii ksiądz prałat skupił się na przybliżeniu wiernym nauki o Kościele, w kontekście życia świętego ojca Pio. Kaznodzieja wyszedł od sceny pogrzebu Stygmatyka, w którym udział wzięło bardzo wielu wiernych, wśród których był m.in. duchowy syn świętego, wybitny fizyk Enrico Fermi. Powiedział on wtedy: „Gdy Kościół zażądał od o. Pio trudnej ofiary nieodprawiania Mszy Świętej, on nie odprawiał. Kiedy kazali mu pozostawać w ciszy i zamknięciu – pozostawał. Kiedy miał mówić i odprawiać Msze – odprawiał i głosił. Ojciec Pio bardzo kochał Kościół – jak własną matkę – i był mu posłuszny”. Ksiądz Andrzej dodał: „Gdyby miał wskazać jeden klucz do postaci św. o. Pio, klucz, w którym można najlepiej zrozumieć tajemnicę jego życia i świętości, wskazałbym na jedno słowo – Maryja”. Wyjaśniając te słowa, stwierdził, że to czuła i osobista więź świętego z Matką Najświętszą, przyjmowanie ochotnym sercem Bożych łask z Jej dłoni pozwoliło mu upodobnić się do swego Mistrza Jezusa aż po dar noszenia na swoim ciele Jego ran. Kaznodzieja, rozwijając tę myśl, stwierdził dobitnie: „Maryja jest jakby płaszczem Jezusa, w którą przyoblekł się Boski Syn. Zaś ojciec Pio był nie tylko tym, co dotyka się tego płaszcza, ale on trzymał się go całe życie mocno, nie wypuszczając go z rąk”. O miłości Maryi do każdego z nas mówi w Tuchowie każdy kamień i każda cegła – kontynuował kapłan – a hasło tegorocznego odpustu: „Wierząc w Chrystusa, kochajmy Kościół”, każdy czciciel o. Pio musi wziąć sobie głęboko do serca. Kościół to bowiem wyjątkowy dom, zaprojektowany w Bożym sercu. To dom świętych i grzeszników, dom naszych przodków, nasz dom i nasza rodzina od chwili naszego chrztu. To świątynia budowana na całe życie wieczne. To dom w sercu Jezusa, On jest kamieniem węgielnym, a fundamentem są apostołowie – tłumaczył kaznodzieja. Na koniec kazania ksiądz Prałat zacytował słowa św. Jana Pawła II z Jasnej Góry, wypowiedziane w czasie jego pielgrzymki do Polski w 1997 roku: „Miłujcie Kościół, nadeszła bowiem godzina, by kochać Kościół sercem pokornym i mądrym. Miłować Kościół znaczy cenić go sobie, być szczęśliwym, że się do niego należy, być mu odważnie wiernym, radośnie mu służyć”. Ksiądz Andrzej Liszka kazanie zakończył słowami: „schodząc z tuchowskiego lipowego wzgórza, zabierzmy ze sobą słowa o. Pio: »kochaj, szanuj i broń Kościoła«”.
O godzinie 10.40 rozpoczął się drugi tego dnia kwadrans powołaniowy, w czasie którego kolejnych dwóch braci podzieliło się z wiernymi zgromadzonymi na placu świadectwem swojego życia, a także poprowadzili modlitwę. Pielgrzymom bardzo przypadło do gustu wspólne wykonanie z klerykami słynnej „Barki”.
O godzinie 11.00 rozpoczęła się Suma odpustowa, która skupiła też pielgrzymkę rolników i pszczelarzy. Słowo skierował do nich główny celebrans, a zarazem delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa rolników ks. bp Leszek Leszkiewicz – biskup pomocniczy tarnowski.
Rozpoczął on swoją homilię od pytania skierowanego do słuchaczy: co myślicie o swoich parafiach? Co myślicie o swoich pasterzach? Następnie odwrócił się w stronę księży i zapytał ich: co sądzicie o waszych parafianach? Zaraz potem wyjaśnił swoje pytania: jeśli nie patrzymy na nich oczami wiary i nie widzimy w nich Jezusa, to błyskawicznie się zrazimy. Biskup zauważył, że choć w mediach znaleźć można wiele dobrych słów o Kościele, to równie dużo, a może i więcej jest obelg i oskarżeń rzucanych wobec niego. Następnie pouczył, że dojrzały chrześcijanin powinien umieć stanąć w obronie Kościoła: Ciała Chrystusowego, zbudowanego na fundamencie apostołów. Biskup Leszkiewicz podkreślił, że najmniejszą „komórką” Kościoła nie jest parafia, ale rodzina i to w niej przede wszystkim powinna się dokonywać ewangelizacja i katechizacja – poprzez wspólną modlitwę, postawę życzliwości i miłości oraz solidne wychowanie w chrześcijańskich wartościach. Troska o nasze rodziny to dla nas coś naturalnego – zauważył ksiądz biskup – powinniśmy więc zdać sobie sprawę z tego, jak wielkie spustoszenie w naszym życiu duchowym powoduje grzech i tym bardziej postanowić, że będę walczyć o to, aby nie zakradł się on do mojej rodziny. Biskup pocniczy tarnowski podkreślił także wymiar formacji młodszych pokoleń. „Czy znacie katechizm? Czy pamiętacie prawdy wiary? Należy je poznać nie tylko dla rozwoju własnej wiary, ale także po to, aby przekazać je młodszemu pokoleniu” – mówił. Zwrócił także uwagę na specyfikę pracy rolników i pszczelarzy, która bardzo łączy się z umiłowaniem tradycji: „W naszej pracy codziennej należy mieć świadomość Bożej obecności: Bóg jest i chce nam błogosławić. Należy wrócić do prostej wiary naszych przodków – wszystko jest w ręku Boga, wszystko od Niego zależy. Rolnicy – nie zapominajcie prosić o błogosławieństwo na początek swej pracy. Pamiętajcie – poświęćcie swoje przedmioty pracy, oddajcie je Bogu. Człowiek zapraszający Boga do swej pracy na pewno będzie w niej uczciwy i sprawiedliwy” – podsumował swe kazanie ks. bp Leszkiewicz.
Jak zawsze podczas Wielkiego Odpustu Tuchowskiego na zakończenie uroczystej Sumy odbyła się procesja Eucharystyczna wokół bazyliki, którą poprowadził
ks. bp Leszek Leszkiewicz.
Po południu plac sanktuaryjny zaroił się od dzieci. Przybyła pielgrzymka Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci wraz ze swoją założycielką – Magdaleną Buczek oraz opiekunem Kół – o. Piotrem Dettlaffem z Radia Maryja. Wkrótce cały plac wypełniał gwar dzieci oraz donośny głos ojca Piotra. Pielgrzymom towarzyszył zespół Pokolenia, pod batutą pani Ewy Stanisławczyk, który nie tylko umilał czas wspaniałą muzyką, ale także animował modlitwę oraz akompaniował przy liturgii. O 15.00 dzieci poprowadziły Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Około 15.15 rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył o. Piotr Dettlaff. On także skierował do dzieci Słowo Boże. Najpierw zaprosił on wszystkie dzieci przed ołtarz w kaplicy polowej i odczytał Ewangelię o weselu w Kanie Galilejskiej. Razem z dziećmi powtarzał on każde zdanie Jezusa i Maryi. Na początku zapytał on dzieci, czy czują się dobrze u Matki Bożej Tuchowskiej, naszej wspólnej Matki. Odpowiedzią był głośny okrzyk dzieci – „tak!”. Następnie ojciec Piotr nawiązał do rozpoczynających się wakacji. Po wypytaniu, gdzie mali pielgrzymi wybierają się na wakacje, kaznodzieja zapytał je, czy wiedzą, jak nazywają się takie specjalne spacery po całej Polsce w czasie lata. Dzieci doskonale wiedziały, że chodzi o pielgrzymki – naprawdę wyjątkowe „spacery” do Maryi i Pana Jezusa. Ojciec opowiedział dzieciom o wielu sanktuariach, które można odwiedzić w czasie wakacji – o Jasnej Górze, Kalwarii Zebrzydowskiej, Piekarach Śląskich, Gietrzwałdzie i wielu innych miejscach, gdzie króluje Maryja – od Tatr aż po fale Bałtyku. Te sanktuaria to specjalne, wybrane przez Boga miejsca – tłumaczył ojciec – podobne do Kany Galilejskiej. I takim miejscem jest także Tuchów. Bóg w takim miejscu jak Tuchów chce dokonywać cudów za wstawiennictwem swojej Matki, takich cudów, jakich Jezus dokonywał, kiedy chodził po ziemi. „Nie miejmy zamkniętych serc i uszu na głos Maryi – uczyńcie wszystko, cokolwiek Jezus wam powie”, podsumował kazanie ojciec Piotr. Po Komunii św. ojciec Dettlaff raz jeszcze zaprosił wszystkie dzieci przed ołtarz kaplicy polowej, aby je wraz z pozostałymi kapłanami pobłogosławić. Następnie miało miejsce wystawienie Najświętszego Sakramentu i modlitwa uwielbienia, prowadzona przez Magdalenę Buczek – założycielkę Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci.
O godzinie 16.30 rozpoczął się Różaniec na dróżkach. Tajemnice radosne Różańca świętego rozważali niestrudzeni pielgrzymi, a także tuchowscy parafianie. O godzinie 17.15 na dziedzińcu sanktuaryjnym bracia klerycy ze zgromadzenia redemptorystów poprowadzili nabożeństwo Drogi krzyżowej. Natomiast o 18.00 także w kaplicy polowej na dziedzińcu odbyły się Nieszpory maryjne, prowadzone przez o. Piotra Czechowicza, redemptorystę i neoprezbitera.
O godzinie 18.30 rozpoczęła się ostatnia tego dnia Eucharystia. Przybyli na nią pielgrzymi-członkowie Akcji Katolickiej. Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił ks. dr hab. Jan Bartoszek z Tarnowa – asystent diecezjalny Akcji Katolickiej diecezji tarnowskiej. Mówił on w kazaniu, że wszystko, z czego składa się człowiek, jego radości, smutki i cierpienia, należy oddać Bogu przez Maryję. Następnie przeszedł do głównego wątku swej homilii, czyli do Kościoła, centralnego hasła tegorocznego odpustu. Zauważył on, że we współczesnej kulturze i przekazie medialnym nie ma chyba na świecie instytucji równie mocno zohydzanej niż Kościół katolicki. Nie jest to jednak zdziwienie dla ludzi wiary – zapowiedział to bowiem sam Chrystus. Ataki wrogów Kościoła nie bolą jednak tak bardzo, jak odejście kogoś, kto przyjął wszystkie sakramenty, formował się, modlił, a teraz jest zobojętniały lub wręcz niechętny wobec tematów religijnych i wrogi wobec Kościoła. Ksiądz Jan zauważył duże niebezpieczeństwo, jakim we współczesnym świecie jest przedstawianie Kościoła jako organizacji charytatywnej lub partii realizującej własne interesy, skupiającej ludzi o podobnych poglądach. Jezus tymczasem nie był działaczem partyjnym ani filozofem religii – to Bóg-Człowiek, który za nas umarł i zmartwychwstał. Swoje kazanie ksiądz doktor oparł także na Ewangelii o apostole Tomaszu. Mówił, że Jezus nie bez powodu powołał apostołów, a wśród nich Tomasza – chłodnego i logicznie myślącego mężczyznę, który znalazł się w trudnej sytuacji, kiedy nie zobaczył Jezusa tak jak Maria Magdalena, Piotr czy Jan. Chce on zobaczyć Jezusa, włożyć rękę w Jego bok. Tak naprawdę przecież Tomasz nie zdradził, nie zaparł się swego Mistrza. On tylko i aż nie uwierzył świadectwu apostołów, pozostał jednak wierny Panu. Pan go więc wyróżnił – była to nagroda za trwanie we wspólnocie pomimo kryzysu wiary – dotknął On ran Boga. Kazanie swe ks. Jan Bartoszek zakończył myślą, że dołączenie do wspólnoty Kościoła nie jest dołączeniem do klubu przyjaciół – jest to uwierzenie w Boga we wspólnocie, w której moje poglądy i marzenia mają drugorzędne znaczenie. Ja muszę być posłuszny Chrystusowi, którego Kościół jest wyłączną własnością. Ta perspektywa, choć trudna z początku, jest uwalniająca i przynosi pokój.
Po Mszy św. kończącej liturgię trzeciego dnia odpustu, wierni okrążyli tuchowską bazylikę w procesji eucharystycznej, którą ubarwiły nieodłączne feretrony, obrazy i figury niesione przez wiernych przed Chrystusem, ukrytym w monstrancji. Procesja zakończyła się w bazylice zasłonięciem cudownego obrazu Matki Bożej Tuchowskiej.
Trzeci dzień Wielkiego Odpustu swoje właściwe zakończenie miał jednak nieco później. Ponieważ krótko po zasłonięciu obrazu rozpoczął się nieodłączny punkt każdego dnia odpustowego, czyli wieczorek maryjny na sanktuaryjnym dziedzińcu. Tego dnia przygotowało go Wyższe Seminarium Duchowne Redemptorystów, które w ten sposób zapragnęło pożegnać się przede wszystkim z mieszkańcami Tuchowa – po 102 latach formowania się pod okiem tuchowskiej Matki od września klerycy redemptoryści będą się kształcić w Instytucie Księży Misjonarzy na krakowskim Stradomiu. Wydarzenie to miało formę słowno-muzyczną. Osią były pieśni ku czci Matki Bożej napisane i skomponowane przez polskich redemptorystów, w wielu wypadkach – jeszcze jako klerycy. Pieśni przeplatane były wierszami ku czci Madonny oraz wspomnieniami redemptorystów – tak w formie głoszonych „na gorąco” świadectw, jak i odczytanych z kronik relacji z początków „studentatu” tuchowskiego, jak w tradycji redemptorystowskiej nazywa się seminarium. W trakcie występu można było skosztować przygotowane na ten cel wypieki i napoje. To pożegnanie, jak się okazało, wyzwoliło wśród wielu słuchaczy sporą dozę wzruszenia. Jednak jak podsumował tę uroczystość ojciec rrefekt seminarium Adam Kośla – nie mówimy wam „żegnajcie”, tylko „do zobaczenia”.
br. Jakub Ciepły CSsR