Bankructwo Laiki ostrzeżeniem
Poniedziałek, 25 marca 2013 (10:45)Z prof. dr. hab. Andrzejem Kaźmierczakiem, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Marta Milczarska
Ministrowie finansów strefy euro uzgodnili warunki programu pomocy dla zagrożonego bankructwem Cypru, który przewiduje likwidację jednego z największych banków, Laiki, ze stratami udziałowców i właścicieli dużych depozytów... Czy jest Pan Profesor zaskoczony takim rozwiązaniem?
– Ze strony czysto ekonomicznej niewątpliwie bank, który prowadzi ryzykowną politykę inwestycyjną, alokacyjną, naraża depozytariuszy na utratę wkładów finansowych i ryzyko bankructwa banku. Zatem bank Laiki, który prowadził błędną politykę inwestycyjną, poniósł konsekwencje ryzykownych działań w postaci bankructw,a co jest zupełnie naturalnym procesem. Nie inaczej przecież dzieje się z każdym podmiotem gospodarczym, który prowadzi zbyt ryzykowną politykę zarządzania kapitałem.
Z tego punktu widzenia banki, które prowadzą taką politykę, powinny upadać, gdyż są nieefektywne. Niestety konsekwencją bankructwa banku są straty przede wszystkim dla udziałowców, właścicieli banków oraz depozytariuszy, którzy ulokowali w nim środki. Unia Europejska zapewnia zabezpieczenie wszystkich lokat do 100 tys. euro, jednakże środki zgromadzone na lokatach powyżej 100 tys. euro już takiej gwarancji wypłacalności nie posiadają, czyli ci bogatsi stracą te fundusze.
Dlaczego zrezygnowano ze wspierania tego banku np. opodatkowaniem depozytów?
– Z pewnością mamy tu do czynienia z próbą uniknięcia problemów proceduralnych, to znaczy uniknięcia takiego rozwiązania, które musi zatwierdzić i przyjąć parlament cypryjski. Jeżeli bowiem powrócono by do tego rozwiązania opodatkowania depozytów, to powstałoby ryzyko, że po raz kolejny parlament ten plan by odrzucił.
Natomiast rozwiązanie polegające na bankructwie banku nie wymaga głosowania w parlamencie, ponieważ bankructwo jakiegoś podmiotu jest zjawiskiem typowo gospodarczym i nie wymaga żadnego uregulowania prawnego. Tak więc rząd cypryjski nie musi zabiegać o poparcie dla takiego planu ze strony parlamentu.
Jeżeli uzgodniony plan ratunkowy zostanie zaaprobowany przez rząd, mamy dużą szansę na zrealizowanie wszystkich jego postanowień. A dodajmy, że plan ratunkowy dla Cypru to nie tylko likwidacja Laiki, ale też szereg innych działań, jak choćby nasilenie prywatyzacji, sprzedaży aktywów do 100 tys. euro, reform w gospodarce, przywrócenia równowagi fiskalnej.
Do tej pory Unia Europejska za wszelką cenę starała się dokapitalizować banki, które znalazły się w trudnej sytuacji...
– Faktycznie w UE do tej pory przyjmowano taką zasadę, że za wszelką cenę każdemu bankowi trzeba pomóc w obawie przed załamaniem się całego systemu bankowego. I z takich powódek ratowano potencjalnych bankrutów, utwierdzając ich w przekonaniu, że państwo zawsze przyjdzie z pomocą i mogą w dalszym ciągu prowadzić politykę podwyższonego ryzyka.
Z gospodarczego punktu widzenia bankructwo jest czymś zupełnie naturalnym i myślę, że przykład Laiki może być sygnałem dla tych banków, które prowadzą ryzykowną politykę inwestycyjną. To rozwiązanie to ostrzeżenie: nie będzie już bezwzględnego pomagania bankom w imię ratowania stabilności finansowej, w sytuacji kiedy banki prowadzą błędną politykę inwestycyjną. Banki muszą liczyć się z negatywnymi konsekwencjami.
Miejmy nadzieję, że cypryjskie rozwiązanie oznacza, że UE skończyła z polityką bezwzględnego wspierania finansowych bankrutów i dała jasny sygnał, że możliwe są bankructwa banków jako forma „ozdrowienia” systemu finansowego poprzez pozbycie się podmiotów nieefektywnych.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska