• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Jedynowładztwo w Platformie

Poniedziałek, 25 marca 2013 (02:09)

Donald Tusk wystartuje w przyszłorocznych wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

Tusk jest do tej pory jedynym, który publicznie zadeklarował ubieganie się o przywództwo w Platformie. Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej zatwierdziła w sobotę regulamin wyborów członków władz partii w regionach oraz na szczeblu centralnym.

Wybory w partii – rozpoczynając od najniższego szczebla – zaczną się od października i potrwają do lutego, kiedy odbędzie się krajowa konwencja PO, wtedy wybrana zostanie nowa rada krajowa Platformy Obywatelskiej.

We wrześniu zwołany zostanie nadzwyczajny zjazd PO, który dokona zmian w statucie partii, by w wyborach na przewodniczącego mogli wziąć udział wszyscy, opłacający składki członkowie Platformy. Jedynym politykiem PO, który zadeklarował ubieganie się o stanowisko przewodniczącego tej partii, jest Donald Tusk. Jednocześnie zaznaczył, że liczy na „uczciwą konkurencję”.

Żaden z potencjalnych kontrkandydatów Tuska zamiaru ubiegania się w wyborach na szefa PO do tej pory jednak nie ogłosił. Wiceprzewodniczący PO Grzegorz Schetyna w swoim przemówieniu mówił o konieczności „powrotu do korzeni Platformy i sięgnięcia do pomysłów, które jednoczyły i budowały Platformę”. Po przemówieniu deklarował, iż ewentualny start w partyjnych wyborach ogłosi na jesieni.

Inny potencjalny kontrkandydat – Jarosław Gowin na posiedzenie Rady Krajowej Platformy nie przyszedł, jednakże występując w dniu posiedzenia Rady w radiu RMF, stwierdził, iż „czuje się na siłach, by stanąć w szranki, ale tylko w przypadku, gdyby nie był już ministrem”, zdając się tym szantażować Tuska, że jeżeli zostanie pozbawiony stanowiska w rządzie, to wystartuje przeciw niemu, w rezultacie czego ujawni się mniejsza lub większa grupa zwolenników poglądów Gowina w Platformie, z którą tak czy inaczej Tusk musiałby się w przyszłości liczyć.

Można zrozumieć ewentualnych kontrkandydatów Tuska, że nie chcą przedwcześnie składać wiążących deklaracji o konkurowaniu z dotychczasowym przewodniczącym o przywództwo w Platformie.

Do czasu wyborów mogliby być przez Tuska, ze zwiększoną siłą, zwalczani i wskazywani jako ci, którzy najbardziej szkodzą Platformie, np. z uwagi na próbę „ideologizacji Platformy” – w przypadku Gowina, czy ze względu na „nadmierne, osobiste ambicje” –w przypadku Schetyny.

Kreśląc wsobotę największe zagrożenia dla Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk wymienił bowiem obok zagrożenia partii rządzącej „butą i arogancją” także „ideologiczne szaleństwo” oraz „szarpanie partii osobistymi ambicjami”.

Bezideowość kluczem Tuska do władzy

Tusk, zwracając się do działaczy swojej partii, wyrażał przekonanie, że sposób, w jaki od ponad 5 lat rządzi Platforma Obywatelska, jest „optymalny, najlepszy i najbezpieczniejszy dla takiego państwa jak Polska i w takiej sytuacji, w jakiej znalazła się Europa i świat”.

Zaznaczył jednak, iż Platforma Obywatelska jest obecnie w bardzo istotnym, ale i trudnym dla siebie momencie.

– Sprawowanie władzy jest bezlitosne dla tych, którzy ją sprawują, jeśli nie potrafią w sobie wciąż na nowo uruchamiać takich pokładów etycznej energii, jeśli nie potrafią ciągle skupiać się na problemach zwykłych ludzi – mówił.

Ocenił, że nie wszyscy w Platformie zdają się rozumieć, „jak cennymi wartościami były wartości Platformy”. Tusk przekonywał, iż kluczem do utrzymania władzy przez Platformę jest odcięcie się w działaniu od jakiejkolwiek ideologii.

– Jeśli w Platformie zwyciężą koncepcje ideologizacji naszego działania, to nie mamy żadnej szansy wygrać następnych wyborów, bo w szaleństwie ideologicznym nie przebijemy naszych konkurentów. Jeśli ktoś chce Platformę poprowadzić do boju ideologicznego, to z góry kapituluje przed specjalistami od radykalizmów, od twardych ideologii, od przekonań, które nie mają nic wspólnego z codziennym życiem normalnych ludzi, ale które zawładnęły emocjami i umysłami polityków –mówił Tusk.

Stwierdził, że „Platforma musi pozostać partią umiarkowania i zdrowego rozsądku”.

Choć, nie wymieniając żadnych nazwisk, Tusk wyraźnie nawiązał do ostatnich wypowiedzi działaczy swojej partii reagujących na doniesienia o głodnych dzieciach: Julii Pitery – która przekonywała, że „w Polsce nie ma kultury jedzenia śniadań”, oraz Stefana Niesiołowskiego – powątpiewającego w rzeczywisty głód wśród dzieci, skoro „nikt nie zrywa bezpańskich mirabelek i szczawiu”.

– Każdy z nas bez wyjątku o ludzkiej krzywdzie musi w sposób właściwy mówić – stwierdził Tusk.

Szef Platformy, próbując najwyraźniej przekonać, że dla dobra partii nie zawsze należy mówić głośno to, co się myśli, postraszył, iż „każdy, kto nie umie z odpowiednią wrażliwością potraktować poszkodowanego obywatela, nie ma prawa ubiegać się o władzę, przynajmniej jeśli jest w Platformie Obywatelskiej”.

Artur Kowalski