Ewangelia
Niedziela, 25 czerwca 2023 (10:34)Mt 10,26-33
Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.
Rozważanie
Pan jest przy mnie
Zachęta, aby porzucić lęk, często pojawia się w nauczaniu Chrystusa. Wiele razy pojawia się w Starym Testamencie. „Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci” (Pwt 31,6) – zachęca autor Księgi Powtórzonego Prawa. Nie bój się, nie tłumacz, że bycie apostołem to za trudne, że to nie dla ciebie. Albo że inni zrobią to lepiej. Ty idź i głoś Jego imię, „nastawaj w porę i nie w porę”, nie ustawaj w gorliwości (por. 2 Tm 4,1-5). On będzie z Tobą – słyszy św. Paweł, a wcześniej – Dawid, Izajasz, Jonasz, Jeremiasz, Gedeon.
Wybrzmiewa to w różnych momentach Ewangelii. Jezus wchodzi w nasze życie tak, jak wszedł w pustkę uczniów wędrujących do Emaus, w serce racjonalnego do bólu św. Tomasza. Przynosi pokój i nadzieję. Zabiera smutek i strach. Pokusa, aby dopuścić do siebie myśl, że Bóg opuścił człowieka, jest bardzo realna – to główny oręż szatana.
Nic tak mocno nie jest w stanie sparaliżować człowieka jak grzech. Doskonale byli tego świadomi funkcjonariusze peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa, którzy z jakąś wręcz demoniczną skutecznością na nim budowali cały zbrodniczy system. Tak trzymano w szachu ludzi różnych stanów i profesji. Szantażowani jak potulne baranki podpisywali zobowiązania do współpracy. Strach zaciskał gardło. I tak sprytna ideologiczna maszynka na masową skalę upadlała ludzi. Umiejętne zarządzanie strachem stało się głównym narzędziem zniewolenia. Ten mechanizm z dużą skutecznością funkcjonuje do dzisiaj, choć w zupełnie innym kontekście politycznym i kulturowym.
Ojciec Święty Benedykt XVI pisał, że „największą siłą chrześcijaństwa jest jego ’bezsiła’”. Ukryta w gotowości do przebaczenia, miłowania nieprzyjaciół, życia ewangeliczną „innością”. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” – mówi Jezus. Te słowa wydają się bezsensowne z ludzkiego punktu widzenia, instynktu przetrwania, który w sobie nosimy, i woli życia tu i teraz. Aby przyjąć Chrystusowe orędzie, trzeba mieć w sobie wiarę. Nosić w sobie perspektywę, która wykracza poza horyzont, jaki maluje świat. Czy potrafimy odkryć w sobie ów potencjał Ewangelii?