Dziś w „Naszym Dzienniku”
Najgorsze dopiero przed nami
Piątek, 23 czerwca 2023 (02:07)Z prof. Władysławem Mielczarskim, ekspertem Politechniki Łódzkiej do spraw energetyki rozmawia Rafał Stefaniuk
Rządząca Niemcami koalicja zawarła wewnętrzne porozumienie w sprawie przepisów o ogrzewaniu domów. Okazało się, że planowany na 1 stycznia 2024 r. zakaz instalowania olejowych i gazowych systemów grzewczych nie wejdzie w życie. To efekt protestów, które odbywały się w niemieckich miastach. Czy presja może doprowadzić do opóźnienia realizacji rewolucji klimatycznej?
– Presja społeczna nie bierze się znikąd, jest wypadkową pewnych sytuacji. Społeczeństwo, jeżeli nie jest do tego zmuszone, nie protestuje, nikt z wychodzenia na ulice – poza spacerami – nie uczynił swojego hobby. Niemcy, tamtejsze społeczeństwo, protestują, bo plany, które nakreśliły kolejne rządy, są nierealne. Mało tego, polityka klimatyczna i energetyczna Niemiec godzi w ludzi – w jaki sposób mają się ogrzewać? To nie jest tak, że oni dali się ponieść fali protestów, których jest bardzo dużo w Europie Zachodniej, ale teraz zaczyna się wyrażać konkretna sytuacja. I Niemcy rozumieją już, że transformacja energetyczna realizowana przez ich rząd jest przeciwko społeczeństwu. W moim odczuciu to są pierwsze objawy tego, że transformacja energetyczna jest nieakceptowalna. Jej koszty byłyby olbrzymie – zarówno dla ludzi, jak i dla całej gospodarki.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym