• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Ewangelia

Niedziela, 11 czerwca 2023 (09:07)

Mt 9,9-13

Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”. A on wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”.

On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

 


 

Najpierw jest spotkanie

Kiedy czytamy opis powołania przez Jezusa pierwszych uczniów, uderza niecierpiący zwłoki radykalizm, gwałtowność, z jaką zostawiają wszystko, co do tej pory było dla nich ważne, i idą za Nim! „On wstał i poszedł za Nim” – pisze ewangelista o powołaniu Mateusza. W innym miejscu czytamy: „Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim”. Możliwe, że była to fascynacja, oczarowanie Tym, którego już zapewne znali z opowieści (w Kafarnaum krzyżowały się szlaki handlowe całego Bliskiego Wschodu), może wewnętrzna intuicja – głos, który kazał podjąć powołanie. Droga do poznania Chrystusa była jeszcze daleka, wiele musiało się wydarzyć, aby w pełni pojęli, kim On jest i jaka jest Jego misja.

W życiu ważny jest ów pierwszy krok, odważna odpowiedź: „Tak, chcę iść za Tobą! Ufam Ci, Jezu!”, wiem, nie jestem godzien. Ale Ty możesz mnie oczyścić! Nie wiem, co nastąpi „po wołaniu”, jakimi ścieżkami dalej mnie poprowadzisz. Ku wywyższeniu, które będzie miało kształt Taboru, czy może Golgoty? Szaweł po nawróceniu pod Damaszkiem musiał wiele lat pokornie czekać na dalszy ciąg realizacji Bożych planów wobec siebie. Apostołowie oddali życie za wierność Chrystusowi, podobnie Jego wyznawcy w pierwszych wiekach istnienia Kościoła, ale też dziś dzieje się tak w wielu krajach świata. Ale ważne jest, by poddać się Bożemu prowadzeniu. Złożyć swoje życie w Jego ręce.

Wiara nie jest podążaniem za ideologią, światopoglądem, bliżej nieokreśloną wizją życia. Nie jest niezależnie istniejącym systemem etycznym, zbiorem mądrości, inspiracją dla „dobroludzizmu”. Jest przede wszystkim wędrowaniem za Nim – zawsze zaczyna się od SPOTKANIA żywego, kochającego Jezusa. On staje pośrodku naszego grzechu, tak jak stanął pomiędzy celnikami-kolaborantami, grzesznikami, po ludzku niegodnymi Jego obecności. Przynosi pokój i nadzieję. Pociąga do siebie!

Ks. Paweł Siedlanowski