Nie jest obojętne, z jakich mediów korzystamy
Sobota, 23 marca 2013 (20:05)Z ks. Ireneuszem Rogulskim z Wydziału Komunikacji Społecznej Instytucjonalnej na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie rozmawia Agnieszka Gracz
W minionych dniach głównym tematem mediów, przede wszystkim włoskich, jest postać Ojca Świętego. Jak Ksiądz ocenia przekaz mediów?
– Środki przekazu są dziś niezwykle ważne dla Kościoła. Świadczy o tym sam fakt, że pierwszą grupą osób, z jakimi się spotyka Papież zaraz po kardynałach... są dziennikarze.
To pokazuje, że dla Ojca Świętego komunikowanie się ze światem poprzez posługę i pracę dziennikarzy jest priorytetem. Komunikacja społeczna to dziś wyzwanie dla Kościoła. Środki społecznego komunikowania odegrały ogromną rolę zarówno przed konklawe, w dniach konklawe, jak i po wyborze Ojca Świętego. Obserwuję środki społecznego przekazu z całego świata i interesuje mnie, jak dziennikarze przekazują te wydarzenia, które się dokonują w Kościele. W tym momencie dostrzegamy pozytywny przekaz, odpowiadający rzeczywistości i przychylny Kościołowi.
Zapewne przyczynił się do tego sam Ojciec Święty, który jak widzimy, jest osobą niekonwencjonalną, osobą, która zaskakuje, która potrafi wykorzystać medialnie swoją ciekawą osobowość. Ojciec Święty daje bardzo konkretny przekaz. Jestem waszym Biskupem. Jestem jednym z was, rezygnacja ze specjalnych środków ostrożności, wizyta w Bazylice Matki Bożej Większej. Przez te konkretne znaki Papież Franciszek bardzo pomógł dziennikarzom w przekazaniu swojej osobowości, jako osoby prostej, szlachetniej, dobrej, jako człowieka bardzo głębokiej wiary.
Cieszę się, że włoskie media w pozytywny, pogodny sposób przekazują informacje o Ojcu Świętym. Jest wiele przychylnych opinii osób, które telefonują do radia, telewizji, i również to, co mnie pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że media w krajach, gdzie chrześcijaństwo jest w pewnej mniejszości lub nie jest postrzegane dobrze, chociażby w USA, gdzie Kościół jest pod wielkim ostrzem krytyki, trzeba stwierdzić, że ten przekaz jest pozytywny. Papież Franciszek pomógł dziennikarzom w przekazaniu pozytywnego przesłania Kościoła, otwartego dla ludzi, Kościoła, który kocha i jest gotów do stawiania czoła wyzwaniom współczesności.
Media włączyły się więc w ten aspekt ewangelizacji?
– Środki społecznego przekazu organizują to, co w języku komunikacji określa się mianem „agenda setting”. Media mają ogromną siłę przekazu, nie tylko informują, ale kształtują rzeczywistość, nasz sposób postrzegania i myślenia. Nie jest obojętne, z jakich mediów korzystamy. W tym przypadku ta „agenda setting” służy ewangelizacji, poprzez pośrednie mówienie o Kościele. Ewangelizacja obejmuje swoim zasięgiem także zwrócenie się ku współczesnemu człowiekowi z przekazem ewangelicznym, ale ten przekaz mówi w tym momencie, że Kościół się modli, wierni otaczają modlitwą kardynałów uczestniczących w konklawe, Papież wychodzi do wiernych i prosi o modlitwę, a jej mocą później błogosławi swój lud. Ten przekaz został wysłany. Jestem przekonany, że w czasie wyboru Papieża odnotowano wysokie wskaźniki oglądalności i słuchalności, może nawet pośród ludzi słabej wiary czy poszukujących Pana Boga. Od strony komunikacyjnej drobne gesty, jakie np. czyni Ojciec Święty, są niezwykle cenne dla nowej ewangelizacji.
Powróćmy jeszcze na chwilę do czasu konklawe, gdzie zainteresowanie mediów było bardzo duże. Pojawiało się również wiele spekulacji, przypuszczeń…
– Odniósłbym się do słów jednego z moich profesorów Diego Contrerasa, który wskazał, że nie dziwi go wielkie zainteresowanie mediów konklawe, ponieważ jest to wydarzenie niecodzienne, ale jednocześnie musimy pamiętać, że media lubią pewną rywalizację, napięcie, zmagania się o np. stanowisko, władze. I media, chcąc zdobyć publiczność, szukają konfliktu, ponieważ konflikt, nie tyle w znaczeniu dosłownym, ile konfrontacji, stanowi znaczący element.
Obserwowaliśmy wielkie zainteresowanie mediów konklawe, ale nie zawsze poprawne, oceniając od strony etycznej. I tutaj niestety niektóre media przekroczyły i łatwo mogą przekroczyć barierę dobra etycznego. Wskaże przykład, jeżeli księża kardynałowie są zobowiązani tajemnicą konklawe i nawet jeśli ktoś z dziennikarzy w jakiś sposób dociera do niepotwierdzonych informacji, do czegoś, co miałoby miejsce w czasie kongregacji generalnych czy w czasie konklawe, i publikuje te informacje w mediach, niestety mimo iż może mieć dobre zamiary, określać siebie człowiekiem Kościoła, niestety nie obawiam się tego powiedzieć, że czyni zło Kościołowi.
Mając pewną wiedzę o niektórych sprawach, dziennikarz nie powinien publikować. Jest oczywiście tajemnica zawodowa, ale nie każda nasza wiedza może być publikowana, ponieważ może wyrządzić szkodę dobru instytucji, którą w tym momencie ja też reprezentuję, ponieważ Kościół to nie tylko biskupi, księża, ale również dziennikarze – watykaniści są też cząstką Kościoła. Jeśli piszą o konfliktach, które być może miały miejsce między kardynałami, ale jeśli czynią to w sposób upraszczający lub też w czysto ludzkiej perspektywie, np. rozgrywek, kłótni oskarżeń, wyrządzają szkodę Kościołowi.
Nie każda informacja, którą posiadamy, musi być przekazana publiczności, ponieważ wolność wypowiedzi nie jest wolnością bez ograniczeń. Wolnością wypowiedzi jest wolność drugiego człowieka do dobrego imienia, a także wolność religijna. Niektóre przekazy medialne, biorąc pod uwagę, że Ojciec Święty jest z zakonu jezuitów, jest człowiekiem, który nie boi się zmian, pojawiają się głosy, że być może Papież Franciszek będzie bardziej elastyczny w kwestiach etycznych. Tutaj muszę zmartwić tych wszystkich, którzy oczekują wielkich zmian Kościoła w kwestii chociażby etyki, małżeństwa, rodziny, ponieważ Ojciec Święty, będąc jeszcze biskupem Buenos Aires, dał świadectwo wielkiego obrońcy małżeństwa, życia i rodziny oraz życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, dlatego wielką radość wyrażają wszyscy obrońcy życia, więc Ojciec Święty będzie z pewnością taką linię Kościoła kontynuował.
Dziękuje za rozmowę.