Ukraina nadal w grze
Piątek, 22 marca 2013 (22:39)Przed dzisiejszym meczem statystyki przemawiały na korzyść Biało-Czerwonych. Dotychczas w spotkaniach z Ukrainą mieliśmy na koncie dwa zwycięstwa, dwa remisy oraz jedną porażkę. Jednak aby myśleć o występach na mistrzostwach świata w Brazylii, Ukraińcy dzisiejszy mecz na Stadionie Narodowym w Warszawie musieli wygrać i wygrali.
Od pierwszego gwizdka goście pokazali, że przyjechali do Warszawy po punkty. Na bramkę kibice nie musieli długo czekać. Ledwo minęła pierwsza minuta, gdy Ukraińcy na swoim koncie zanotowali bramkę. Głupia strata piłki przez Sebastiana Boenischa i goście bez problemu zdobyli prowadzenie.
Szybko stracona bramka podcięła skrzydła naszym reprezentantom. Biało-Czerwoni snuli się po boisku, nie mając pomysłu na grę. Skrzętnie wykorzystali to przyjezdni. W siódmej minucie nasza obrona po raz drugi zaspała i Artur Boruc musiał znowu wyciągać piłkę z bramki. Nieudolnie piłkę wybijał Marcin Wasilewski. Goście przejęli piłkę. Dośrodkowanie w pole karne, a tam na 15. metrze futbolówkę klatką piersiową zagrał Roman Zozula i z linii pola karnego huknął Ołeh Husiew. Artur Boruc był bez szans.
Nadzieje polskich kibiców odżyły w 18. minucie. Strzał Ukraińców pewnie obronił Artur Boruc. Bramkarz Biało-Czerwonych szybko wznowił grę, wyrzucając piłkę pod nogi Łukasza Piszczka. Polski obrońca podał do Jakuba Błaszczykowskiego, który dośrodkował w pole karne i gola strzelił… Piszczek. Biało-Czerwoni przegrywali już tylko 1:2.
Od tego momentu mecz stał się wyrównany. Nasi zaczęli szybciej grać, a Ukraińcy zaczęli coraz częściej popełniać błędy. Jednak naszym reprezentantom sił i pomysłów na grę nie starczyło na długo. Na minutę przed końcem pierwszej części spotkania Ukraińcy znów wykorzystali nieprzemyślane zagranie Polaków i Zozula zdobył trzecią bramkę.
Po przerwie, pomimo zmian w naszej drużynie, obraz i wynik gry nie uległ zmianie. Biało-Czerwoni nie potrafili przeprowadzić składnej i efektywnej akcji. Podopieczni Waldemara Fornalika – jeśli chcą awansować – nie mogą grać tak jak z Ukrainą. W najbliższy wtorek Polacy grają o punkty z San Marino. Jeśli podejście do gry naszych zawodników się nie zmieni, to nie możemy być pewni punktów.
Polska – Ukraina 1:3 (1:3)
Bramki: 0:1 Andrij Jarmołenko (2), 0:2 Ołeh Husiew (7), 1:2 Łukasz Piszczek (18), 1:3 Roman Zozula (45).
Żółte kartki: Polska – Daniel Łukasik; Ukraina – Rusłan Rotan, Taras Stepanenko, Denys Harmasz, Anatolij Tymoszczuk.
Sędzia: Pavel Kralovec (Czechy).
Widzów: 55 565 tys.
Polska: Artur Boruc; Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Kamil Glik, Sebastian Boenisch; Daniel Łukasik (59. Ludovic Obraniak), Grzegorz Krychowiak; Jakub Błaszczykowski, Radosław Majewski (76. Łukasz Teodorczyk), Maciej Rybus (46. Jakub Kosecki); Robert Lewandowski.
Ukraina: Andrij Piatow; Artem Fedecki, Jewhen Czaczeridi, Ołeksandr Kuczer, Wiaczesław Szewczuk; Ołeh Husiew (90+3. Mykoła Moroziuk), Rusłan Rotan, Taras Stepanenko (60. Anatolij Tymoszczuk), Andrij Jarmołenko, Denys Harmasz (90+2. Roman Bezus); Roman Zozula.
RP