Nadzór nad BOR wciąż badany
Piątek, 22 marca 2013 (02:12)Do 21 czerwca prokuratura przedłużyła śledztwo w sprawie nadzoru nad BOR.
Zgodnie z zaleceniem sądu śledczy przesłuchują kolejnych świadków. Umorzone śledztwo w sprawie domniemanego niedopełnienia obowiązków i niewłaściwego nadzoru nad Biurem Ochrony Rządu w 2010 r. przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera zostało na nowo podjęte pod koniec ubiegłego roku po decyzji Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów.
Sędziowie rozpoznali zażalenia bliskich Lecha Kaczyńskiego na decyzję prokuratury. Jak poinformowała wczoraj „Nasz Dziennik” prok. Renata Mazur, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, trwają przesłuchania świadków.
– Sąd nie wskazał imiennie osób do przesłuchania, ale posłużył się ich funkcjami. Co do osób pewnych, pełniących wysokie funkcje, prokurator nie miał wątpliwości, zapraszając je na przesłuchania –tłumaczy Mazur.
Więcej problemów było z wezwaniem na przesłuchania osób pełniących funkcje niższego rzędu lub już niepracujących w ministerstwie, a pełniących w badanym okresie istotne z punktu widzenia przedmiotu śledztwa funkcje.
–Prokurator musiał się zwrócić o podanie danych teleadresowych do ministerstwa. Uzyskaliśmy te informacje i do tych wszystkich osób zostały wysłane wezwania –mówi prok. Mazur.
Jak zapewnia, znaczna część przesłuchań została już zrealizowana. Czynności jednak jeszcze trwają, a terminy przesłuchań rozpisane są na kwiecień. W ocenie rzecznik, nie można wykluczyć, że śledztwo zostanie zakończone przed 21czerwca.
Sąd, nakazując wznowić śledztwo, ocenił, że zostało ono umorzone przedwcześnie, bez wyjaśnienia całokształtu okoliczności sprawy.
Jak argumentował, prokuratura nie przesłuchała w śledztwie szefostwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ograniczając się do zeznań złożonych w śledztwie zakończonym oskarżeniem byłego wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego.
Sąd nakazał też wyjaśnić, czy prawdziwe są twierdzenia Jerzego Millera, jakoby nie miał on odpowiednich kompetencji w związku z przygotowywaniem przez BOR zagranicznych wizyt VIP-ów.
Na tę okoliczność przesłuchani mieli zostać Jerzy Miller, jego zastępca gen. Adam Rapacki oraz pracownicy resortu z departamentu kontroli i analiz. Sąd nakazał też szczegółowe przesłuchanie szefów MSW z lat 2004-2010 na okoliczność zasad nadzoru nad BOR.
Dopiero tak zebrany materiał dowodowy ma posłużyć prokuraturze do oceny, czy doszło do karalnego niedopełnienia obowiązków i czy miało to charakter umyślny – co jest warunkiem koniecznym do postawienia zarzutów.
– Z pewnością prokuratura musi zrealizować wszystkie wytyczne sądu. Inną sprawą jest to, jak wnikliwie są przeprowadzane te czynności. Bo można tylko wykonać to, co zalecił sąd, i powtórnie umorzyć postępowanie, ale równie dobrze można działać bardziej wnikliwie. A wówczas mogą pojawić się nowe okoliczności, które pozwalają na przeprowadzenie kolejnych dowodów bądź pozwalają na postawienie zarzutów –zauważa mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy samolotu Tu-154M.
Jak wskazuje, wiele w tym przypadku zależy od woli prokuratora, ale już fakt, że wcześniejsze działanie śledczych zostało negatywnie zweryfikowane w sądzie, daje nadzieję, iż tym razem śledczy nie popełnią błędów.
–Przypomnę, że w tym śledztwie zabrakło wielu czynności. Tu nie chodziło tylko o nieprzesłuchanie jednego świadka – podkreśla prawnik.
Marcin Austyn