Cypr laboratorium eurokratów
Środa, 20 marca 2013 (19:52)Andrzej Sadowski, ekonomista, wiceprezes Centrum im. Adama Smitha
Rządy krajów Unii Europejskiej są zadłużone ponad miarę możliwości ich gospodarek. Nie jest to już problem tylko rządu Cypru, Grecji, Włoch, Hiszpanii czy Portugalii.
Cypr miał być poletkiem doświadczalnym przeprowadzenia operacji zdobycia dodatkowych pieniędzy na finansowanie zobowiązań.
Inaczej niż w Szwecji, gdzie problemy banków były problemami wyłącznie ich właścicieli i akcjonariuszy. Szwedzki rząd zrobił wszystko, aby obronić depozyty obywateli i żeby nie ponosili oni konsekwencji wadliwych decyzji zarządu banków. W tym przypadku banki mają tak daleko idącą uprzywilejowaną pozycję, że ich straty chciano przerzucić na klientów. Nieważne było to, czy są to klienci z większym czy mniejszym zasobem depozytów w tych bankach.
Problem ciągle jest ten sam. Rządy krajów strefy euro wydają pieniądze ponad miarę możliwości społeczeństwa. Mają one do wyboru: albo zredukować wydatki i redukować obszar, który próbują kontrolować; albo – jak w przypadku Cypru chciano wypróbować – sięgnąć po pieniądze do kieszeni obywateli. Pamiętajmy, że w innych krajach odbywa się to innymi metodami, ale sprowadzane są one do tego samego. Przykładem może być rząd Francji i tamtejszy prezydent, który próbował ustanowić 75 proc. podatek dochodowy. Cały czas jest to próba utrzymania poziomu wydatków rządowych praktycznie na niezmienionym poziomie, a zmuszanie obywateli do dotykowego finansowania zobowiązań. Problem ten nie dotyczy jedynie Cypru, tylko w tej chwili jest to problem całej Unii Europejskiej.
W jednym państwie członkowskim Unii próbowano zastosować wariant okradzenia obywateli, bo tak należy to nazywać. Skoro próbowano ukraść obywatelom legalnie posiadane środki na rachunkach bankowych, a wszystko oczywiście za aprobatą niektórych unijnych polityków, to widzimy początek procesu, którego politycy Unii nie będą w stanie kontrolować. Co prawda samego podatku nie wprowadzono na Cyprze, ale sama groźba jego zastosowania w kraju europejskim jest niebezpieczna.
Cypr tak jak inne państwa UE uważany był za kraj bezpieczny, bo w należy do strefy euro, a jego banki korzystały z tego samego zaufania, jak te w pozostałej częściach Unii.
Skoro taka sytuacja polegająca na pozbawieniu ludzi części oszczędności wystąpiła w jednym z krajów strefy euro, to w sytuacjach kryzysowych w innych krajach tej strefy obywatele nie będą czekali na uspakajające komentarze polityków i tzw. projekty pomocowe ze strony UE. Tylko będą oni szturmować banki. Za chwilę będzie to proces, którego nie będzie można ani zatrzymać, ani kontrolować.
not. IK