Dziś w „Naszym Dzienniku”
Odruch solidarności był oczywisty
Piątek, 7 kwietnia 2023 (01:49)ROZMOWA / z Bartoszem Cichockim, ambasadorem RP na Ukrainie
Panie Ambasadorze, każdego dnia słyszymy komunikaty o rosyjskich atakach w różnych częściach Ukrainy. Jak sytuacja przedstawia się w Kijowie?
– Kijów nie należy już, na szczęście, do obszarów objętych lądowymi działaniami wojennymi, ale jest bardzo ważnym zapleczem. To tu z frontu trafiają ranni – zarówno cywile, jak i żołnierze. Kijów jest też centrum podejmowania decyzji. Oczywiście, Kijów jest też centrum, do którego przyjeżdżają przedstawiciele innych państw. Są takie tygodnie, kiedy codziennie szef rządu czy głowa państwa obcego składają wizytę. Jest także centrum gospodarczym w czasie tego kryzysu, który jest następstwem rosyjskiej agresji. Do Kijowa przybyło kilkaset tysięcy uchodźców wewnętrznych z miejsc zrujnowanych przez Rosjan lub
z miejsc, gdzie nie ma pracy. Można czasem odebrać fałszywe wrażenie, że funkcjonowanie restauracji, kin, centrów rozrywki jest czymś niestosownym w warunkach wojny, ale w gruncie rzeczy należy się cieszyć, że dają one miejsca pracy. Te miejsca dają ludziom jakieś zaczepienie. Kijów dziś jest już zupełnie innym miejscem niż jeszcze rok temu. Jednak wystarczy kilka godzin jazdy samochodem na wschód i świat wygląda zupełnie inaczej. Tam się toczy regularna wojna. Tam co chwila słychać wybuchy pocisków artyleryjskich czy bomb lotniczych. To już jest ta realna codzienność wojny.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym