• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Zasadna odmowa

Sobota, 18 marca 2023 (09:31)

Polska odmówiła wyładunku ropy dla Niemców, gdyż była ona zamówiona przez rosyjski Rosnieft.

Sprawa rafinerii Schwedt jest jednym z najbardziej palących tematów w kontaktach polsko-niemieckich. Po wprowadzeniu embarga na rosyjską ropę Niemcy na gwałt poszukiwali nowych kierunków dostaw. Istniała poważna obawa, że rafineria Schwedt pozostanie bez zaopatrzenia, a to dlatego, że przerabiała ona rosyjską ropę dostarczaną rurociągiem Przyjaźń.

Zastąpić ją miała ropa dostarczana z portu w Rostocku. Dodatkowo Niemcy liczyli na to, że zwiększenie dostaw zagwarantuje współpraca z Polską, a w szczególności zaangażowanie w to portu Gdańsk. W grudniu 2022 r. Polska i Niemcy zawarły porozumienie, które otwierało drogę do dostaw.

Polska musiała jednak odmówić rozładowania ropy, która dotarła do portu w Gdańsku, gdyż – jak się okazało – w jej odbiór były zaangażowane spółki córki rosyjskiego Rosnieftu działające w Niemczech. Sama ropa została zamówiona przez rosyjski podmiot. – Skoro Unia Europejska chce być konsekwentna w walce z Rosją
i chce podejmować skuteczne próby uniezależnienia się
od importu surowców energetycznych z kierunku wschodniego, to odmowa rozładunku – nawet mimo zawartego wcześniej porozumienia – jest zasadna. Obawiam się jednak, że to chwilowe machanie szabelką Polski – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Krzysztof Kawęcki, politolog.

Niemcy twierdzą, że decyzja Polski skrajnie ich zaskoczyła. I chociaż rozumieją nasze argumenty, że dostawy ropy muszą być uniezależnione od Rosji, to jednak nie zgadzają się z takim potraktowaniem spółek córek Rosnieftu. Wszystko dlatego, że zostały one objęte zarządem powierniczym, a więc Rosjanie stracili nad nimi faktyczną kontrolę. 

Sytuacja rafinerii Schwedt jest specyficzna. Spółka córka rosyjskiego koncernu, Rosnieft Niemcy, posiada 37,5 proc. jej akcji. Taki sam pakiet akcji jest w posiadaniu Shell. Jednak to Rosjanie rozdają w niej karty. A to dlatego,
że pakiet kontrolny gwarantuje im kolejna spółka zależna
– RN Refining & Marketing. Łączne udziały rosyjskich firm sięgają 54 proc. Według doniesień medialnych zainteresowany zakupem rafinerii ma być polski PKN Orlen. Koncern jednak nie komentuje sprawy, deklarując, że na bieżąco śledzi sytuację w regionie.

Zyski trafiają do Rosji 

Niemcy podkreślają, że reakcja naszego kraju jest przesadzona, gdyż Polska dopiero niedawno skończyła importować ropę z Rosji. Miałby być argument, który rozgrzesza ich powiązania z podmiotami zależnymi od reżimu Władimira Putina. Niemniej trzeba pamiętać, że zarząd powierniczy podejmuje decyzje np. o kierunkach, skąd sprowadzana jest ropa, ale zyski, które generuje rafineria, wciąż trafiają na konta rosyjskie.

– To kwestia decyzji politycznych. Wydaje się, że to nastawienie polityków może stanowić ewentualnie największy problem, większy niż kwestie formalnoprawne czy gospodarcze – podkreśla Paweł Kubala, politolog. Nie ma on wątpliwości, że derusyfikacja rafinerii Schwedt jest potrzebna. – Można się zastanawiać, czy Niemcy nie liczą, że w przypadku zakończenia agresji Rosji na Ukrainę uda im się szybko powrócić do „business as usual”.
Z perspektywy zdroworozsądkowej wyrugowanie
państwa chuligańskiego, jakim jest Rosja, ze stosunków gospodarczych w Europie jest koniecznością – akcentuje politolog. Jak dodaje, „w historii wielokrotnie, choćby tylko w tej najnowszej, od XX wieku, górę brały krótkowzroczne interesy, co ostatecznie kończyło się bardzo źle”. – Jeżeli politycy nie podejmą daleko idących decyzji, to negatywne konsekwencje prędzej czy później dopadną Europę – ostrzega Paweł Kubala.

Kryzys gospodarczy i rosyjski szantaż energetyczny nie zrobił wrażenia na całej Europie. Otóż – jak się okazało – austriacki import gazu z Rosji powrócił do poziomu sprzed wznowienia wojny ukraińsko-rosyjskiej. Aż 80 proc. gazu kupowanego przez Austrię pochodzi z Rosji. Ma to swoje uwarunkowania w historii. Austria i Związek Sowiecki zawarły długoletnie kontrakty na dostawy gazu w zamian za to, że Wiedeń nie będzie się angażował w sojusze
o profilu militarnym. – Austria do kwestii sankcji nakładanych na Rosję podchodziła z wielkim dystansem. Mamy w Unii Europejskiej wiele przykładów na to, że kraje członkowskie wyżej stawiają własny interes gospodarczy niż zasadę solidarności unijnej. Sprawy energetyczne wykraczają daleko poza kwestie gospodarcze. One
w jaskrawy sposób wpływają na bezpieczeństwo całej Europy – tłumaczy dr Krzysztof Kawęcki. W przeszłości zasada solidarności europejskiej była wielokrotnie deptana przez Niemcy. – Może to też się wiązać z brakiem wiary
w skuteczność sankcji nakładanych na Rosję. Tym bardziej że one uderzają także w kraje członkowskie. I obawiam się, że kolejne pakiety sankcji nakładane na Rosję będą coraz lżejsze i mniej szczelne. Postawa Austrii może wskazywać na to, że Europa nie myśli już o pełnym uniezależnieniu się od wpływów Kremla – ostrzega
dr Krzysztof Kawęcki.

Wzrósł import

Po napaści Rosji na Ukrainę zakupy gazu z Rosji przez Austrię spadły nawet do poziomu 20 proc. Jednak
w listopadzie i grudniu odnotowano gwałtowny wzrost zakupów. W lutym 2023 r. osiągnęły one poziom sprzed wojny.   

Ale nie tylko Austria widzi w Rosjanach partnera handlowego. Sankcje Unii Europejskiej na ropę weszły
w życie 5 grudnia 2022 r. Z kolei sankcje na paliwo
zaczęły obowiązywać dwa miesiące później, a więc
5 lutego 2023 r. Ambasador Rosji w Hadze Aleksandr Szulgin poinformował, że Holandia chciała przygotować się na wprowadzenie embarga i gwałtownie zwiększyła dostawy skroplonego gazu ziemnego oraz ropy z Rosji.
W sumie austriacki i holenderski import węglowodorów
z Rosji był większy niż przed wojną.  

W całym 2022 r. eksport rosyjskiej ropy spadł aż o 25,1 proc. i wyniósł 184,4 mld m3. Wzrósł – o 7,9 proc. – eksport LNG. Tym kanałem Rosjanie sprzedali do
45,7 mld m3

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”