Hołd złożony dzieciom – ofiarom wojny
Poniedziałek, 13 marca 2023 (16:11)„Nie wolno zapominać nam o polskich dzieciach, które stały się ofiarami niemieckich obozów na terenie Łodzi” – podkreślił wicepremier, minister kultury Piotr Gliński w liście odczytanym w Łodzi podczas odsłonięcia tablicy upamiętniającej polskie dzieci – ofiary zbrodni niemieckich.
„Nie wolno zapominać nam o polskich dzieciach, które stały się ofiarami niemieckich obozów na terenie Łodzi lub przeszły przez niemieckie więzienia i areszty. Setki małych więźniów straciły w nich życie. Wielu innych, oderwanych od swoich bliskich, trafiało w głąb III Rzeszy na germanizację. Musimy pamiętać także o tym, że cierpienie najmłodszych było nieodzownym aspektem wszystkich innych form represji ze strony okupanta. Każda rozbita czy przesiedlona rodzina, każdy odebrany dom miały w swym centrum małe, bijące trwożnie, serce” – napisał wicepremier w liście odczytanym podczas odsłonięcia w Łodzi tablicy upamiętniającej najmłodsze ofiary niemieckich zbrodni.
W swoim piśmie prof. Piotr Gliński wyraził nadzieję, że tablica będzie nie tylko wyrazem upamiętnienia tragedii dzieci, ale – przypominając o ich strasznych doświadczeniach – pozwoli uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości.
„Pamięci polskich dzieci – ofiar zbrodni niemieckich – germanizowanych, wysiedlanych, zmuszanych do niewolniczej pracy i więzionych, zmarłych i mordowanych w obozach i miejscach kaźni na terenie Polski” – napisano na tablicy odsłoniętej – we współpracy z Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu – na niedawno otwartej nowej siedzibie Kuratorium Oświaty w Łodzi przy ul. Więckowskiego.
Odsłonięcia tablicy dokonał Jerzy Jeżewicz – jeden z nielicznych żyjących do dziś więźniów łódzkiego obozu dla dzieci przy Przemysłowej – gdy trafił tam, miał zaledwie 2,5 roku, a jego brat – 3,5 roku.
„Do Łodzi przyjechaliśmy w bydlęcych wagonach. W tym piekielnym miejscu spędziliśmy rok – bez rodziców, bez osób mówiących po polsku. Tu nam odebrano imiona, przydzielając numery. Po roku przewieziono nas do Potulic, gdzie spędziliśmy ostatnie 8 miesięcy wojny. [...] Trudno mi mówić o czasach powojennych – to nie było tak, że nikt o tym obozie nie pamiętał. Myśmy pamiętali” – podkreślił.
Jeżewicz podziękował wicepremierowi Glińskiemu za upowszechnianie wiedzy o obozie dla dzieci przy Przemysłowej i za plany stworzenia ekspozycji stałej na jego dawnym terenie; w latach 50. ubiegłego wieku zbudowano tam osiedle mieszkaniowe, a jedynym zachowanym obiektem z czasów okupacji jest niewielki budynek dawnej komendantury.
Wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski w swoim wystąpieniu zauważył liczną obecność dzieci i młodzieży z łódzkich szkół wraz z pocztami sztandarowymi, które brały udział w wydarzeniu.
„Mówi się, że pierwszą ofiarą wojny jest zawsze prawda. Ale często zapominamy o tych drugich ofiarach wojny – zawsze są nimi dzieci i młodzież; osoby niewinne, niezaangażowane, nieponoszące w najmniejszym stopniu winy. Oddajemy hołd wszystkim dzieciom polskim, które były ofiarami II wojny światowej, dwóch zbrodniczych totalitaryzmów” – mówił Rzymkowski.
Niemiecki obóz koncentracyjny dla polskich dzieci utworzono 1 grudnia 1942 roku na terenach wyodrębnionych z Litzmannstadt Ghetto. Okupanci więzili tam dzieci i młodzież polską od 2. do 16. roku życia, ale z relacji więźniów wynika, że Niemcy przetrzymywali tu nawet kilkumiesięczne niemowlęta.
Dzieci przebywały w prymitywnych warunkach, niewolniczo pracowały, były torturowane. Najczęściej podaje się, że w obozie życie straciło kilkaset dzieci, a w sumie przez obóz przeszło około 3 tys. dzieci.
APW, PAP