• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Duch Święty wybrał

Wtorek, 19 marca 2013 (10:30)

Z o. Jerzym Jackiem Twarogiem OFM, rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Argentynie, rozmawia Izabela Kozłowska

W Watykanie trwa inauguracja pontyfikatu Papieża Franciszka. Jakie były pierwsze myśli po jego wyborze na Stolicę Piotrową?

– Duch Święty wybrał. Widzieliśmy przekrzykiwanie się przez media nazwiskami kardynałów. Wszystko jest w rękach Pana Boga, co widzimy po raz kolejny. Sam wybór był ogromnym zaskoczeniem i jednocześnie ogromną radością. Emocje i towarzyszące im wzruszenie zrodziły się zapewne w sercach wszystkich katolików, ale tu, na ziemi argentyńskiej, ta radość była jeszcze większa. Kiedy my, franciszkanie, usłyszeliśmy najpierw nazwisko ks. kard. Jorge Mario Bergoglio, następnie jakie przybrał imię, a później zobaczyliśmy go w białej sutannie, to nami jeszcze bardziej wstrząsnęło. Jesteśmy franciszkanami i bernardynami posługującymi tu, w polskiej misji. Dlatego ta nieopisana radość w naszych sercach zrodziła też wiele nadziei.

W czasie posługi w Argentynie miał Ojciec sposobność osobistego poznania ks. kard. Jorge Mario Bergoglio?

– W Argentynie posługuję od 17 lat. W tym czasie wielokrotnie miałem okazję spotkać ks. kard. Bergoglio, który na początku zawsze celebrował Msze św. emigracyjne w Buenos Aires. Jako kapelani emigracji polskiej uczestniczyliśmy w tych Mszach św. koncelebrowanych z naszymi rodakami. Kardynał Bergoglio zawsze pięknie mówił o Polakach. Był to rok 1996, więc wielokrotnie nawiązywał do jeszcze młodego, pełnego sił Ojca Świętego Jana Pawła II, który mianował ks. Bergoglio na biskupa, a następnie podniósł do godności arcybiskupa Buenos Aires i później nominował kardynałem. Dlatego bł. Jan Paweł II był zawsze bardzo bliski sercu kardynała Bergoglio. Miałem możliwość spotkania arcybiskupa Buenos Aires także przy okazji wizyt pasterzy Kościoła z Polski. Jako Polska Misja Katolicka organizujemy takie podróże, podczas których zawsze jest spotkanie z prymasem. Dlatego towarzyszyłem naszym szanownym gościom przy okazji tych audiencji u ks. kard. Bergoglio. Nasi biskupi, przedstawiciele Episkopatu do spraw Polonii zawsze byli miło przyjmowani i z wielką serdecznością, na co dodatkowo wpływ miał fakt, że są to rodacy Jana Pawła II.

Ponadto to właśnie on dwa razy mianował mnie rektorem polskiej misji. Miało to miejsce w 2007 i w ubiegłym roku. Miałem ten przywilej, że właśnie ks. kard. Bergoglio podpisywał moją nominację.

Jak zapamiętał Ojciec ówczesnego arcybiskupa Buenos Aires?

– Obecny Papież Franciszek, a do niedawna pasterz Kościoła w Buenos Aires, na pewno jest osobą bardzo skromną, co podkreślano już wielokrotnie. Zapamiętany jest jako pokorny, rozmodlony, prosty kapłan, który wychodzi do ludu Bożego, by przy nim trwać i głosić Chrystusa. Pomagać, wspierać, być oparciem dla każdego, a przede wszystkim ewangelizować i prowadzić do Chrystusa – to właśnie tym kierował się, będąc arcybiskupem Buenos Aires. Zapewne stojąc na Stolicy Piotrowej, będzie kontynuował dziedzictwo swoich wielkich poprzedników.

Wspomniał Ojciec, że Polacy zawsze byli serdecznie przyjmowani przez ks. kard. Bergoglio. Przyzwyczailiśmy się też, że Ojciec Święty Benedykt XVI często zwracał się do nas w naszym ojczystym języku. Możemy się tego spodziewać także w przypadku Papieża Franciszka?

- Ojciec Święty jest pasterzem całego Kościoła, całego ludu Bożego rozproszonego w różnych częściach świata. Jednak dostrzegamy, że Polacy w sposób szczególny licznie przybywają do Stolicy Apostolskiej, przede wszystkim by nawiedzić gród naszego wielkiego rodaka – bł. Jana Pawła II, który przez 27 lat prowadził Kościół Chrystusowy. Dlatego uważam, że także Papież Franciszek dostrzeże to. Ojciec Święty Franciszek mówi wieloma językami – doskonale po hiszpańsku, niemiecku, francusku, angielsku, portugalsku. Myślę, że nie będzie miał trudności, by zwracać się do nas także w języku polskim. Na pewno Papież zna podstawowe przywitania: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, „Dzień dobry”, „Do widzenia”.

Wybór Papieża z Argentyny jest zwróceniem uwagi Europy na Kościół w całej Ameryce Łacińskiej, które już bł. Jan Paweł II i jego następca Benedykt XVI określali jako nadzieję dla Kościoła?

– Uważam, że wybranie ks. kard. Bergoglio zwróci uwagę świata na całą Amerykę Południową. Jan Paweł II i Benedykt XVI, nawet Kolegium Kardynalskie przed konklawe twierdzili, że Ameryka Łacińska to „płuca” całego Kościoła powszechnego. Mówili o „płucu” jako Afryce i całej Ameryce Łacińskiej. Trzeba to sobie uświadomić, że największa liczba katolików, praktykujących katolików jest w Ameryce Łacińskiej.

Poprzednicy Papieża Franciszka oraz księża kardynałowie wskazywali Europie, Ameryce Północnej i Azji, by patrzeć na Amerykę Łacińską łącznie z Meksykiem i na Afrykę. Na to, jak gorliwa i głęboka jest tu wiara, gdzie modlitwa i życie sakramentalne jest obecne nie tylko w życiu prywatnym, ale także publicznym. Uważam, że właśnie na ten akcent warto zwrócić szczególną uwagę przy współczesnych próbach zepchnięcia Pana Boga w domowe zacisze. Może właśnie dlatego księża kardynałowie zdecydowali się pod natchnieniem Ducha Świętego na wybranie spośród siebie Papieża z „końca świata” – jak sam siebie określił – by pokazać światu Amerykę Południową: jej wiarę, jej życie religijne, sakramentalne i obecną tu modlitwę.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska