• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Co powie Sikorski

Wtorek, 19 marca 2013 (02:08)

Minister spraw zagranicznych przedstawi jutro w Sejmie exposé dotyczące głównych założeń polskiej polityki zagranicznej w 2013 roku. Dziś usłyszą je posłowie na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Politycy opozycji nie mają złudzeń co do meritum wystąpienia: otrzymamy festiwal propagandy, wskazujący, że jeszcze nigdy polska polityka zagraniczna nie była lepiej prowadzona.

Założenia polskiej polityki zagranicznej, które będą podstawą do wystąpienia ministra spraw zagranicznych w Sejmie, zostały przyjęte przez rząd w styczniu, są one niejawne.

Radosław Sikorski zapowiedział, że głównym wątkiem będzie pozycja Polski w Europie, również w kontekście historycznym. Forma prezentacji ma być „niespodzianką”, co prawdopodobnie oznacza wykorzystanie elementów multimedialnych.

Sikorski zadeklarował, że przedstawi koncepcję polskiej strategii w Europie i w regionie. Na pewno nie padną żadne nowe ustalenia, jeśli chodzi o sprawę zwrotu wraku Tu-154M. Sam minister stwierdził, że według niego, sprawa, która od tylu miesięcy tkwi w martwym punkcie i niewątpliwie negatywnie wpływa na sprawę śledztwa smoleńskiego, „nie powinna być miarą skuteczności polskiej polityki zagranicznej wobec Rosji”.

–Ta sprawa zaczyna już być sztandarowym przykładem kompletnej bezsilności i nieudolności obecnego rządu. Wszelkie próby w tym zakresie były pozorne, podjęte za późno i dalece niewystarczające. A wbrew temu, co mówi Radosław Sikorski, kwestia wraku jest rzeczywistym miernikiem naszych relacji z Rosją – ocenia Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski.

Mistrz autopromocji

Opozycja krytycznie odnosi się zarówno do deklaracji i zapowiedzi Sikorskiego, jak i do działań resortu.

– Po ostatnich wypowiedziach ministra spraw zagranicznych spodziewam się, że Sikorski nie tylko nie ma sobie nic do zarzucenia. Sądzę, że będziemy mieli do czynienia z pewnym rodzajem autopromocji, zwłaszcza że zapowiadane są jakieś elementy multimedialne – podnosi Krzysztof Szczerski (PiS).

Dodaje, że świadczyć to będzie o kontynuacji najważniejszej zmiany w polskiej polityce zagranicznej w 2012 roku, czyli uczynienia z niej czegoś z pogranicza kabaretu.

– Polscy ambasadorowie tańczyli w klipach, szef resortu komunikował się za pomocą Twittera, a strona MSZ stała się stroną promującą ministra Sikorskiego. Polska polityka zagraniczna utraciła powagę, co jest odzwierciedleniem również braku konkretnych działań. Domyślam się, że dla ministra Sikorskiego debata jest zbędna. Reprezentuje on coś, co określam mianem realizmu rezygnacyjnego – mówi Szczerski.

Jego zdaniem, zwłaszcza w relacjach z partnerami silniejszymi niż Polska, możemy dostrzec egzemplifikację takiej postawy, która zasadza się na przekonaniu, że pewne rzeczy się dzieją i nic nie możemy na to poradzić.

–Szczególnie w kwestii śledztwa smoleńskiego i zwrotu wraku widzimy, że zamiast wymagającego partnerstwa mamy uległość klientelistyczną. Uważamy, że stać nas na inną politykę, stać nas na formułowanie ambitnych celów, takich jak tworzenie przyjaznego dla Polski środowiska dla realizacji interesu narodowego – podkreśla polityk.

Prawo i Sprawiedliwość oczekuje poważnej i merytorycznej debaty na najważniejsze tematy, czyli: ożywienie relacji w ramach NATO, rozwój możliwości obronnych, zagwarantowanie w ramach UE takiej pozycji, aby stały się możliwe samodzielne działanie, wzmacnianie pozycji w regionie, wyjście z paktu fiskalnego i wymaganie partnerstwa z silniejszymi państwami.

– Nie możemy zaprzepaszczać ogromnych szans na rozwój w imię „dobrych” stosunków z mocniejszymi państwami. Mamy prawo domagać się, aby traktowano nas jako partnerów równorzędnych –uważa Szczerski.

Zbliżoną diagnozę formułuje klub Solidarnej Polski. W ocenie Mularczyka, kluczowymi tezami w wystąpieniu powinny być: miejsce Polski w UE i nasza pozycja na świecie, to znaczy spójne określenie, jakie cele – jeśli chodzi o politykę zagraniczną w tych konkretnych obszarach – stawia sobie resort spraw zagranicznych.

– Możemy się spodziewać, że ze strony szefa MSZ usłyszymy festiwal pochwał i ubraną w ładne słowa propagandę sukcesu. Jednak obserwując politykę zagraniczną prowadzoną przez Radosława Sikorskiego już kolejny rok, należy bezsprzecznie stwierdzić, że Polska nie prowadzi samodzielnej i suwerennej polityki. Cały czas widzimy niezrozumiałą determinację płynięcia w głównym nurcie polityki narzucanej przez inne podmioty – ocenia.

Zarówno Donald Tusk, jak i Radosław Sikorski – w przekonaniu Mularczyka – wspierają politykę Niemiec, a polityka Angeli Merkel z wielu powodów nie idzie w parze z interesem Polski.

– Spójrzmy chociaż na dysponowanie środkami unijnymi: otrzymaliśmy środki na ochronę środowiska, z których 1/5 musimy wydać na wdrożenie pakietu klimatycznego ograniczającego naszą politykę i suwerenność energetyczną. Ponadto widzimy już bardzo wyraźnie ewidentne zbliżenie Niemców z Rosją w zakresie właśnie polityki energetycznej, a także – co powinno nas niepokoić –przygotowywane wspólne ćwiczenia wojskowe.

Niemcy prowadzą politykę we własnym interesie i ponad naszymi głowami – uważa poseł Solidarnej Polski. Opozycja podkreśla również, że tak naprawdę nie wiemy, jak prezentuje się bilans naszego funkcjonowania w UE. SP alarmuje: składka do budżetu, jaką musimy płacić, wzrosła i wynosi ponad 30 mld euro. Nie ma natomiast pewności, ile środków ostatecznie otrzymamy.

– W ostatnim głosowaniu nad budżetem frakcja EPP, gdzie najwięcej do powiedzenia mają Niemcy i Francuzi, była przeciwko wynegocjowanemu budżetowi. Może się okazać, że po odrzuceniu projektu budżetu otrzymamy jeszcze mniej. Dodatkowo przeforsowano zwykłą większością Sejmu pakt fiskalny –skrajnie niekorzystny z punktu widzenia naszego interesu. Warto zauważyć, że chociażby Bundesrat w Niemczech go nie przyjął – przypomina Mularczyk.

Paulina Gajkowska