Argentyńczycy dumni z Papieża
Wtorek, 19 marca 2013 (02:04)Inauguracja pontyfikatu Franciszka to wielkie święto dla jego rodaków Argentyńczyków. Od trzech dni miasto i archidiecezja Buenos Aires trwają na wielkiej modlitwie dziękczynnej za dar Ojca Świętego Franciszka.
Na to historyczne wydarzenie przygotowywali się wszyscy Argentyńczycy, a szczególnie mieszkańcy archidiecezji Buenos Aires, której pasterzem był ks. kard. Jorge Mario Bergoglio. W argentyńskich uroczystościach inauguracji pontyfikatu Papieża Franciszka wezmą udział ci, do których przez cały czas swej posługi docierał on z Dobrą Nowiną.
Poprzedzi je czuwanie nocne w katedrze. Transmisję z Watykanu wierni będą mogli oglądać na telebimach w centrum miasta. Jak informuje na swoich stronach archidiecezja Buenos Aires, w samo południe, przez 10 minut rozbrzmiewać będą dzwony wszystkich kościołów, pozdrawiając „nowego i kochanego Ojca Świętego Franciszka z miasta pochodzenia”.
Wielkie dziękczynienie
Trzydniowe uroczystości dziękczynne za wybór Argentyńczyka na Papieża rozpoczęły się w Buenos Aires już w niedzielę. Mszy Świętej w katedrze w stolicy Argentyny przewodniczył nuncjusz apostolski w tym kraju ks. abp Emil Paul Tscherrig.
– Wszyscy teraz towarzyszymy modlitwą naszemu Ojcu Świętemu. Przede wszystkim bardzo się cieszymy, ale wybór naszego prymasa na Papieża to dla nas też ogromna duma, która daje nam jeszcze więcej sił, umacnia wiarę – mówi Maria Guadelupe Merlo Bechech, uczennica ze szkoły św. Maksymiliana Marii Kolbego w Belgrano w Buenos Aires.
– Wiele razy uczestniczyłam w Mszach św. i spotkaniach, jakie prowadził. Jest mi bardzo bliski – dodaje. Kardynał Bergoglio każdego roku na rozpoczęcie roku szkolnego przewodniczył specjalnej Mszy Świętej. Uczniowie i nauczyciele zwracają uwagę na jego ogromną wiarę, prostotę, pokorę, wewnętrzną radość i otwarcie na każdego człowieka.
Przede wszystkim jednak podkreślają, że to człowiek modlitwy. – O modlitwie zawsze nam mówił i o nią zawsze prosił. Będziemy mu i teraz modlitewnie towarzyszyć cały czas, aby mógł jak najlepiej wypełniać swoją posługę – podkreśla Patricia Bukavec, dyrektor szkoły podstawowej w Zapiola.
Mieszkańcy Argentyny zwracają uwagę, że pierwsze emocje związane z wyborem ich rodaka na Papieża mijają, ale rozpoczyna się czas głębszej refleksji.
– Po euforii przychodzi refleksja, a to już coś więcej – mówi posługująca w Buenos Aires s. Aniela Kozieńska ze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek.
Coraz więcej uwagi poświęca się już temu, kim jest Papież Franciszek, a nie tylko temu, jak zareagowano na jego wybór.
– Przy takich wydarzeniach Pan Bóg mocą Ducha Świętego nagle pokazuje nam kogoś, kto przedtem też był święty, bogaty w wielkie dary, ale nie nadeszła jeszcze jego godzina, więc żył jakby w ukryciu – zwraca uwagę.
Przypomina, że obecny Ojciec Święty podkreślał, że Kościół rośnie dzięki praktykowaniu miłosierdzia i miłości.
– Dając coś biednym, powinniśmy spojrzeć im w oczy, uścisnąć rękę i porozmawiać, aby zobaczyć w nich Oblicze prawdziwego Chrystusa – przypomina słowa ks. kard. Bergoglio s. Kozieńska.
Blisko człowieka
Polskie siostry posługujące w stolicy Argentyny podkreślają też, że w czasie wszystkich spotkań z wiernymi, z duchowieństwem, z siostrami ks. kard. Jorge Mario Bergoglio zwracał zawsze uwagę i na modlitwę, i na czyny.
– Czyn nie będzie owocny, gdy nie będzie wsparty modlitwą – mówi s. Halina Dajnowicz, przełożona Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. Podkreśla oddanie obecnego Papieża wszystkim wiernym, szczególnie tym, którzy cierpieli czy doświadczali trudności, którzy czuli się opuszczeni, pozostawieni sami sobie.
Ksiądz kardynał Bergoglio bardzo wspierał też współbraci kapłanów w trudach życia, posługę osób konsekrowanych, dla wszystkich miał czas i nie odrzucał nikogo, kto poprosił go o pomoc, wszystkim niósł Chrystusa.
– Zawsze był wierny nauczaniu Kościoła, doktrynie – podkreśla s. Dajnowicz. Przypomina jeden z programów ekumenicznych, w którym siedząc obok pastora i rabina, przyszły Ojciec Święty jasno trzymał się zasad wiary katolickiej.
– Niósł wszystkim Chrystusa. Był radosny, z poczuciem humoru, chociaż nie jest wielomówny. Nigdy nie tracił czasu na zbędne rozmowy, ale modlił się i działał. Osobiście zwracał się do wszystkich i takie wskazówki pozostawiał również swoim kapłanom. „Musicie wyjść do ludzi” – powtarza słowa arcybiskupa Buenos Aires s. Dajnowicz.
– Ojciec Święty głosi to, czym żyje – podsumowuje, wskazując na jasny, konkretny wymiar realizacji przesłania ewangelicznego ks. kard. Bergoglio i wierność Chrystusowi. – On nie zwracał uwagi na zmieniające się rządy czy władze, zawsze miał przed sobą Chrystusa – mówi.
Jak zaznaczają Siostry Zmartwychwstanki, Ojciec Święty przez cały czas swojej posługi w stolicy Argentyny niezapowiedziany przychodził do kościołów i tam odprawiał Msze Święte. Wychodził do swoich wiernych, odwiedzał ich w szpitalach, domach dziecka, szkołach.
Tam, gdzie człowiek doświadczał cierpienia, gdzie mógł czuć się samotny, on niósł Chrystusa i to Jego widział przede wszystkim w ubogich i cierpiących. Ta posługa sprawiła, że doskonale znał problemy duszy i ciała każdego człowieka, dlatego martwił go los potrzebujących.
Pewnego dnia jedna z sióstr posługujących w domu dziecka prowadzonym przez Siostry Zmartwychwstanki poprosiła s. Anielę do telefonu. – Proszę, kto mówi? – zapytała s. Aniela. – Mówi Bergoglio – odpowiedział rozmówca. – Znam tylko jednego Bergoglio, księdza kardynała – odpowiedziała siostra. – Tak, to ja, mam prośbę. Czy nie jest sprzeczne z waszym charyzmatem, posłuszeństwem, aby przyjąć do swojego domu chorą 13-letnią dziewczynkę, która po opuszczeniu szpitala nie miała rodziny? – zapytał przyszły Papież. – Głos kardynała jest dla mnie głosem Boga – odpowiedziałam, wspomina w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” s. Aniela. Podkreśla nie tylko ogromną osobistą troskę przyszłego Papieża o cierpiących i ubogich, ale jego szacunek dla innych i ogromną kulturę.
Agnieszka Gracz, Buenos Aires