• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Franciszek ewangelizator

Wtorek, 19 marca 2013 (02:04)

Kościół musi być bliżej ludzi. To droga, którą wyznacza Papież Franciszek, sam dając przykład, jak dziś ma wyglądać dzieło nowej ewangelizacji.

Poznając coraz lepiej nowego Papieża, który w dniu poświęconym św. Józefowi, patronowi Kościoła powszechnego, uroczyście inauguruje swój pontyfikat, dostrzegamy, jak ogromny impuls może on dać dziełu ewangelizacji w świecie.

Znaki czasu, jakie towarzyszą wyborowi ks. kard. Jorge Mario Bergoglio z Argentyny na Następcę św. Piotra, mówią wiele. Dokładnie 30 lat temu bł. Jan Paweł II właśnie na kontynencie amerykańskim po raz pierwszy zaapelował o nową ewangelizację: „nową w swym zapale, w swych metodach, w swym wyrazie”.

Doskonale odczytał to zadanie nowy metropolita Buenos Aires ks. abp Bergoglio, który rozpoczynając posługę w diecezji, przyjął zasadę, że Słowo Boże musi być przekazywane w najprostszy sposób i poparte ewangelicznym świadectwem życia tego, który je głosi. Nic więc dziwnego, że na terenie kilkumilionowego miasta Buenos Aires zorganizował i przeprowadził wielką ewangelizację.

Głoszący Dobrą Nowinę ewangelizatorzy wyszli z sal katechetycznych, kościołów na ulice i przemierzając je, rozmawiali z ludźmi. Gdy trzeba było, wchodzili nawet do restauracji, barów, sklepów… Kleryków wysyłał na ulice, aby wyszukiwali biednych, odwiedzali chorych, uczyli dzieci katechizmu…

Papież Franciszek ukazuje nam wyraźnie, że ważną formą zaangażowania na rzecz nowej ewangelizacji jest wyjście do człowieka.

– Ludzie chcą rozmawiać. Pójście do nich, piesza ewangelizacja to odpowiedź na wezwanie współczesnego świata. W tym względzie szczególne znaczenie ma bezpośredni kontakt z młodym człowiekiem – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. Radosław Siwiński, koordynator ds. nowej ewangelizacji w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

– Obowiązek szukania zagubionych owiec, ludzi, którzy od Chrystusa odeszli, wypływa z naszej wiary – dodaje.

Nowy Następca św. Piotra także poprzez wybór imienia Franciszek wskazuje, że wyjście do ludzi jest bardzo potrzebne współczesnemu człowiekowi.

– Świat potrzebuje dziś nowego św. Franciszka z Asyżu! Na początku trzeciego tysiąclecia, chyba bardziej niż kiedykolwiek dotąd, ludzkość i świat czekają, aby przeniknął ich duch św. Franciszka – mówił 10 lat temu bł. Jan Paweł II.

Biedaczyna z Asyżu wędrował od miasta do miasta i głosił pokutę. Kochał stworzony przez Boga świat, który dzięki niemu ujrzał ponownie ludzi znanych z Ewangelii: prostych, odważnych i pogodnych. W postaci św. Franciszka spotyka się tajemnica nawrócenia i tajemnica Miłosierdzia Bożego, cnota ewangelicznego ubóstwa i umiłowanie człowieka oraz świata stworzonego przez Boga.

Wszystko wskazuje na to, że Duch Święty dał nam nowego św. Franciszka właśnie w osobie nowego Ojca Świętego. Papież Franciszek to człowiek bardzo pokorny i skromny. Wiemy, że nie mieszkał w pałacu biskupim, tylko przy kurii, aby być bliżej ludzi. Jeździł komunikacją miejską, a wierni mogli go spotkać w autobusie, metrze, a nawet na bazarze, gdy robił zakupy na potrzeby charytatywne archidiecezji.

To zwrócenie uwagi na ubogich już stało się charakterystycznym rysem tego Papieża.

Widać, że takie podejście zjednuje mu prostych ludzi. „Pismo Święte przypomina, że Bóg słyszy wołanie ubogich, i Kościół powinien być wrażliwy na to wołanie najbardziej potrzebujących” – napisał bł. Jan Paweł II w adhortacji „Kościół w Ameryce”. Znamienne jest, że w obradach synodu biskupów, którego owocem jest ten dokument, w 1997 r. uczestniczył obecny Papież.

To właśnie tam podkreślano, że duchowni i katolicy świeccy przez swój styl życia, priorytety, słowa i czyny powinni dawać świadectwo, iż są w komunii i solidarności z ubogimi. Dziś to jest kwestia i wiarygodności, i skuteczności misji ewangelizacyjnej Kościoła. Bo obecnie Dobra Nowina często nie jest przyjmowana dlatego, że my zasłaniamy sobą jej piękno. Dlaczego mija tyle wieków, a postać św. Franciszka zachwyca? Bo stał się żywą Ewangelią.

– Kiedyś św. Franciszek usłyszał od Chrystusa słowa: „Franciszku, odbuduj mój Kościół!”. Ojciec Święty pragnie z pewnością tchnąć do Kościoła naszych dni nowego ducha, ducha Franciszkowej prostoty, ewangelicznego radykalizmu – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Szczepan T. Praśkiewicz, konsultor Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Sławomir Jagodziński