Nie ma pieniędzy, a chorzy czekają
Poniedziałek, 18 marca 2013 (20:05)Przeszczep szpiku kostnego to dla wielu chorych szansa na uratowanie życia, tymczasem liczba ośrodków transplantacji jest wciąż niewystarczająca. Szpital Specjalistyczny w Brzozowie Podkarpacki Ośrodek Onkologiczny im. ks. B. Markiewicza dysponuje specjalistami, brakuje tylko pieniędzy na dokończenie budowy ośrodka transplantacji szpiku, który mógłby uratować życie wielu pacjentom nie tylko z Podkarpacia.
Brzozowski szpital to jedna z najnowocześniejszych placówek onkologicznych w kraju. Działa tu jedyny na Podkarpaciu oddział hematologii onkologicznej, gdzie trafiają pacjenci z chorobami rozrostowymi krwi, m.in. białaczkami i chłoniakami. W leczeniu tych chorób często jedyną szansą na przeżycie jest przeszczep szpiku kostnego. Obecnie oddział dysponuje 20 łóżkami, a po rozbudowie będzie ich ponad 30.
Rocznie w brzozowskim ośrodku na przeszczep czeka ok. 50 chorych. Niestety, pacjenci z Podkarpacia zakwalifikowani do tego zabiegu na razie są zmuszeni korzystać z ośrodków w innych częściach kraju, co wiąże się z dodatkowymi kosztami, jakie muszą ponosić.
Powstanie ośrodka w Brzozowie ma również medyczny aspekt finansowy, bowiem za każdego leczonego pacjenta płaci NFZ i byłoby racjonalne, gdyby te pieniądze trafiały na Podkarpacie, a nie do ośrodków poza województwem.
– Nie mając ośrodka transplantacji szpiku kostnego, Podkarpacie jako województwo musi płacić rocznie kilkanaście milionów złotych za tzw. usługi pozaregionalne, które nasi pacjenci otrzymują w klinikach przeszczepowych w Krakowie, Katowicach czy Warszawie – wyjaśnia doc. dr hab. Andrzej Pluta, konsultant wojewódzki w dziedzinie hematologii onkologicznej, kierownik oddziału hematologii onkologicznej szpitalu w Brzozowie.
Dlatego podjęto inicjatywę utworzenia ośrodka transplantacji szpiku kostnego, w którym znajdą się także dodatkowe sale do chemioterapii z nowymi stanowiskami. Niestety z uwagi na brak pieniędzy inwestycja stanęła w miejscu. Dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie oraz kredytowi, który poręczył szpitalowi powiat brzozowski, do 2012 r. udało się wybudować pawilon w stanie surowym zamkniętym.
– Obiekt jest zadaszony, posiada okna i drzwi zewnętrzne oraz wszystkie przyłącza energetyczne i kanalizacyjne, ale na dalsze prace nas po prostu nie stać – powiedział w rozmowie z NaszymDzienikiem.pl Antoni Kolbuch, dyrektor brzozowskiego ośrodka onkologicznego.
Środki się skończyły i mimo że dyrekcja brzozowskiego szpitala zwracała się o dalszą pomoc, Urząd Marszałkowski w Rzeszowie zapowiedział, że na kolejne dofinansowanie, tym razem na prace wykończeniowe, przynajmniej w najbliższym czasie placówka nie może liczyć.
– W tej chwili trwa postępowanie przetargowe w celu wyłonienia wykonawcy robót wykończeniowych rozłożonych na trzy lata. Wszystko dlatego, że jeżeli nie znajdziemy dofinansowania z zewnątrz, to będziemy zmuszeni wykonywać wszystkie prace na raty. Liczymy, że trzy lata to będzie okres optymalny na samodzielne sfinansowanie dokończenia tego segmentu – uważa dyrektor Kolbuch.
Z uwagi na to, że inwestycja nie ma szans na sfinansowanie ze środków unijnych, wszystko wskazuje, że szpital będzie zmuszony zaciągnąć kredyt. Kosztorys inwestorski na dokończenie pawilonu opiewa na blisko osiem milionów złotych, nie licząc sprzętu, aparatury medycznej oddziału transplantacji oraz wyposażenia banku komórek macierzystych.
Powstanie pierwszego na Podkarpaciu ośrodka transplantacji szpiku jest tym bardziej uzasadnione, że obecnie przygotowywana jest kadra medyczna. Trzech lekarzy, pracowników oddziału hematologii, odbywa szkolenia w zakresie transplantologii klinicznej w Katowicach i Chorzowie.
– W 2015 r. będziemy mieli własnych transplantologów, którzy są niezbędni w tego typu lecznictwie. Byłoby dobrze, gdyby do tego czasu zakończyły się prace związane z urządzeniem i wyposażeniem ośrodka transplantacji szpiku w Brzozowie – tłumaczy dyrektor Kolbuch. Uruchomienie ośrodka transplantacji szpiku w Brzozowie to ratunek dla wielu chorych, ale także szansa na rozwój transplantologii na Podkarpaciu.
Mariusz Kamieniecki