• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Módlmy się za pontyfikat Franciszka

Poniedziałek, 18 marca 2013 (09:01)

Z Martą Bryszewską, dyrektor Biblioteki Polskiej im. Ignacego Domeyki w Buenos Aires, rozmawia Izabela Kozłowska

W minioną środę świat obiegła radosna wieść, że oto kardynałowie zgromadzeni na konklawe wybrali spośród siebie Następcę Świętego Piotra. Jak przyjęła Pani wybór argentyńskiego prymasa ks. kard. Jorge Mario Bergoglio?

– Proszę mi wierzyć, tego ogromu emocji nie da się krótko opisać. Do dziś mam w sercu to szczęście i ogromną radość, która pojawiła się po tym, kiedy zobaczyłam biały dym, i jeszcze większą po tym, jak nam przekazano, kim jest nowy Papież. Myślę, że każdy katolik w dniach konklawe żył w wielkim oczekiwaniu i modlitwie, także z nadzieją patrzył na szczyt Kaplicy Sykstyńskiej. Dla nas, katolików, Papież jest głową Kościoła Chrystusowego, przewodniczy nam i jest dla nas najważniejszą osobą w hierarchii. Dlatego każdy wybór nowego Następcy św. Piotra jest dla nas najważniejszym wydarzeniem. Kiedy dowiedziałam się, że to nasz kardynał, tu, z Argentyny, będzie na Stolicy Piotrowej, to ta radość była jeszcze większa.

Argentyna oszalała z radości?

– Zapewne na całym świecie była ogromna radość z wyboru następcy Benedykta XVI, ale tu, w Argentynie, była ona zdecydowanie większa. Ludzie wychodzili na ulice, radośnie wiwatowali i krzyczeli. Nikt nie ukrywał tej radości i łez wzruszenia. Widziałam relacje w mediach, jak ulice były zapełnione oszalałymi ze szczęścia ludźmi. W Buenos Aires od razu tłumy zgromadziły się wokół katedry, gdzie sprawowano uroczystą Mszę św. dziękczynną za wybór Papieża z Argentyny. Przez całą noc w mediach emitowane były programy informacyjne o naszym Papieżu, przybliżano jego życiorys, dotychczasową pracę i podkreślano tę jego pracowitość i otwartość dla drugiego człowieka.

Tak zapisał się w pamięci ks. kard Bergoglio, prowadząc Kościół w Buenos Aires?

– Nie miałam niestety okazji poznać osobiście kardynała Bergoglio, obecnego Papieża. Znana natomiast jest mi jego praca duszpasterska dla wiernych z całej diecezji. Tu wszyscy widzieli jego prostotę i skromność. Znany jest z najlepszej strony: wyciągniętej dłoni z pomocą do potrzebujących. Przede wszystkim niezwykle pracowity i niestrudzony w głoszeniu Ewangelii, pracy na rzecz Kościoła i naszego społeczeństwa. Proszę mi wierzyć, Papież Franciszek jest najlepszym przykładem wspaniałego człowieka. Jest wzorem dobrego kapłana, biskupa i kardynała.

Wybór Papieża z Argentyny wydaje się szczególnie symboliczny dla Polonii mieszkającej w tym kraju...

– Dokładnie tak. Dla nas, Polaków mieszkających w Argentynie, wybór argentyńskiego kardynała jest szczególny, jest dodatkową łaską. Pochodzę z polskiej rodziny, lecz urodziłam się już w Argentynie. Wychowywałam się w katolickiej rodzinie, gdzie bardzo ważny był zawsze Pan Bóg. Dlatego jeszcze większą moją osobistą radością jest fakt, że wielkim i wspaniałym Pasterzem Kościoła był Polak – bł. Jan Paweł II, a teraz na czele Stolicy Apostolskiej stanął Argentyńczyk. Każdy Papież, jak wcześniej wspomniałam, jest dla całego świata, ale tak po ludzku mogę powiedzieć, że oni obaj są moimi Papieżami. To ogromna łaska nie tylko dla Polonii, ale także dla całej Argentyny.

Papież pochodzący z tego południowoafrykańskiego państwa jest nadzieją dla argentyńskiego społeczeństwa?

– Patrząc z punktu widzenia politycznego, teraz w Argentynie mamy niezbyt ciekawą sytuację. Papież pochodzący z tego ludu jest takim nowym wiatrem, naszą nadzieją. Wielu z nas wierzy, że nasz nowy Papież nam pomoże. Wskaże, jak ten kraj pokierować, żeby było lepiej. Argentyna jest niesamowitym krajem, który ma wszystko, co może sobie zapragnąć. Niestety, nie jest to właściwie wykorzystywane, rozdzielane. Gdyby było inaczej, nie byłoby tak ogromnej liczby ludzi ubogich. Tych, którzy nie mają co jeść, gdzie mieszkać. Nie mają pieniędzy na lekarstwa i opiekę zdrowotną. To jest widoczny brak jakiegoś ładu i specjalnej łaski. Myślę, że ta łaska właśnie w tej chwili – w postaci nowego Papieża – do Argentyny przyjdzie, tak jak swego czasu przybyła do Polski i zwyciężyła. Teraz musimy dziękować Panu Bogu i modlić się za jego pontyfikat.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska, KZ