Trwa akcja ratunkowa w Turcji i Syrii
Środa, 8 lutego 2023 (09:57)Po ponad dwóch dobach nadal spod gruzów wydobywane są żywe osoby.
Ponad dwie doby po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło w poniedziałek południową Turcję i północną Syrię, spod gruzów zawalonych budynków wciąż ratowani są ludzie.
W tureckim mieście Kahramanmaras z gruzów wydobyto trzyletniego chłopca – informuje AP. W Syrii uratowano pięcioosobową rodzinę – przekazała Al-Dżazira.
Trzyletni Arif Kaan był przez blisko dwie doby uwięziony w minusowej temperaturze pod betonowymi płytami i prętami zbrojeniowymi zawalonego budynku mieszkalnego – opisuje agencja Associated Press. Zanim ratownicy uratowali chłopca, musieli odgruzować miejsce, w którym tkwił, starając się nie spowodować dalszego zawalenia zniszczonej konstrukcji. Od teraz w Kahramanmaras imię Arifa Kaana jest symbolem nadziei – ogłosił reporter tureckiej telewizji relacjonujący zdarzenie.
Kilka godzin później w tureckim mieści Adiyaman udało się uratować spod gruzów 10-letnią Betul Edis – uzupełnia AP.
Gdy straciliśmy nadzieję, ponieważ nie byliśmy już w stanie uwolnić nikogo spod gruzów, udało nam się wydostać rodzinę: męża z żoną i trójką dzieci – powiedział z kolei telewizji Al-Dżazira jeden z syryjskich ratowników. „Płakaliśmy ze szczęścia po tym, gdy płakaliśmy z bezsilności. Podaliśmy im tlen, bo byli bliscy uduszenia się. Teraz są w szpitalu, ich stan jest dobry” – dodał.
Jednak po dwóch dobach od trzęsienia ziemi, które zniszczyło tysiące budynków, takich relacji jest coraz mniej – zaznacza AP. Kataklizm dotknął zarówno obszary Syrii kontrolowane przez rząd w Damaszku, jak i obszary zajmowane przez rebeliantów sprzeciwiających się reżimowi Baszara el-Asada.
Ci, którzy ocaleli, muszą się mierzyć z zimnem i złymi warunkami atmosferycznymi; wiele osób, które straciły domy, musi nocować w tymczasowych schroniskach, samochodach czy pod gołym niebem – pisze AP.
„Nie mamy namiotu, nie mamy piecyka, by się ogrzać, nie mamy nic. Nasze dzieci nie czują się najlepiej. Jesteśmy wszyscy przemoczeni, nasze dzieci są cały czas na zewnątrz, na zimnie” – mówił agencji jeden z mieszkańców zniszczonych terenów.