III NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelia
Niedziela, 22 stycznia 2023 (10:55)Mt 4,12-23
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło”.
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
Rozważanie
Wiara zaczyna się od spotkania
Język grecki na określenie czasu używa dwóch terminów: chronos i kairos. Pierwszy to „zwykły” czas, który upływa, określa następstwo wydarzeń, zależności: był poniedziałek, dziś jest np. środa, wkrótce zaczyna się kolejny tydzień. Kairos oznacza: „właściwy” „ten oto” moment, „tu i teraz”, stworzony przez okazję i niepowtarzalne, przemijające okoliczności. Pojęcie czasu – w drugim rozumieniu – wielokrotnie występuje w Biblii. Kiedy czytamy opis powołania przez Jezusa pierwszych uczniów, uderza niecierpiący zwłoki radykalizm, gwałtowność, z jaką zostawiają wszystko, co do tej pory było dla nich ważne, i idą za Nim! „Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim […] natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim” – pisze św. Mateusz. Możliwe, że była to fascynacja, oczarowanie Tym, którego już zapewne znali z opowieści (w Kafarnaum krzyżowały się szlaki handlowe całego Bliskiego Wschodu), może wewnętrzna intuicja – głos, który kazał podjąć powołanie. Droga do poznania Chrystusa była jeszcze daleka, wiele musiało się wydarzyć, aby w pełni pojęli, kim jest i jaka jest Jego misja.
W życiu ważny jest ów pierwszy krok, odważna odpowiedź: „Tak, chcę iść za Tobą! Ufam Ci, Jezu!”. Nie wiem, co nastąpi „po wołaniu”, jakimi ścieżkami dalej mnie poprowadzisz. Ku wywyższeniu, które będzie miało kształt Taboru czy Golgoty? Szaweł po nawróceniu pod Damaszkiem musiał wiele lat pokornie czekać na ciąg dalszy realizacji zbawczych planów wobec siebie. Apostołowie oddali życie za wierność Chrystusowi, podobnie jak jego wyznawcy w pierwszych wiekach istnienia Kościoła i jak to się dziś dzieje w wielu krajach świata. Ale ważne jest, by poddać się Bożemu prowadzeniu. Złożyć swoje życie w Jego ręce.
Wiara nie jest podążaniem za ideologią, światopoglądem, bliżej nieokreśloną wizją życia. Nie jest niezależnie istniejącym systemem etycznym, zbiorem mądrości, inspiracją dla „dobroludzizmu”. Jest przede wszystkim wędrowaniem za Nim – zaczyna się od spotkania żywego, kochającego Jezusa. Czytamy dziś, że kiedy powołał „Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja”, oni „zostawiwszy sieci, poszli za Nim”. Tu się wszystko zaczęło. Bez tego fundamentu chrześcijaństwo stanie się fikcją.