• Środa, 4 marca 2026

    imieniny: Kazimierza, Łucji, Witosławy

Finał Euro 2012 - wynik nieprzewidywalny

Niedziela, 1 lipca 2012 (13:55)

Z Jerzym Brzęczkiem, byłym kapitanem piłkarskiej reprezentacji Polski, wicemistrzem olimpijskim z Barcelony, rozmawia Izabela Kozłowska

W finale spotkają się Włosi z Hiszpanami. Czy jest to dla Pana zaskoczenie?

- Osobiście imponuje mi gra reprezentacji Włoch. Oni zawsze trzymali się „żelaznej”, konsekwentnej gry w defensywie. Teraz oprócz tej konsekwentnej gry w defensywie grają także doskonale w ofensywie. Stwarzają sytuacje i są nieprzewidywalni. Dlatego dzisiejszy finał zapowiada się bardzo ciekawie.

Która drużyna sięgnie po tytuł mistrza Europy?

- Wszystko jest możliwe. Moim zdaniem, spotkanie nie zakończy się na regulaminowych 90 minutach. Myślę, że będzie dogrywka, a być może nawet rzuty karne.

Czego możemy spodziewać się po obu selekcjonerach? Radykalnych zmian w sposobie gry czy pozostania przy sprawdzonej dotychczas taktyce?

- Wielkich zmian nie można oczekiwać. Hiszpanie będą cały czas pokazywali taką samą piłkę. Wydaje mi się, że w drużynie del Bosque nie możemy spodziewać się żadnych radykalnych zmian, które będą nas zaskakiwały sposobem gry. Podobna sytuacja będzie w zespole włoskim. Najważniejszą kwestią będzie to, kto wygra grę w środkowej strefie i opanuje środek pola, bo to będzie decydowało o wyniku meczu.

Kogo można uważać za największego przegranego tych mistrzostw? Niemców, którzy zapowiadali, że przyjeżdżają na Euro po zwycięstwo, czy może inną drużynę?

- Nie powiedziałbym, że to podopieczni Loewa są największym przegranym Euro 2012. Niemcy trafili w półfinale na Włochów, którzy są niesamowicie przygotowani. Na pewno największym przegranym na dzień dzisiejszy są dla mnie Holendrzy. Nie zdobyli ani jednego punktu na tych mistrzostwach, a byli typowani jako faworyci turnieju. Drugi zespół, który według mnie jest przegranym, to Rosja. Miała niesamowity start. Zwyciężyła 4:1 z Czechami, a w ostateczności nie wyszła z grupy. Te dwie drużyny nazwałbym największymi przegranymi Euro 2012. Dla nas, Polaków, niedosytem jest to, że reprezentacja nie wyszła z grupy. Kadra miała taką szansę i byłoby to coś wspaniałego dla nas, jeżeli byśmy mieli ten sukces w postaci awansu do ćwierćfinałów. Wówczas te mistrzostwa byłyby fantastyczne.

Być może to, czego nie udało się dokonać teraz, polska reprezentacja osiągnie w eliminacjach do mundialu?

- Wierzę w możliwości naszej reprezentacji. Mamy wielu ciekawych zawodników w kadrze. Po Euro 2012 polscy zawodnicy zyskali cenne doświadczenie, które na pewno pomoże im w dalszej rywalizacji. Teraz pozostaje tylko kwestia organizacji zespołu. Przez ostatnie 2,5 roku jako gospodarz Euro 2012 nie graliśmy o punkty. Teraz zaczniemy o nie rywalizować i wszystko jest możliwe.

Jak ocenia Pan mijające mistrzostwa Europy w piłkę nożną rozgrywane w Polsce i na Ukrainie?

- To, co przeżyłem na stadionach, na których byłem podczas meczów naszej reprezentacji, uważam za niesamowite i zorganizowane perfekcyjnie. To ma „odbicie” na całym świecie, bo wszyscy doceniają, jak te mistrzostwa zostały zorganizowane, a szczególnie to, jaką stworzyliśmy atmosferę. Pod względem organizacyjnym jest to dla nas ogromny sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska