Dziś w „Naszym Dzienniku”
Żłobki nie rozwiążą problemów
Sobota, 7 stycznia 2023 (01:51)ROZMOWA z Agnieszką Jackowską, pedagogiem, członkiem Rady Rodziny przy MRiPS.
Od tego roku zmianie ulegają warunki programu rodzinnego „Maluch plus”. Rząd zapowiada przeznaczenie na to gigantycznej kwoty: 5,5 mld zł.
– Rzeczywiście, podejmowane są przez rząd Zjednoczonej Prawicy konkretne działania, które mają wspierać rodzinę w Polsce, i to jest bardzo dobre. Ale zawsze musimy patrzeć na owoce tych działań i na ich kształt. Pamiętajmy, że „Maluch plus” to program działający w różnej formie już od niemal 11 lat. I mimo że nazwa jest bardzo przyjazna, to wiemy, iż założenia, jakie mu od początku przyświecały, wzbudzały żywe dyskusje. Kiedy słyszymy, że najmniejsi obywatele do 3. roku życia są wspierani finansowo, to każdy ufa, że to działanie dobre. Trzeba jednak przyjrzeć się, na czym ten program polega. Od samego początku, nawet kiedy kapitał programu był dużo mniejszy, zawsze chodziło o wspieranie dzieci, ale nie w środowisku domowym, tylko w żłobkach. Mówimy o dzieciach od narodzin do 3. roku życia, kiedy kształtuje się osobowość dziecka, kiedy kształtują się więzy rodzinne, relacje. Psychologowie, pedagodzy zgodnie podkreślają, że to jest jeden z najważniejszych okresów rozwoju dziecka. I ogromne znaczenie ma to, czy dziecko będzie w tym czasie miało doświadczenia miłości rodzicielskiej, ciepła rodzinnego ogniska – i z takimi doświadczeniami pójdzie w świat, i będzie też chciało założyć rodzinę – czy to będzie okres traumatycznych chorób, bo nawet mimo dobrej opieki dziecko będzie miało w pamięci wyrwanie z ciepła domowego i wychodzenie do środowiska obcego, gdzie opiekunowie dzienni będą się zmieniać.
Doświadczenie pokazuje, że ten program – mimo deklarowanych celów – nie zachęcił do posiadania dzieci.
– To prawda. Mimo długiego trwania programu nie mamy owoców w postaci przyrostu demograficznego. Przeciwnie, jesteśmy w totalnej zapaści demograficznej. Z jednej strony program wydaje się nowoczesny, dopasowany do współczesnych realiów, które są takie, że wiele rodzin pobrało kredyty i kobiety muszą iść do pracy, bo nie wystarczy na jego spłatę, w związku z tym potrzeba jakiejś opieki zewnętrznej dla dziecka. Niemniej długofalowo – patrząc na prawdziwe dobro dziecka i rodziny – ten program jest zły z założenia. Musimy pamiętać, jaka jest historia tworzenia żłobków. Opieka żłobkowa jest jasno powiązana ze zmianami ideologicznymi w Związku Sowieckim.
Czy rozbudowywanie systemu żłobków, co – jak Pani zauważyła – szkodzi dziecku, jest zasadne ekonomicznie?
– Trzeba jasno powiedzieć, że koszt utrzymania przez system miejsca dla dziecka w żłobku jest wyższy od realnego utrzymania dziecka w domu. Uważam więc, że zamiast świadczenia żłobkowego należałoby dać rodzicom wolny wybór. Ci, którzy z różnych względów zmuszeni są oddać dziecko do żłobka, mogliby liczyć na wsparcie państwa, ale rodziny, które chciałyby zająć się dzieckiem
w domu, również otrzymałyby większe wsparcie na ten cel. Dla państwa byłoby efektywniej i taniej dać pieniądze rodzicom – którzy są podmiotami – żeby to oni zdecydowali, czy dziecko z tymi środkami zostaje w domu
i sami organizują mu opiekę dodatkową, czy też posyłają dziecko poza dom, czyli do żłobka. Stawianie ludzi przed brakiem takiego wyboru przywołuje mroczne czasy, kiedy tworzono miejsca opieki poza domem, ale robiono to ze względów ideologicznych, bo wtedy to państwo miało wpływ na kształt wychowania dzieci, a nie rodzina. Mamy tu więc do czynienia z formą dyskryminacji wobec rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, które podejmują trud samodzielnego wychowania swoich dzieci, a których państwo nie wspiera finansowo, bo środki z „Maluch plus” przeznacza w dużej mierze na żłobki. Oprócz tego, że rozwiązanie jest złe z punktu widzenia dobra dziecka, to zwyczajnie dzieli społeczeństwo.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym