Mocą tego Papieża jest prostota i skromność
Czwartek, 14 marca 2013 (19:27)Z ks. bp. Janem Niemcem, biskupem pomocniczym diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Symbolem rozpoczynającego się pontyfikatu jest imię nowego Papieża, a więc nawiązanie do św. Franciszka. Czy można to odczytać jako znak, który wskaże, jaki będzie ten pontyfikat?
– W mojej ocenie, przyjmując imię św. Franciszka, Papież niejako wyznacza sposób, w jaki będzie chciał sprawować ten urząd, służąc Kościołowi i światu właśnie poprzez prostotę, ubóstwo, ale też poprzez kontakt z ludźmi w miłości. Św. Franciszek z Asyżu stał się dla Kościoła znakiem tego, co ważne, również w dziedzinie ewangelizacji. Przypomniał i przywrócił ówczesnemu Kościołowi prostotę, pokorę, a jednocześnie zwrócił uwagę na wartość ubóstwa. Co istotne, udowodnił, że można być człowiekiem bogatym, który jednak ze swego posiadania nie czyni celu, ale jedynie środek do osiągnięcia pełni szczęścia, która jest tylko w Bogu. Pokazał, że prawdziwe bogactwo tkwi i płynie od Boga. Bóg poprzez pryzmat św. Franciszka pozwolił nam dostrzec swoją obecność w świecie: wśród ubogich, ludzi z marginesu, często zapomnianych i opuszczonych. Pokazał, że ubogi to ten, który swoją nadzieję pokłada nie w człowieku, a w Stwórcy. Również dzisiaj, kiedy wyznacznikiem wszystkiego jest pieniądz, kiedy liczy się jedynie umiejętność korzystania z przyjemności, Pan Bóg chce posłużyć się tym Papieżem, żeby przywrócić nam wiarę w wartości, które nie przemijają. Życie tego Następcy św. Piotra przed wyborem na najwyższy urząd w Kościele pokazuje, że był człowiekiem niezwykle prostym, który nie szukał wygód, przeciwnie, pomagał ubogim, opowiadając się po ich stronie. Nie płaszczył się przed władzą świecką, ale potrafił upomnieć się i ująć za potrzebującymi, dostrzegając w nich cierpiącego Chrystusa.
Ksiądz Biskup wspomniał, że jako prymas Argentyny kard. Bergoglio był blisko ludzi, zwłaszcza tych najuboższych. Czy można oczekiwać, że taki będzie również jako Papież?
– Jestem nawet przekonany, że tak właśnie będzie. To nie jest tak, że człowiek pod wpływem takich czy innych czynników nagle się zmienia, że zmienia się jego sposób postrzegania, serce wyczulone na ludzką krzywdę. Oczywiście jako Papież Franciszek będzie mieszkał w Watykanie i jako głowa Kościoła będzie musiał dostosować się do pewnych nowych sytuacji, ale ta jego prostota, która wypływa z głębi serca, będzie nadal dominować. Mocą Chrystusa i Kościoła jest właśnie prostota i skromność, która nie szuka poklasku, ale przejawia się w otwartości na drugiego człowieka i w szczerym działaniu. Myślę, że właśnie te cechy będą charakteryzowały nowego Papieża.
Ojciec Święty reprezentuje duchowość południowo-amerykańską pełną entuzjazmu i bardzo otwartą. Czy wraz z nowym Papieżem da się to przeszczepić na w dużej mierze zlaicyzowany grunt europejski?
– Wiara w Ameryce Łacińskiej w dużej mierze opiera się na autentycznej duchowości. Duchowość Papieża Franciszka – jezuity – w dużym stopniu opiera się na duchowości ignacjańskiej, na wierze, z której wypływają uczynki miłości. Ta żywiołowość i ten entuzjazm oczywiście są zależne od środowiska, w którym człowiek żyje. I tak o ludziach z Północy możemy powiedzieć, że są bardziej – nazwijmy to – spokojni, nie wyrażają spontanicznie swoich uczuć, w przeciwieństwie do ludzi z Południa, którzy są ekspresyjni i emocjonalni. Chodzi tu o entuzjazm wiary, który wynika z tego, że ludzie ci spotkali Jezusa Chrystusa, doświadczyli Jego mocy czy Jego działania. Ważne jest, żeby właśnie przeszczepić ten entuzjazm wiary, a nie entuzjazm religijny, który czasem jest ulotny. Wybór, jakiego dokonali kardynałowie, może oznaczać nową jakość w Kościele powszechnym, gdzie Ameryka Południowa staje się nadzieją dla wszystkich chrześcijan.
Jakie nadzieje wiąże Ksiądz Biskup w związku z nowym Papieżem?
– Mam nadzieję, że będzie to człowiek święty w wymiarze Chrystusowym, tak jak jego wielki poprzednik bł. Jan Paweł II. Jednocześnie, że będzie to człowiek wielki w swojej prostocie, pokorze i skromności jak Benedykt XVI. Liczę również, że ten właśnie Papież zaszczepi na europejski grunt elementy duszpasterstwa, które sprawdziły się w Ameryce Południowej, gdzie obecnie jest najwięcej katolików. W dobie laicyzacji potrzeba, aby Papież Franciszek położył akcent na autorytety, których niestety brakuje, a przede wszystkim, żeby położył nacisk na wierność Chrystusowi. Mam nadzieję, że Ojciec Święty pozwoli nam na nowo odczytać to, o czym już wcześniej wspomniałem, a mianowicie wartość ubóstwa i prostoty. Myślę, że ten pontyfikat pokaże nam, jak być ubogim i całą nadzieję pokładać w Bogu. Jestem przekonany, że Papież Franciszek pokaże również, że Ewangelia i jej moc nie mogą podlegać komercyjnej licytacji, jak pewnie chcieliby niektórzy. Przeliczą się ci, którzy liczyli, że Kościół będzie uległy wobec żądań różnych środowisk. Powiedzmy to jasno, w Kościele nie ma i nie będzie mowy o akceptacji dla aborcji, eutanazji czy małżeństw homoseksualnych. Nie oznacza to, że Papież ma potępiać człowieka, ale grzech. Tak czyni Pan Jezus, pochylając się nad każdym grzesznikiem, który najbardziej potrzebuje miłosierdzia. Dzisiejszemu światu potrzeba bowiem wyzwolenia od grzechu.
A zatem może to być pontyfikat, który kolejny raz poprowadzi nas do źródeł wiary?
– Każdy pontyfikat prowadzi do źródeł chrześcijaństwa. Podobnie będzie i teraz. Źródła naszej wiary są bardzo głębokie i ciągle trzeba do nich sięgać i z nich czerpać. Ufam, że poprzez wybór tego Papieża Pan Bóg odpowiada na konkretne sytuacje i zapotrzebowanie świata, podobnie jak odpowiedzią na potrzeby średniowiecznego Kościoła i świata była postać św. Franciszka z Asyżu, który pokazał prawdziwy sens ubóstwa. Dzisiaj światu potrzeba prostego, jasnego spojrzenia na relacje do Pana Boga, a wszystko po to, żeby dostrzec drugiego człowieka. Duch Święty, przez wybór dokonany przez kardynałów, dał takiego Papieża, jakiego potrzebuje dzisiejszy Kościół.
Dziękuję za rozmowę.