• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Papież ufający Panu Bogu i ludziom

Czwartek, 14 marca 2013 (18:51)

Wypowiedź ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, metropolity przemyskiego, w „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja

 

Najpierw byłem zdumiony, że to oczekiwanie jest nie tylko oczekiwaniem Kościoła, ale jest oczekiwaniem całego świata, co pokazywało wielkie zainteresowanie telewizji, wielkie zainteresowanie ludzi niby obojętnych, wielkie zainteresowanie szarego człowieka. To dowód, że Papież jest potrzebny całemu światu, ludziom, potrzebny jest głos Papieża, który jest niekiedy głosem innym niż głos wszystkich polityków, artystów, ludzi kultury czy ludzi biznesu. Krzepiące jest dla mnie otwarcie ludzi na tego człowieka. Ostatecznie nie liczy się przecież, kim on jest w zewnętrznych sprawnościach, w możliwościach, w posiadanych dobrach. Ważne jest to, że jest to ten Papież, ten, który jest Następcą św. Piotra, którego Pan Jezus wyznaczył do spełnienia pewnych funkcji w Kościele. To było dla mnie bardzo wzruszające.

Druga rzecz, którą chciałem podkreślić, to to, że pokazała się miłość kardynałów do Kościoła, gdyż ci kardynałowie wybrali Papieża niepromowanego przez prasę, przez kryteria ludzkie, bo media podawały kryteria ludzkie, w jakich chcieli zmieścić nowego Papieża. A kardynałowie wybrali pasterza, biskupa z dalekiego kraju, z Ameryki Łacińskiej, który jest kontynentem największej liczby katolików, jak sam Papież Franciszek mówi – „z końca świata”.  

W Argentynie, w Ameryce Łacińskiej dynamizm życia wiary jest jeszcze dynamizmem mocnym. Kiedy przyjeżdżają misjonarze z Brazylii czy z Argentyny tu, do Polski, to ze zdumieniem patrzą, że nie ma młodych ludzi, młodzieży na ulicach, i to jest ich pierwsze wrażenie. Po latach nieobecności widzą, że tam jest pełno tych młodych ludzi, a tu tych młodych ludzi nie ma. Europa jest zmęczona, stara, zwątpiła sama w siebie, umiera w niej wola życia. I ten Papież przychodzi dać nadzieję Kościołowi, że trzeba zaufać Panu Bogu, ale także ludziom.

Moje wrażenie było bardzo pozytywne już w czasie oczekiwania. Cierpliwość ludzi obecnych na placu św. Piotra, te setki tysięcy ludzi ponad godzinę oczekiwały, żeby dowiedzieć się, kto zostanie Papieżem.

Osobiście nie znałem Papieża, na synodzie biskupów oczywiście go widziałem, wysłuchałem, ale niestety nie znałem bliżej. Natomiast jego wybór nie był dla mnie zaskoczeniem, dlatego że byłem i jestem nastawiony, iż to jest wybór ludzki, którym kieruje Pan Bóg, to jest wskazanie na ten czas, na ten moment. Szczerze mówiąc, było dla mnie obojętne, kto będzie Papieżem. Ja czekałem, aby wreszcie był, bo na nim się skupia cała łaska Boża, zaufanie, charyzmat nieomylności w sprawach wiary i moralności.

Dla mnie to było najważniejsze, więc jak ogłosili wybór Papieża, to bardzo się ucieszyłem, że wreszcie jest. Natomiast sam fakt, że jest to nieoczekiwany wybór, jest też pewnym urokiem, że na wiosnę kwitną różne kwiaty i niekiedy ten najmniej oczekiwany wybór okazuje się tym, który zwraca na siebie największą uwagę. Chociaż może nie jest najpiękniejszą różą czy jakimś niezwykłym kwiatem, siła natury, siła życia pokazała. To też jest siła życia, że właśnie staje teraz wcale nie najmłodszy, ale Papież, który odważnie, spokojnie przychodzi do tego ludu i ma mu wiele do powiedzenia.

Dla mnie było piękne, że jezuita nie wybrał imienia Ignacy Loyola, a Franciszek. Jest to pewien hołd pokazania, że w Kościele nie ma jakiegoś jednokierunkowego działania, jednej miłości czy jakiegoś szowinizmu zakonnego. Papież daje nam przykład. Wybrał Franciszka – człowieka wielkiej prostoty, czyli wielkiego autentyzmu.

Święty Franciszek jest człowiekiem wielkiego autentyzmu. Fascynacja nim głównie na tym polega, że on był bardzo radykalny, szczery i pokorny w spojrzeniu na siebie. Skoro odkrył w sobie tę wolę Bożą, że Pan Bóg go wzywa, to wszystko poświęcił. Zostawił rodzinę, dorobek i poszedł w świat głosić Ewangelię i realizuje ją własnym życiem.

Święty Franciszek przyjął się w historii Kościoła, w całym świecie, jako bliski przyjaciel natury. Wiele organizacji, stowarzyszeń przybiera go sobie za patrona, nawet te instytucje niekatolickie. Jest czczony przez różne wyznania. Dlatego że przez swoją autentyczną, piękną prostotę człowieczeństwa imponuje światu. Dzisiaj prostota człowieczeństwa się zagubiła i może jest to okazja do jej odkrycia na nowo.

Kolejną sprawą jest ta autentyczna jego miłość. Czysta, ofiarna, bezwarunkowa, z góry do wszystkich, do stworzenia, zaufanie do Pana Boga, wiara mocna, niezwykle żywa. Potem to zaufanie do Kościoła, przecież w trudnościach powołuje nowy zakon. Odnajduje on drogę do Papieża, który akceptuje mu regułę. To jest misjonarz, który ma odwagę głosić misję różnym ludziom wokół siebie. Dotarł do muzułmanów. Człowiek, który w dzisiejszych czasach ma nam wiele do zaoferowania.

Przypomnijmy sobie i poszukajmy w nas samych tego, co jest najpiękniejsze, tej pokory i prostoty szczerej, ludzkiej przed Panem Bogiem. Tym dzisiaj Kościół jeszcze wiele zdziała. Myślę, że jest to pewne pokazanie oryginalności. Jest to pierwszy Papież Franciszek, co świadczy o tym, że nie boi się on wziąć imienia, którego jeszcze nikt nie nosił.

Jest niezwykle piękne w tym pierwszym wystąpieniu Papieża, że pokazał dwie rzeczy: zaufanie do Pana Boga, zaufanie do Kościoła, do tradycji przez modlitwę. Wyszedł z pozdrowieniem takim ludzkim, zwyczajnym, popularnym. Poprosił o modlitwę za swego poprzednika. On wie, że nie od niego zaczyna się epoka. On wie, że w Kościele on jest ogniwem w tym łańcuchu, aż do św. Piotra. On składa hołd pracy swego poprzednika, prosi o modlitwę za niego, czyli ufa Panu Bogu, zwraca się do Pana Boga, który postawił tamtego na tym miejscu, a teraz stawia jego. To jest pierwszy znak, czym się będzie kierował Papież. Każdy człowiek, każdy chrześcijanin powinien mieć wpisane imię Boże w swoje myślenie, propozycję, ideały.

Druga rzecz: ma zaufanie do ludzi. Do tych ludzi zwraca się z kolei z prośbą o modlitwę. On im ufa. On mówi w przemówieniu: „Jestem nowym Biskupem Rzymu. (...) To jest nasza funkcja wspólna i módlcie się za mnie. Pomódlcie się w ciszy, jak chcecie, jak uważacie”. I sam się modli za siebie na pewno o łaskę i napełnienie Duchem św. dla tych ludzi powierzonych mu na nowo, bo rozstaje się z tamtą owczarnią, którą zostawia. To zaufanie jest pięknem realizowania kapłańskiego powołania. Po co się zostaje kapłanem? Żeby Panu Bogu służyć i ludziom na drodze do zbawienia. I on to pokazał w swoim pierwszym wystąpieniu.

Kiedy człowiek ma coś powiedzieć bez przygotowania, to mówi, co ma najgłębiej w sercu, i on to powiedział.

Cieszymy się, że Kościół ma pasterza wziętego z pierwszej linii duszpasterskiej, że ma człowieka, który ufa Panu Bogu i ludziom.

 

not. MM, IK