• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Potrzebna jest Boża interwencja

Niedziela, 25 grudnia 2022 (19:42)

Z ks. bp. Janem Glapiakiem, poznańskim biskupem pomocniczym, długoletnim diecezjalnym moderatorem Żywego Różańca rozmawia Sławomir Jagodziński.

Ekscelencjo, od wielu lat jako moderator Żywego Różańca krzewił Ksiądz Biskup modlitwę różańcową, podkreślając, że ma ona przemieniać nasze życie na coraz bardziej chrześcijańskie. W tajemnicach radosnych rozważamy te wydarzenia, które raz w roku świętujemy w czasie Bożego Narodzenia. Niestety, te treści bardzo często przykrywa dziś komercja. Różaniec pomaga obronić święta Bożego Narodzenia przed ich zeświecczaniem?

– Z pewnością pomaga. Boże Narodzenie, podobnie jak inne nasze święta, próbuje się odzierać z ich religijnego wymiaru. Tymczasem Różaniec to rozmyślanie. Kto go odmawia, ma przed oczyma zapisane na kartach Ewangelii tajemnice naszego zbawienia. Wpatruje się w Pana Jezusa, w Jego Najświętszą Matkę, św. Józefa, w pierwszych uczniów Chrystusowych… Od nich się uczy, jak żyć tu, na ziemi, i jak zdobywać niebo. Wtedy też widzi, co jest istotne, co mniej ważne, a co może w ogóle nie jest ważne. Tak trzeba też podchodzić do świętowania Bożego Narodzenia. Nie zagubić się w tym, co jest mniej ważne, albo w ogóle nieważne. Skupić wzrok na Panu Jezusie, któremu trzeba zrobić miejsce w naszych sercach, rodzinach i całej Ojczyźnie.

Różaniec uczy takiej postawy, bo to modlitwa maryjna, ale też modlitwa chrystocentryczna. To znaczy, że Matka Boża nikogo nie zatrzymuje przy sobie, ale zawsze prowadzi do swego Syna. Bo to Pan Jezus jest w centrum naszej wiary i naszej modlitwy, także tej różańcowej.

W Adwencie od Matki Najświętszej uczyliśmy się dobrego przygotowania na Boże Narodzenie. Ona nas prowadziła do sakramentu pojednania, do nawrócenia. Dobre przygotowanie się do świąt sprowadza się do dobrego przygotowania się do przeżywania Mszy św. i przyjęcia Pana Jezusa w Komunii św. Eucharystia zresztą to taki sakrament, kiedy Pan Jezus rodzi się każdego dnia pośród nas. Tego wszystkiego uczy nas także modlitwa różańcowa, która zawsze powinna prowadzić do ożywienia życia sakramentalnego.

Odrywanie Bożego Narodzenia od jego wymiaru religijnego jest częścią szerszego procesu laicyzowania się społeczeństw niegdyś chrześcijańskich. Coraz częściej obserwujemy to również w Polsce. Wiara słabnie, gdy zaniedbywane są systematyczne praktyki religijne. Może dlatego Matka Boża w swych objawieniach prosi o codzienny Różaniec?

– Matka Najświętsza uczy nas regularności w modlitwie. Jak już wspomniałem, na Różańcu rozważamy najważniejsze tajemnice naszego zbawienia. Pomaga on nam podtrzymać ogień naszej wiary, która codziennie jest narażana na jakieś trudności. Dlatego też i nasza modlitwa musi być codzienna. Skoro Maryja prosi o codzienny Różaniec, to powinniśmy Jej zaufać. Ona pomoże pokonać wszelkie problemy, ochroni nas przed pokusami i wszelkim złem.

Na modlitwie bądźcie wytrwali – zachęca nas Pismo św. Prośby Matki Bożej o codzienny Różaniec to jakby kontynuacja tych słów. Jeśli codziennie wyznaczymy sobie takie modlitewne zadanie i tego zobowiązania dotrzymamy, ogień wiary w nas będzie podtrzymywany. Można mieć lepszy dzień, gorszy dzień, ale jak się człowiek zmobilizuje i wypełni swe codzienne zobowiązania, to zostanie przez niebo doceniony. Może nawet taka modlitwa, która czasem z trudem nam przychodzi, Panu Bogu będzie bardziej miła, a dla nas owocna.

Różaniec uczy przeżywać całą naszą wiarę w łączności z Maryją. Ta modlitwa jest doskonałym przygotowaniem do przyjęcia Eucharystii i innych sakramentów. Może go odmawiać każdy: i młody, i starszy, i ten bardziej wykształcony, i ten mniej. Możemy się modlić niemal w każdej sytuacji, w każdym czasie i miejscu. Dlatego warto mieć pod ręką – w kieszeni, torebce, samochodzie – koronkę różańca świętego, aby w każdej chwili móc po nią sięgnąć. To doskonały sposób, aby cały czas, rozważając tajemnice różańcowe, trwać w Bożej obecności. Z całą pewnością pomoże nam to podtrzymać naszą wiarę i podejmować decyzje zgodne z naszą katolicką moralnością.

20 lat temu otrzymaliśmy wielki dar od św. Jana Pawła II: list apostolski o Różańcu świętym. Papież Polak wskazał w nim szczególnie dwie intencje, jakie powinny przyświecać tej modlitwie: pokój na świecie i troska o rodzinę. To proroczy głos, gdy widzimy choćby to, co się dzieje za naszą wschodnią granicą. Dlaczego o Różańcu mówi się jak o broni w walce?

– To broń duchowa. Święty Jan Paweł II wskazywał na Różaniec jako na egzorcyzm przeciw wszystkim złym duchom. Wojna to natężenie zła w ogromnej skali. We wspomnianym liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” sprzed 20 lat Ojciec Święty pisał, że „trudności, jakie na początku tego nowego tysiąclecia pojawiają się na światowym horyzoncie, skłaniają nas, by uznać, że nadzieję na mniej mroczną przyszłość może w nas wzbudzić jedynie interwencja z Wysoka”.

Ta „mroczna przyszłość” wraz z wojną na Ukrainie doszła do naszych granic. Nie mamy wątpliwości, że potrzebna jest Boża interwencja, aby pokonać to okropne zło. Bo tylko taka interwencja zdolna jest pokierować sercami wszystkich, którzy żyją w sytuacjach konfliktowych, i tych, którzy trzymają w swych rękach losy narodów.

Różaniec ze swej natury jest modlitwą pokoju, bo polega na kontemplowaniu Chrystusa, który jest Księciem Pokoju. Pamiętamy te słowa Pana Jezusa: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Nie będzie pokoju w naszych sercach, naszych rodzinach, Ojczyźnie i świecie, także na Ukrainie, jeśli nie będzie tego Bożego pokoju. To jest źródło naszego pokoju. Na nic zdadzą się ludzkie wysiłki, gdy nie będzie nawrócenia, radykalnego odwrócenia się od wszelkiego zła.

Święty Jan Paweł II w tym samym dokumencie akcentuje, że Różaniec jest modlitwą pokoju, także ze względu na owoce miłości miłosiernej, jakie rodzi. Różaniec, pomagając spotkać się z Chrystusem w Jego misteriach, prowadzi też do dostrzeżenia oblicza Chrystusa w braciach, zwłaszcza najbardziej cierpiących. Bo jak można kontemplować Chrystusa, umęczonego i ukrzyżowanego, nie czując potrzeby stawania się Cyrenejczykiem względem każdego, kto został przybity cierpieniem czy zdruzgotany rozpaczą? „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” – mówi Pan Jezus.

Modlitwa różańcowa, kształtując nas, kieruje także do tej miłości miłosiernej wobec drugiego człowieka. Wzywa do czynów, do podjęcia apostolstwa.

Święty Jan Paweł II zachęcał, aby odmawiać Różaniec także w intencji rodzin. Plaga rozwodów, która niszczy rodziny, przyszła również do Polski. Statystyki są alarmujące. Jednocześnie można spotkać świadectwa, jak wspólna modlitwa różańcowa uratowała niejedno małżeństwo. Jakie są Księdza Biskupa duszpasterskie doświadczenia w tej kwestii?

– Wielokrotnie słyszałem świadectwa o tym, jak właśnie wspólna modlitwa różańcowa rodziców uratowała małżeństwo, czy wręcz ocaliła całą rodzinę. Doświadczyłem takich świadectw zwłaszcza w czasie, gdy przez lata byłem asystentem czasopisma „Królowa Różańca Świętego”, pisma dla tych, którzy odmawiają Nowennę Pompejańską. To jest bardzo wymagająca modlitwa na różańcu rozłożona na 54 dni. Osoby, które ją podejmowały, dawały potem piękne świadectwa jej owocności, także w wymiarze małżeńskim i rodzinnym.

W liście o Różańcu św. Jan Paweł II podkreślił, że „Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje”. Różaniec święty szczególnie sprzyja gromadzeniu się rodziny. Kierując wzrok na Jezusa, poszczególni jej członkowie odzyskują ponownie zdolność patrzenia sobie w oczy, porozumiewania się, okazywania sobie solidarności, wzajemnego przebaczania.

Wspólny codzienny Różaniec to najlepsza terapia dla małżeństw, które przeżywają trudności. Tak mogą odnowić przymierze miłości, które niegdyś połączyło ich w sakramencie małżeństwa.

Nawet badania socjologiczne potwierdzają, że religijność rodziny przekłada się na jej trwałość i zdolność pokonywania trudności. Tak jak szczęśliwe małżeństwa nie biorą się znikąd, tak też te rozpadające się nie biorą się znikąd. Rodzina, w której jest modlitwa, łatwiej wytrwa w jedności, bo przez nią otwiera się na pomoc Ducha Świętego, którego przyzywamy podczas przyjmowania sakramentu małżeństwa. Mamy to wsparcie z nieba, chciejmy tylko z niego skorzystać.

Jako znak czasu trzeba uznać niedawne włączenie w struktury Stowarzyszenia Żywy Różaniec wspólnoty Różaniec Rodziców za dzieci. Młode pokolenie odchodzi od praktyk religijnych, wiary. Skąd się bierze pewna duchowa i moralna niemoc młodych Polaków?

– Ludzka natura skażona grzechem ma skłonność do szukania tego, co łatwe i wygodne, ma czasem skłonność do chodzenia na skróty. Takiej pokusie potrafią ulegać dorośli, a co dopiero mówić o młodym człowieku, któremu wydaje się, że sam ze wszystkim sobie poradzi, że sam najlepiej urządzi sobie życie. Niestety, to chodzenie na skróty często oznacza „bez Boga”, bo ten świat kusi na różny sposób, aby żyć bez przykazań, sakramentów, zobowiązań i odpowiedzialności.

Jednak prędzej czy później okazuje się, że ta droga na skróty wcale szczęścia nie daje, a niekiedy nawet bardzo rani. Z czasem taki człowiek zapragnie wrócić do wiary, praktyk religijnych. Ważne jest, aby wiedział, do czego ma wrócić. Jeśli w rodzinie były prawdziwe wartości: miłość, wierność, uczciwość, szacunek dla Pana Boga i dla siebie nawzajem, to jest do czego wracać. Dobry przykład wyniesiony z domu rodzinnego to również modlitwa. Jeśli była w rodzinie, to młody człowiek po latach do niej wróci. Jeśli tam była modlitwa różańcowa, to wróci i do tej modlitwy. Tak myślę.

Cieszę się, że Różaniec Rodziców za dzieci dołączył do Stowarzyszenia Żywy Różaniec, które skupia ponad 2 miliony osób. Modlitwa za młode pokolenie jest dziś bardzo potrzebna. Święty Jan Paweł II nauczał, że rodzina, która odmawia razem Różaniec, odtwarza klimat domu w Nazarecie. Pana Jezusa stawia w centrum, dzieli z Nim radości i cierpienia, w Jego ręce składa różne potrzeby i plany. Od Pana Jezusa czerpie nadzieję i siłę na drogę, także tę naznaczoną problemami z wiarą naszej młodzieży.

Wspominamy dokument „Rosarium Virginis Mariae” św. Jana Pawła II, który poszerzając 20 lat temu modlitwę różańcową o tajemnice światła, sprawił też, że róże różańcowe zwiększyły się z 15 do 20 osób.

– Nie wyobrażam sobie już teraz Różańca bez tajemnic światła, które obejmują publiczną działalność Pana Jezusa. Wydaje się, jakby tak było zawsze, a przecież przez wieki tak nie było. W tym kontekście przypominam sobie ks. prof. Mariana Wolniewicza, naszego poznańskiego biblistę, który gdy usłyszał, że Ojciec Święty dodał do modlitwy różańcowej tajemnice światła, to aż podskoczył z radości, mówiąc: „No, wreszcie w Różańcu będzie rozważane całe życie Pana Jezusa”. Zawsze lubię podkreślać, że trzecia tajemnica światła, czyli nawoływanie do nawrócenia i głoszenie królestwa Bożego, jest tak pojemna, że właściwie na której stronie byśmy nie otworzyli Ewangelii, zawsze się w jakimś sensie znajdziemy w tej tajemnicy.

Punktem wyjścia do naszych rozważań różańcowych zawsze powinno być Pismo Święte. To jest pełne mocy Słowo, które nas przemienia, nawet jak nie zdajemy sobie z tego sprawy. Z naszych rozważań rodzą się przecież takie, a nie inne słowa, takie, a nie inne gesty, czyny i ostatecznie – daj Boże – prawdziwie chrześcijańskie życie. Może tego od razu nie zauważamy, ale to się dzieje mocą Bożą.

Czy wdzięczność św. Janowi Pawłowi II, także za tajemnice światła, nie powinna objawiać się jego obroną, gdy jego autorytet jest dziś podważany? Wszyscy ludzie Różańca powinni reagować…

– Bez wątpienia. Żywy Różaniec oraz inne wspólnoty różańcowe nie powinny milczeć. Myślę, że zwłaszcza my, Polacy, musimy bronić Ojca Świętego. Przecież tyle mu zawdzięczamy, tyle dla nas uczynił – nie tylko w wymiarze modlitewnym. On nas też bronił w trudnych czasach komunistycznego zniewolenia przed zafałszowaniem historii, niesprawiedliwością. Swoją postawę przypłacił zamachem.

Święty Jan Paweł II nieustannie prosił Boga w intencji naszej Ojczyzny właśnie na Różańcu. Przecież ciągle widzieliśmy go z różańcem w ręku. W prezencie dawał nam koronki różańcowe. I my, którzy modlitwę różańcową tak kochamy i praktykujemy, powinniśmy teraz bronić Ojca Świętego od niesłusznych oskarżeń, od podważania jego autorytetu. To jest atak na jego nauczanie i cały Kościół.

Właśnie Kościół ogłosił Jana Pawła II świętym. Czy nie potrzeba dziś powszechnej różańcowej modlitwy ekspiacyjnej za obrzucanie błotem tej świętości?

– Pan Jezus nas uczy, abyśmy modlili się również za naszych prześladowców i tych, którzy nie wiedzą, co czynią, Myślę, że bardzo potrzebujemy ekspiacyjnej modlitwy różańcowej za atakowanie świętości Jana Pawła II.

Przed świętami Bożego Narodzenia miałem spotkanie ze Wspólnotą Nieustającego Różańca. To jest wspólnota, w której dzień i noc płynie modlitwa w intencji Ojczyzny, w różnych jej sprawach. Poprosiłem ich, aby dołączyli do tej modlitwy także intencję ekspiacyjną, aby Panu Bogu wynagradzać za tych, co obrzucają błotem św. Jana Pawła II. Do takiej modlitwy mogę teraz zachęcić wszystkich Czytelników „Naszego Dziennika”.

Przeżywamy Boże Narodzenie. Czego Ksiądz Biskup życzyłby Polakom na te święta?

– Pan Jezus rodzi się z Maryi, z tej najpiękniejszej i najcudowniejszej kobiety, którą Pan Bóg wybrał na matkę swego Syna. Kiedy się modlimy na Różańcu, to właśnie z Maryją przybliżamy się do Pana Boga. Dlatego chciałbym życzyć wszystkim, aby posmakowali modlitwy różańcowej. To piękna modlitwa i pełna mocy. Diabeł bardzo się jej boi. Nieprzypadkowo Różaniec nazywamy egzorcyzmem. Z tą modlitwą wiele można ocalić, wiele uratować i wiele wyprosić dla siebie, swej rodziny i całej naszej Ojczyzny.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński