Dramatyczna codzienność mieszkańców Libanu
Wtorek, 20 grudnia 2022 (17:28)Wzrasta liczba mieszkańców Libanu, którzy nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb.
Potężna eksplozja w porcie sprawiła, że o Libanie usłyszał cały świat. W Bejrucie śmierć poniosło ponad 200 osób, tysiące odniosło obrażenia. Dramat Kraju Cedrów
nie rozpoczął się jednak 4 sierpnia 2020 roku. Już wtedy państwu groziło bankructwo. Chaos wywołany przez ogromny kryzys ekonomiczny spotęgowała pandemia.
W biedzie żyła połowa społeczeństwa. Pojawiały się informacje, że w samym Bejrucie jest około miliona głodujących dzieci.
Mijały kolejne miesiące, a sytuacja Libanu stawała się coraz trudniejsza. Realna wartość lokalnej waluty spadła
o ponad 90 proc. Towarzyszył temu trzycyfrowy wzrost inflacji. Gospodarka zaczęła się kurczyć, a Bank Światowy w 2021 roku umieścił kryzys w Kraju Cedrów wśród trzech największych załamań gospodarczych na świecie od 1850 r.
Dziś – według danych papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie – ponad 80 proc. mieszkańców Libanu nie ma pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Rośnie bezrobocie, a w połowie ub.r. bez pracy pozostawała ponad 1/3 dorosłych. Mieszkańcy mają ograniczony dostęp do prądu. Gwałtownie wzrosły ceny paliwa, które i tak jest towarem deficytowym.
Dramatyczną codzienność Libańczyków obrazuje historia 60-letniej Georgette. Kobiecie udało się znaleźć pracę, ale pensja nie pozwala jej na zapłatę czynszu, nie mówiąc już o innych potrzebach. W ciągu miesiąca Georgette zarabia 67 dolarów. 50 dolarów kosztuje ją dojazd do pracy.
Pyta: „Co mogę zrobić?”. Nadzieję odnajduje w modlitwie. Pomagają też ludzie. „Czasami właściciel pozwala mi zapłacić później, czasami ludzie chcą mnie wesprzeć.
Nie za każdym razem wiem, skąd pochodzi pomoc,
ale zawsze ktoś pomaga” – mówi.
Liban w ostatnich latach ponosił też koszty konfliktów
i kryzysów uchodźczych, jakie rozgrywały się na całym Bliskim Wschodzie. Kraj Cedrów przyjął u siebie nawet
ok. 2 mln Syryjczyków i 0,5 mln Palestyńczyków.
Wraz z pogłębiającym się załamaniem gospodarczym
rosła nietolerancja wobec obywateli innych państw.
W tym roku pojawił się plan repatriacji uchodźców syryjskich, czemu miało towarzyszyć porozumienie
z władzą w Damaszku. Sprzeciw wobec takich działań wyraziło jednak ONZ. Organizacja oczekiwała integracji uchodźców, co jednak mogłoby zachwiać poważnie systemem politycznym kraju. Stanowisko, by Syryjczycy wrócili do siebie, zajął maronicki patriarcha ks. kard. Béchara Boutros Raï. Zwrócił uwagę, że Liban był krajem pokojowego współistnienia muzułmanów i chrześcijan. Władza była dzielona między wyznawców dwóch największych religii. Napływ uchodźców zachwiał strukturą wyznaniową, a dodatkowe 2 mln muzułmanów to ponad 1/3 całej populacji. Dramatyczna sytuacja ekonomiczna już zmusiła wielu chrześcijan do emigracji. Pogłębienie się tego zjawiska może prowadzić do jeszcze większego chaosu.
Dzieci wśród największych ofiar kryzysu
Kryzys ekonomiczny i społeczny w Libanie przerodził się
w katastrofę edukacyjną. Fundacja Katolickiego Patriarchatu Melchickiego ICARE, z którą od lat współpracuje polska sekcja papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, zwraca uwagę, że:
- ponad 1,2 mld dzieci w kraju nie chodzi do szkoły;
- w ciągu ostatniego roku libańskie dzieci uczęszczały
do szkoły średnio jedynie przez 11 tygodni; - ponad 55 proc. rodzin nie stać na opłacenie czesnego;
- 80 proc. spośród 330 szkół katolickich może zostać zamkniętych.
Skutki kryzysu systemu edukacji odczuwane są na wielu płaszczyznach. Placówki mają problem z zapewnieniem prądu dla klas, dostarczeniem paliwa dla autobusów. Mierzą się też z brakami kadrowymi, co jest konsekwencją masowej emigracji nauczycieli. Sytuację zaburzyły też opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń. Zmusiły one wychowawców i pracowników oświaty do strajku.
Szkoły katolickie, znane z wysokiego poziomu nauczania, są zazwyczaj trójjęzyczne, a uczniowie uczą się po arabsku, francusku i angielsku. Placówki są otwarte dla uczniów innych religii. Ich absolwenci często kontynuują studia wyższe na najlepszych uczelniach na Zachodzie.
Wyrwanie dziecka z systemu edukacji to pozbawienie
go przyszłości. Kryzys pogrążył najmłodszych w spirali ubóstwa, negatywnie wpłynął na ich zdrowie, samopoczucie, zniszczył marzenia i zdestabilizował
relacje rodzinne.
Wsparcie z Ambasady Węgier w Warszawie i Węgierskiej Agencji Pomocy pozwoliło Fundacji Przyjaciel Misji współpracującej z PKWP sfinansować zakup tysiąca
paczek dla dzieci w Libanie. Konferencja prasowa pt. „Węgiersko-polski prezent dla dzieci w Libanie” odbędzie się 23 grudnia br. o godz. 11.00 w Ambasadzie Węgier
w Warszawie.
Przed świętami Bożego Narodzenia prezenty dotrą do ich właścicieli. Paczki zawierają podstawowe produkty żywnościowe, m.in.: mleko w proszku, ryż, słodycze, suszone owoce.
Przy realizacji projektu PKWP i Fundacja Przyjaciel Misji podjęły współpracę z działającą na miejscu Fundacją ICARE. W trakcie konferencji prasowej planujemy odtworzyć wypowiedź Abdo Haddada, przedstawiciela Fundacji. Z Libanu dotrą też do nas nagrania i zdjęcia pokazujące przekazanie wsparcia dzieciom. Planujemy udostępnić je zainteresowanym mediom. Zgłoszenia w tej sprawie prosimy przekazać drogą mailową na adres: media@pkwp.org.
AB, Biuro Prasowe PKwP Polska