Czarny dzień w Gdańsku
Sobota, 17 grudnia 2022 (09:00)
17 grudnia 1970 r. do przyjeżdżających do Gdyni robotników otworzono ogień. Drogę do stoczni zagrodziła kolumna złożona z czołgów, żołnierzy i milicji.
Wprowadzona podwyżka cen na produkty spożywcze wywołała protesty robotników. 14 grudnia robotnicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina odmówili podjęcia pracy i tłum przed południem udał się przed pobliską siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Reakcja władz była stanowcza – postulaty zostały zignorowane i jeszcze tego dnia doszło też do pierwszych starć ulicznych stoczniowców z Milicją Obywatelską.
Dwa dni później do Trójmiasta wkroczyło wojsko, na ulicach pojawiły się czołgi i transportery opancerzone. Kierujący akcją pacyfikacji Wybrzeża członek Biura Politycznego KC PZPR Zenon Kliszko oświadczył dyrektorowi i członkom partii w Stoczni Gdańskiej: „Mamy do czynienia z kontrrewolucją i nieważne jest, że zginie 200 czy więcej stoczniowców. Stocznia zostanie zburzona, a na gruzach starej zbudujemy nową”.
Stanisław Kociołek jeszcze wieczorem 16 grudnia wezwał na wizji robotników, by wrócili do pracy. Kończąc swój apel, mówił: „Jeszcze raz ponawiam, stoczniowcy, adresowane do was wezwanie – przystąpcie do normalnej pracy! Są do tego warunki, jest to także potrzebne, by już wkrótce móc w spokoju świętować i witać Nowy Rok”. W Gdyni wielu ludzi go posłuchało…
17 grudnia od godz. 5.00 rano na przystanek SKM Gdynia-Stocznia przyjeżdżali pierwsi robotnicy. Wkrótce zgromadziło się tam ponad 3 tys. osób. Drogę do stoczni zagrodziła im kolumna czołgów, żołnierze i milicja. Profesor Jerzy Eisler pisał, że blokada umyślnie powstała w takim miejscu, „z którego w przypadku użycia broni przez wojsko i milicję ostrzelani ludzie nie bardzo mieliby gdzie uciekać”. We wspomnieniach Stanisława Kodzika, wówczas ucznia jednej z gdyńskich szkół, czytamy:
„Najpierw poszła seria z pocisków świetlnych, potem był wystrzał z czołgu, ale wtedy już żeśmy ruszyli. Milicja strzelała pod nogi, co dawało rykoszety od kocich łbów. Wtedy powstają najgorsze rany. Obok mnie jeden dostał w krtań, drugi w nogę”.
AB, IPN.gov.pl