• Czwartek, 12 marca 2026

    imieniny: Bernarda, Józefiny

Seremet nic nie wskórał

Środa, 13 marca 2013 (18:11)

Wynik rozmów prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta w Moskwie był wyjątkowo mizerny. Dlatego prokurator nie chciał odpowiadać na pytania polskich dziennikarzy.

 

Andrzej Seremet spotkał się z prokuratorem generalnym Rosji Jurijem Czajką. Po rozmowach służba prasowa Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej wydała jedynie zdawkowe oświadczenie, że jednym z tematów spotkania było współdziałanie w śledztwie w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

 

„Z obu stron podkreślono dążenie do rozwijania konstruktywnej współpracy w tej sferze, nie bacząc na występujące problemy” – napisano. Czajka i Seremet rozmawiali także m.in. o rosyjsko-polskiej współpracy w sprawach karnych wymagających współdziałania obu instytucji. Prokuratura FR przekazała również, że Czajka zaprosił swojego polskiego kolegę do udziału w 18. Dorocznej Konferencji i Zgromadzeniu Ogólnym Międzynarodowego Stowarzyszenia Prokuratorów, które odbędzie się we wrześniu w Moskwie.

 

Jeszcze przed wyjazdem do Rosji Seremet oświadczył, że jednym z tematów jego rozmów w Moskwie będą perspektywy zakończenia rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

W ocenie polskiego prokuratora, zakończenie postępowania prowadzonego przez rosyjski Komitet Śledczy jest najważniejszą okolicznością dla określenia czasu, w którym będzie trwało polskie śledztwo; ma też konsekwencje dla przejęcia przez stronę polską dowodów rzeczowych, w tym wraku tupolewa. Ale po rozmowach Seremet zignorował polskich dziennikarzy, którzy czekali na niego przed budynkiem prokuratury, i nie podszedł do nich, aby odpowiedzieć na pytania.

 

– Polacy regularnie co pewien czas są karmieni informacjami, że do Moskwy udaje się prokurator, minister czy inny wysoki rangą przedstawiciel rządu i będzie negocjował ze stroną rosyjską. Tymczasem żadnych efektów tego nie ma – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich. – Jest to po prostu zasłona dymna, z której do tej pory nic jeszcze nie wynikło. Nie widzimy bowiem żadnego konkretnego „urobku”. Są to więc czysto pozorowane działania – dodaje.

 

Jak podkreśla Bartosz Kownacki, ta sytuacja doskonale obrazuje politykę informacyjną prokuratury dotyczącą katastrofy w Smoleńsku.

 

– Nie może mieć miejsca sytuacja, w której prokurator jedzie do Rosji i nie jest w stanie kompletnie nic przekazać dziennikarzom i opinii publicznej. Ta sprawa jest tak ważna i tak intrygująca opinię publiczną, że za każdym razem powinniśmy otrzymywać jasny i czytelny komunikat, co się udało, a czego nie udało się zrobić – punktuje mecenas Kownacki.

 

W jego ocenie, wynika to także z faktu, że od początku nasze relacje z Moskwą zostały ułożone w taki sposób, iż obecne wyjazdy tak naprawdę nic nie dają.

 

– Minister Sikorski czy prokurator Seremet mogą oczywiście sobie jeździć i prosić, a Rosjanie będą robili to, co chcą, do chwili aż uznają, że wygodnie będzie im w końcu coś dla strony polskiej uczynić – podsumowuje prawnik.

 

Łukasz Sianożęcki