• Poniedziałek, 11 maja 2026

    imieniny: Lutogniewa, Mamerta

80. rocznica uruchomienia obozu niemieckiego dla dzieci

Czwartek, 1 grudnia 2022 (19:04)

W Sejmie odbył się wernisaż wystawy „Niezwykła polska rodzina. Losy Gertrudy Nowak – dziecka z obozu na Przemysłowej”.

Wystawa w Sejmie została przygotowana przez Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu i nawiązuje do ostatniej publikacji wydanej przez Muzeum. Ekspozycja została sfinansowana ze środków Polskiej Grupy Energetycznej.

W uroczystym otwarciu wystawy uczestniczyli m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak, prezes zarządu PGE Polska Grupa Energetyczna Wojciech Dąbrowski, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu Ireneusz Piotr Maj, przedstawicielka Ocalałych Joanna Piotrowska, córka byłej więźniarki obozu Gertrudy Nowak – Alicja Hetmańska.

Wicepremier Gliński wskazał, że „wystawa przypomina o rzeczach być może najważniejszych, najbardziej konstytutywnych dla funkcjonowania wspólnot ludzkich, przypomina o martyrologii dzieci, które były najbardziej niewinnymi ofiarami totalitaryzmów, w tym wypadku totalitaryzmu niemieckiego”.

Ocenił, że przekaz, który płynie z wystawy, jest „nieprawdopodobnie trudny, dotyczy losów dzieci, konkretnie jednej dziewczynki, której rodzina została przez Niemców zamordowana, rozbita”. – Matka aresztowana, dzieci zabrane do obozu pracy, który przypominał obóz koncentracyjny. Te dzieci były przystosowywane do pracy niewolniczej w Niemczech, u narodu panów. Tak to miało być i o tym musimy pamiętać – podkreślił.

Wicepremier Gliński podziękował wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania wystawy i Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu. – Wreszcie w Polsce powstało muzeum, które upamiętnia to straszne miejsce, obóz dla dzieci na ul. Przemysłowej w Łodzi. Pamięć to nie tylko nasze zobowiązanie wobec ofiar, ale to jest także nasze zobowiązanie wobec współczesnych i przyszłych. My musimy pamiętać o tych, którzy cierpieli, ale musimy także pamiętać, że to ich doświadczenie, dlatego jest pamiętane i instytucjonalizowane w postaci muzeów, wystaw, pracy edukacyjnej, lekcji z dziećmi, żeby służyło przyszłym pokoleniom, żeby służyło nam wszystkim – zaznaczył.

Ireneusz Piotr Maj, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu, powiedział, że po wojnie teren obozu to było puste pole. Ocenił, że obóz przy ul. Przemysłowej był „piekłem”. Jak mówił, „trudno sobie wyobrazić warunki, jakie musiały znosić dzieci w tym obozie”. – To sam głód, bicie, dręczenie psychiczne, ale przede wszystkim tęsknota za rodzinami, rodzicami, za najbliższymi. W innych obozach koncentracyjnych często były całe rodziny. Na Przemysłowej były same dzieci, nawet w wieku 2 lat, bo od tego wieku Niemcy więzili dzieci w tym obozie – podał.

W imieniu ocalałych głos zabierała Joanna Piotrowska. – Urodziłam się dwa tygodnie przed wybuchem II wojny światowej. Najstarsza siostra Janina miała wtedy 10 lat, brat Janek – 8, brat Józio – 7. Do 1943 r. wraz z rodzicami mieszkaliśmy w Mosinie, w naszym domu. Tata został aresztowany w 1943 r. i wywieziony do Fortu VII w Poznaniu, w kwietniu przeniesiony do Ravensbrück, zmarł we wrześniu 1943 r. Miesiąc po aresztowaniu taty urodziła się najmłodsza siostra Kazimiera. […] 10 września ja i całe moje rodzeństwo zostaliśmy aresztowani, wywiezieni do Poznania, a stamtąd do obozu na ul. Przemysłową. Tam nas rozdzielono. Bracia zostali w obozie, najstarszą siostrę wywieziono do filii obozu w Dzierżąznej. Ja 1 lipca 1944 r. zostałam wywieziona wraz z innymi małymi dziećmi do Potulic koło Nakła do niemieckiego obozu przesiedleńczego, gdzie byłam do wyzwolenia. Bracia do końca wojny byli w obozie na Przemysłowej, siostra w Dzierżąznej, najmłodszą siostrę Kazimierę aresztowano w wieku 7 miesięcy. Po wojnie w poznańskim domu dziecka odnalazła ją najstarsza siostra, pomimo długiej rozłąki, wchodząc do sali, rozpoznała swoją 2-letnią siostrzyczkę. Cała nasza piątka doczekała wolności, wróciliśmy do Mosiny, do rodzinnego domu, niestety nie było w nim naszych ukochanych rodziców, zostaliśmy sierotami – opowiadała.

1 grudnia 1942 r. na terenie wydzielonym z łódzkiego getta niemieckie władze okupacyjne uruchomiły obóz inny niż wszystkie. Przeznaczony był on wyłącznie dla polskich dzieci. Oryginalna nazwa tego wyjątkowego miejsca kaźni to Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt i można by ją przetłumaczyć jako Obóz Nadzorczy dla Młodocianych Polaków Policji Bezpieczeństwa w Litzmannstadt, jednak jak w wypadku wielu innych terminów stosowanych przez władze III Rzeszy – zabieg taki nie służyłby odsłonięciu ukrytej za nazwą rzeczywistości. W istocie był to obóz koncentracyjny przeznaczony do powolnego wyniszczania więzionych w nim dzieci, a dla części z nich stał się miejscem śmierci. Od nazwy ulicy, przy której znajdowała się główna brama Polen-Jugendverwahrlager, wzięło się jego potoczne określenie: „obóz przy ul. Przemysłowej”.

 Drogi Czytelniku, serdecznie zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć TUTAJ

AB, PAP