• Piątek, 8 maja 2026

    imieniny: Stanisława, Wiktora, Lizy

Dostrzec obecność Boga

Środa, 23 listopada 2022 (11:45)

O znaczeniu pociechy w procesie rozeznania mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Podkreślając jej pozytywne znaczenie, przestrzegł przed poszukiwaniem fałszywych pociech.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy katechezy o rozeznawaniu duchowym:
jak rozeznawać to, co się dzieje w naszym sercu, w naszej duszy? Po rozważeniu niektórych aspektów strapienia,
tych ciemności duszy, porozmawiajmy dziś o pocieszeniu, będącym światłem duszy, kolejnym ważnym elemencie
dla rozeznania, którego nie należy brać za pewnik, ponieważ może zostać niewłaściwie zinterpretowane. Winniśmy zrozumieć, czym jest pocieszenie, podobnie
jak usiłowaliśmy dobrze zrozumieć, czym jest strapienie.

Czym jest pociecha duchowa? Jest to doświadczenie wewnętrznej radości, które pozwala dostrzec obecność Boga we wszystkich rzeczach; umacnia wiarę i nadzieję,
a także zdolność do czynienia dobra. Osoba, która doświadcza pociechy, nie poddaje się w obliczu trudności, ponieważ doświadcza pokoju, który jest silniejszy od próby. Jest więc wielkim darem dla życia duchowego i dla całego życia jako takiego. To przeżywanie owej radości wewnętrznej.

Pociecha to ruch wewnętrzny, który dotyka głębi nas samych. Nie jest efektowna, lecz łagodna, delikatna
jak kropla wody, która spływa na gąbkę (por. św. Ignacy
z Loyoli, „Ćwiczenia duchowe”, 335): osoba czuje się otoczona obecnością Boga w sposób, który zawsze szanuje jej wolność. Nie jest to nigdy coś kakofonicznego, starającego się przymusić naszą wolę, nie jest to także jakaś przelotna euforia. Przeciwnie, jak widzieliśmy,
także ubolewanie, na przykład z powodu swoich grzechów, może się stać powodem pocieszenia.

Pomyślmy o doświadczeniu św. Augustyna, kiedy rozmawiał ze swoją matką, Moniką, o pięknie życia wiecznego albo o doskonałej radości św. Franciszka,
która zresztą wiązała się z sytuacjami bardzo trudnymi
do zniesienia. I pomyślmy o tylu świętych mężczyznach
i kobietach, którzy byli w stanie dokonać wielkich rzeczy, nie dlatego że uważali się za dobrych i zdolnych,
lecz dlatego że byli ujarzmieni przez uspokajającą słodycz Bożej miłości. Jest to ten pokój, który z zachwytem zauważył w sobie św. Ignacy, gdy czytał żywoty świętych. Być pocieszonym to trwać w pokoju z Bogiem, poczuć,
że wszystko jest uporządkowane, spokojne, wszystko wewnątrz jest harmonijne. Jest to pokój, którego Edyta Stein doświadczyła po swoim nawróceniu. Rok po przyjęciu chrztu napisała: „W miarę jak oddaję się temu uczuciu, stopniowo nowe życie zaczyna mnie wypełniać i, bez żadnego wysiłku ze strony mej woli, popychać w kierunku nowych przedsięwzięć. Ten napływ życiodajnej energii zdaje się pochodzić od działalności i siły, które nie są moje i który staje się we mnie czynny” („Psicologia e scienze dello spirito”, „Città Nuova”, 1996, 116). To znaczy,
że pokój autentyczny to pokój, który sprawia, że rodzą się w nas dobre uczucia.

Pociecha dotyczy przede wszystkim nadziei, jest ona skierowana ku przyszłości, wyznacza nam drogę,
pozwala podjąć inicjatywy, które do tej pory zawsze
były odkładane, albo nawet niewyobrażane, jak chrzest Edyty Stein.

Pocieszenie jest takim pokojem, ale nie po to, aby trwać
w jakimś miejscu, siedząc, i rozkoszować się nim, nie, przeciwnie obdarza cię pokojem i pociąga cię do Pana, popycha, by wyruszyć, by czynić to, co dobre. W czasie pocieszenia zawsze mamy ochotę czynienia wielkiego dobra. Natomiast w okresie strapienia mamy ochotę zamknąć się w sobie i nic nie robić. Pocieszenie pobudza nas do ruszenia naprzód, aby służyć innym
– społeczeństwu, poszczególnym osobom.

Pociechy duchowej nie da się „pilotować” – nie możesz powiedzieć: niech teraz przyjdzie pocieszenie, nie, nie da się go pilotować – nie da się go zaprogramować
na życzenie. [...]

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, odwiedzając w wieku 14 lat bazylikę Świętego Krzyża z Jerozolimy w Rzymie, próbowała dotknąć czczonego tam gwoździa, jednego
z tych, którymi ukrzyżowano Jezusa. Teresa postrzega tę swoją śmiałość jako egzaltację miłości i zaufania. A potem pisze: „Byłam istotnie nazbyt śmiała!... Na szczęście Pan Bóg, który przenika głębie serc, wie, że miałam czystą intencję. [...] Postępowałam z Nim jak dziecko, które wierzy, że mu wszystko wolno i skarby Ojca uważa
za swoje” („Rękopis autobiograficzny”, 183). Pocieszenie jest spontaniczne, prowadzi do tego, że wszystko robisz spontanicznie, jak gdybyśmy byli dziećmi. Dzieci są spontaniczne, a pociecha prowadzi cię do spontaniczności ze słodyczą, z bardzo dużym spokojem. Czternastoletnia dziewczyna daje nam wspaniały opis pociechy duchowej: dostrzegamy poczucie czułości względem Boga, która sprawia, że człowiek staje się odważny w pragnieniu uczestniczenia w Jego życiu, czynienia tego, co jest Mu miłe, ponieważ odczuwamy zażyłość z Nim, czujemy,
że Jego dom jest naszym domem, czujemy się akceptowani, umiłowani, pokrzepieni. Z tą pociechą
nie poddajemy się w obliczu trudności: zresztą z tą samą śmiałością Teresa poprosi Papieża o pozwolenie na wstąpienie do Karmelu, choć jest zbyt młoda, i zostanie wysłuchana. Co to oznacza? Oznacza to, że pocieszenie czyni nas śmiałymi: gdy jesteśmy w okresie ciemności, strapienia i myślimy: „Tego nie jestem w stanie zrobić”. Strapienie cię załamuje, sprawia, że wszystko widzisz
w ciemnych barwach: „Nie, nie mogę tego uczynić, tego nie dam rady”. Natomiast w chwilach pocieszenia, widzisz te same rzeczy w inny sposób i mówisz: „Nie, pójdę dalej, dam radę”. „Ale czy jesteś pewien?” – „Czuję moc Bożą
i idę dalej”. I tak pocieszenie popycha cię do zrobienia rzeczy, których w czasie strapienia nie byłbyś w stanie uczynić; pobudza cię do zrobienia pierwszego kroku.
Na tym polega piękno pocieszenia.

Ale bądźmy czujni. Musimy dobrze odróżnić pocieszenie pochodzące od Boga od fałszywych pociech. W życiu duchowym dzieje się coś podobnego do tego, co dzieje się w ludzkich wytworach: są oryginały i są imitacje.
Jeśli prawdziwa pociecha jest jak kropla, która spływa
na gąbkę, jest delikatne i wewnętrzne, to jego imitacje
są głośniejsze i bardziej rzucające się w oczy, są czystym entuzjazmem, są słomianymi ogniami bez treści, prowadzą do skoncentrowania się na sobie i niedbania o innych. Fałszywa pociecha ostatecznie pozostawia nas pustymi, dalekimi od centrum naszego istnienia. Dlatego gdy czujemy się szczęśliwi, pogodzeni, jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Ale nie mylcie tego pokoju
z przemijającym entuzjazmem, bo entuzjazm jest dziś, potem opada i już go nie ma.

Dlatego trzeba rozeznawać, także gdy czujemy się pocieszeni. Bo fałszywa pociecha może stać się zagrożeniem, jeśli szukamy jej jako celu samego w sobie, obsesyjnie, a zapominamy o Panu. Jak powiedziałby
św. Bernard: szuka się pocieszeń Boga, a nie szuka się Boga dającego pocieszenia. Winniśmy szukać Pana, a Pan przez swoją obecność pociesza nas, sprawia, że idziemy dalej. I nie szukać Boga, dlatego że przynosi nam pocieszenie, to nie w porządku, tym nie powinniśmy być zainteresowani. Jest to dynamika dziecka, o którym mówiliśmy ostatnio, które szuka swoich rodziców tylko po to, aby otrzymać od nich rzeczy, ale nie dla nich samych. Również nam grozi niebezpieczeństwo przeżywania naszej relacji z Bogiem w sposób infantylny, dążąc do naszej korzyści, starając się sprowadzić Boga do przedmiotu
na nasz użytek i spełnienie, tracąc najpiękniejszy dar, jakim jest On sam. W ten sposób posuwamy się naprzód
w naszym życiu, które toczy się między pociechami Bożymi a rozpaczą grzechu świata, ale umiejąc odróżnić, kiedy jest to pocieszenie od Boga, które daje ci pokój aż do głębi duszy, od tego, kiedy jest to przelotny entuzjazm, który nie jest zły, ale nie jest pociechą Bożą.

***

Na zakończenie dzisiejszej audiencji ogólnej Ojciec Święty wyraził solidarność z ofiarami trzęsienia ziemi na Jawie
w Indonezji, przypomniał o niedzielnej beatyfikacji włoskiego kombonianina w Ugandzie, pozdrowił uczestników i kibiców rozgrywanych w Katarze mistrzostw świata w piłce nożnej, a także zaapelował o modlitwę
w intencji udręczonej Ukrainy.

***

– Jestem wam wdzięczny, że w tych dniach jednoczyliście się
z prześladowanymi w świecie chrześcijanami – powiedział
Papież Franciszek, pozdrawiając polskich pielgrzymów
podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

– Pozdrawiam serdecznie wszystkich Polaków. Jestem wam wdzięczny, że w tych dniach jednoczyliście się
z prześladowanymi w świecie chrześcijanami, włączając się w inicjatywę RedWeek oraz modląc się za nich szczególnie w sanktuarium na Jasnej Górze. Niech Matka Boża wyjedna im pełną wolność i pocieszenie w utrapieniu.
Z serca wam błogosławię.

APW, KAI