• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Rosja celowo napina relacje polsko-rosyjskie

Wtorek, 12 marca 2013 (21:26)

Prof. dr hab. Mieczysław Ryba, historyk, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. KUL:

 

Najprawdopodobniej są różne cele takiego działania rosyjskiej prasy, która neguje odpowiedzialność Stalina i NKWD za zbrodnie na polskich oficerach. Z jednej strony jest to konsekwentne zacieranie w świadomości Rosjan odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, te zewnętrzne, gdyż bardziej przyznają się do takich wewnętrznych, komunistycznych działań, by lansować pewien pozytywny obraz Rosji, która wyzwoliła Europę od nazizmu.

Z drugiej strony być może próbują też zewnętrznie prowokować reakcje polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim polskiego rządu. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę, że przy takim uwikłaniu rządu polskiego w kwestię smoleńską i zupełną bierność, słabość polskich organów w tym zakresie, to szczególnie napina stosunki polsko-rosyjskie, i widzą, że także w aspekcie historycznym polski rząd przedstawia bezwzględnie osłabioną postawę wobec Rosji. Także być może w tego typu notorycznie pojawiających się publikacjach, mimo iż duma rosyjska uznała odpowiedzialność rosyjską w aspekcie zbrodni katyńskiej, mają charakter gry politycznej.

Trzeba tu także brać pod uwagę ewentualny pozytywny werdykt Trybunału Europejskiego w sprawie uznania zastrzeżeń rodzin ofiar oficerów rozstrzelanych w Katyniu. Jednakże nie tylko chodzi tu o ewentualne odszkodowania dla rodzin polskich oficerów, ale pamiętajmy, że zbrodnie sowieckie to jest gigantyczna liczba ludzi, którzy zostali albo psychicznie, albo fizycznie zniszczeni. I gdyby rozpoczęły się roszczenia o odszkodowania w sprawie katyńskiej, mogłaby się posypać lawina innych odszkodowań, z której Rosja mogłaby się nie wywikłać, jako spadkobierca prawny Związku Radzieckiego, bo pamiętajmy, że Rosja taką sukcesję na sobie dźwiga. To są miliony rodzin ofiar, oczywiście ofiar związanych z innymi narodami, ale też własnych obywateli, którzy również mogliby przecież domagać się takich odszkodowań.

not. MM, RM