Groźba strajku na Śląsku
Wtorek, 12 marca 2013 (18:07)146,8 tys. osób z ok. 600 zakładów pracy wzięło udział w związkowych referendach strajkowych zorganizowanych w ostatnich miesiącach na Śląsku. Ponad 95 proc. głosujących było za protestem. Związki zdecydują o nim po zaplanowanych rozmowach z rządem.
Wyniki akcji referendalnej przedstawili dzisiaj w Katowicach członkowie Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, powołanego w październiku ubiegłego roku przez największe w regionie centrale związkowe. Związkowcy wysunęli kilka postulatów społeczno-gospodarczych. Nie rozmawiali natomiast o ewentualnych zmianach w emeryturach górniczych.
Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz ocenił, że związkowe referenda, przeprowadzone w zakładach zatrudniających w sumie ok. 300 tys. osób, zakończyły się sukcesem, a wynik świadczy o determinacji mieszkańców Śląska i Zagłębia w dążeniu do realizacji postulatów mających wpływ na codzienne życie ludzi. Chodzi m.in. o utrzymanie miejsc pracy.
– Społeczeństwo jest niezadowolone z prowadzonej przez rząd polityki gospodarczej, a właściwie jej braku. Biorąc udział w referendach, pracownicy pokazali, że mają większe zaufanie do związkowców niż do polityków. Czas, by rząd zaczął po partnersku traktować pracowników, a nie tylko związki partnerskie – mówił Kolorz.
O tym, czy i kiedy w regionie dojdzie do strajku, związkowcy zdecydują po zaplanowanych na czwartek rozmowach z przedstawicielami rządu, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ma to być podsumowanie prac pięciu związkowo-rządowych zespołów roboczych powołanych po pierwszym spotkaniu z delegacją rządową w końcu stycznia w Katowicach.
Ewentualny strajk generalny, do którego – według nieoficjalnych informacji związkowców – może dojść jeszcze w marcu, miałby charakter solidarnościowy z branżami, które formalnie nie mają prawa do strajku. Ma trwać nie dłużej niż cztery godziny. Związki zapowiadają, że obejmie nie tylko zakłady przemysłowe, ale także np. komunikację i niektóre szpitale.
Związkowe postulaty omawiano w zespołach: ds. przemysłu i rynku pracy, ds. stabilnego zatrudnienia, ds. służby zdrowia, ds. emerytur pomostowych oraz ds. oświaty. Przedstawiciele komitetu protestacyjnego nie są jednak zadowoleni z dotychczasowych efektów rozmów.
– My naprawdę jesteśmy otwarci na jakiekolwiek dobre propozycje ze strony rządowej, ale dotychczasowy przebieg rozmów nie wskazuje na to, aby 14 marca mógł być przełomem – powiedział Kolorz, wyrażając nadzieję, że mimo wszystko przebieg czwartkowych rozmów da podstawę do tego, aby nie było strajku.
Zgodnie z przepisami, od ogłoszenia decyzji o proteście do dnia strajku musi minąć co najmniej pięć dni.
Związkowcy alarmują, że bezrobocie w woj. śląskim sięgnęło już 225 tys. osób, a duża część śląskich przedsiębiorstw ma zostać pozbawiona możliwości skorzystania z rządowej ustawy antykryzysowej. Związki nie zgadzają się też z wieloma zapisami rządowego projektu w tym zakresie. Postulują wsparcie dla zakładów energochłonnych, dotkniętych wzrastającymi cenami prądu. Sprzeciwiają się niektórym rozwiązaniom dotyczącym bardziej elastycznego rozliczania czasu pracy.
MM, PAP