Na placu boju został Arsenal
Wtorek, 12 marca 2013 (16:07)Drużyna Arsenalu Londyn jest ostatnim przedstawicielem ligi angielskiej, który ma szansę awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Jednakże przed londyńczykami niebywale trudne zadanie, gdyż poprzedni mecz przegrali u siebie z Bayernem Monachium, aż 3:1. Oznacza to, że będą musieli odrobić dwubramkową stratę, a tyle bramek w tym sezonie na własnym boisku Bayern nie zwykł tracić.
Takie same straty przed rewanżem 1/8 finału LM ma FC Barcelona. Katalończycy przegrali na San Siro z AC Milan 2:0, a biorąc pod uwagę niezbyt dobrą formę Messiego i spółki w ostatnich tygodniach, nie jest wykluczone, że włoska ekipa będzie w stanie utrzymać wypracowaną przewagę. W sumie w najbliższych dwóch dniach zostanie wyłonionych pozostałych czterech ćwierćfinalistów LM. Dołączą oni do Borussii Dortmund, Realu Madryt, Juventusu Turyn i Paris Saint Germain, które awans wywalczyły w poprzednim tygodniu.
Najciekawiej zapowiada się właśnie starcie Barcelony i Milanu. Piłkarze z Katalonii jednogłośnie zapowiadają, że kryzys mają już za sobą i z całą pewnością będą walczyć o awans. Przełamaniem złej passy miał być wygrany przez podopiecznych Tito Vilanovy mecz z Deportivo LaCoruna w ostatniej kolejce Primera Division. Zdaniem szkoleniowców drużyny, poradziła ona już sobie z największą bolączką ostatnich tygodni, jaką była gra w obronie. W związku z tym do starcia z Milanem podchodzą bardzo optymistycznie.
AC Milan z kolei w meczu na Camp Nou nie będzie mógł skorzystać z pomocy Mario Balotellego, który grał już w tym sezonie LM w barwach Manchesteru City. Nie wystąpi też Giampaolo Pazzini, który odniósł kontuzję w piątkowym ligowym meczu z Genoą.
– Będziemy musieli zagrać w Barcelonie jeszcze lepiej niż u siebie – media cytują trenera Milanu Massimiliano Allegriego.
Jak podkreślają komentatorzy, tym razem Barcelona gra nie tylko o awans, ale o zmazanie plamy, jaką jest przegrywanie ważnych dwumeczów z silnymi rywalami. Najświeższe przykłady do porażki przegrali z Realem Madryt (w Superpucharze i Pucharze Hiszpanii).
Niepozbawionym emocji spotkaniem będzie także na pewno starcie na Allianz Arena, gdzie Bayern Monachium podejmie Arsenal Londyn. Klub Wojciecha Szczęsnego jako ostatni ma szansę uratować honor angielskich drużyn, po tym jak z rozgrywek LM odpadły Manchester United i Chelsea, a jeszcze wcześniej Manchester City.
Niestety, zadanie, jakie stoi przed Londyńczykami, należy do tych niemożliwych. Pomimo że Bayern wystąpi bez swojej gwiazdy – Franka Ribery’ego, oraz kilku kluczowych graczy, takich jak Jerome Boateng i Bastian Schweinsteiger, strzelić Monachijczykom dwie bramki przed ich własną publicznością nie będzie łatwo. W zwycięstwo swoich podopiecznych wierzy trener Arsene Wenger.
– Każdy z nas musi uwierzyć, że możemy wywalczyć awans. Ważne, aby wywrzeć ciśnienie, presję na Bayernie – przedstawił swoją receptę na sukces Wenger.
Kolejnego ćwierćfinalistę wyłoni starcie Schalke 04 Gelsenkirchen – Galatasaray Stambuł. Niemiecka drużyna jest jedną z trzech, która w tegorocznej edycji LM jest wciąż niepokonana. Pozostałe to Juventus Turyn i Borussia Dortmund.
W Stambule między tymi drużynami padł remis, jednakże bukmacherzy większe szanse na zwycięstwo dają Schalke. Jeśli zawodnikom z Gelsenkirchen powiedzie się to zadanie, wówczas Bundesliga będzie miała aż trzech reprezentantów w ćwierćfinale tych najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie.
O wyrównanie tego wyniku mogą się pokusić jeszcze przedstawiciele Primera Division. Szanse na najlepszą ósemkę ma bowiem obok wspomnianej Barcelony także Malaga (Real zapewnił sobie awans, eliminując Manchester United). Hiszpańska drużyna, będąca rewelacją tego sezonu LM, musi jednak odrobić jednobramkową stratę z meczu w Portugalii. FC Porto wygrało w poprzedniej rundzie z Malagą 1:0.
Łukasz Sianożęcki