Wyeliminowali chore żubry
Wtorek, 12 marca 2013 (14:40)Zakończył się odstrzał chorych na gruźlicę żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany. Leśnikom udało się wyeliminować wszystkie zakażone zwierzęta ze stada bytującego w Dolinie Górnego Sanu łącznie z pięcioma osobnikami, które w okresie zimowym wywędrowały poza granice Polski na Ukrainę, a 6 marca powróciły.
Gruźlicę wśród stad żubrów bytujących na terenie Nadleśnictwa Lutowiska i Stuposiany potwierdziły badania padłej w lutym 2012 r. żubrzycy właśnie na terenie Nadleśnictwa Stuposiany. Był to 11. potwierdzony przypadek tej choroby u padłych żubrów na przestrzeni trzech ostatnich lat.
Szczepionki, która zmniejszyłaby ryzyko zachorowania dzikich zwierząt na tę groźną chorobę póki co nie wymyślono, stąd Komisja Hodowlana ds. Żubrów przy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie złożona z naukowców, leśników i weterynarzy skierowała wniosek do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zgodę na eliminację całego zarażonego stada.
Chodziło o to, żeby chore osobniki nie przedostały się do zdrowego stada. Poprzez odstrzał wyeliminowano 19 żubrów, dwie sztuki zostały znalezione martwe.
– Można powiedzieć, że odstrzelono wszystkie chore żubry w Nadleśnictwie Stuposiany. Z naszych obliczeń wynika, że brakuje jeszcze jednej sztuki, ale jest pewien obszar, gdzie wilki i niedźwiedzie wykazywały nadmierną aktywność. Bardzo prawdopodobne, że właśnie tam znajduje się martwa ostatnia sztuka zakażonego żubra. Jednak dopiero wiosną, kiedy stopnieje śnieg a drapieżniki opuszczą ten rejon spróbujemy odnaleźć szczątki, na potwierdzenie tego faktu – uważa Jan Mazur nadleśniczy z Nadleśnictwa Stuposiany.
Słuszność decyzji o odstrzale chorych żubrów potwierdza Józef Amorowicz powiatowy lekarz weterynarii w Ustrzykach Dolnych, okazuje się bowiem, że u wszystkich odstrzelonych osobników stwierdzono gruźlicę, w niektórych przypadkach nawet bardzo zaawansowaną.
– W tym stanie żubry mogłyby zakażać inne zwierzęta – ocenia weterynarz.
Wszystko wskazuje na to, że choroba nie rozprzestrzeniła się na inne stada bytujące w Bieszczadach zwłaszcza na sąsiednie stado w Lutowiskach.
– Od 10 lat nie stwierdzono gruźlicy w stadzie, które żyje w paśmie i okolicach pasma Otrytu, jak również w stadzie bytującym na terenie lub w okolicach nadleśnictw: Komańcza, Baligród, Lesko – wyjaśnia Józef Amorowicz.
Pierwszych odstrzałów uprawnieni do tego pracownicy lasów państwowych dokonali w grudniu ubiegłego roku. Rezygnacja z eliminacji chorego stada z czasem mogłaby doprowadzić do zakażenia stad m.in. w Nadleśnictwach Baligród i Komańcza, a w konsekwencji do wyginięcia całej populacji żubra w Bieszczadach. Problem z eliminacją głównego ogniska chorych na gruźlicę żubrów ze stada bytującego w Dolinie Górnego Sanu wydaje się być rozwiązany, ale nie ma pewności co do populacji niedźwiedzia, czy wilka, które konsumowały padłe – chore żubry.
Dlatego leśnicy zapowiadają monitoring stada w Lutowiskach i obserwację pozostałych gatunków zwierząt, które żyją na tym terenie. Z uwagi na to, że gruźlica u zwierząt może być niebezpieczna także dla człowieka, wszystkie czynności związane z likwidacją chorych osobników były wykonywane z zachowaniem wymogów bezpieczeństwa epidemiologicznego.
Gruźlica wśród bieszczadzkich żubrów to zjawisko dość częste. Pierwsze jej przypadki u żubrów żyjących w tej części Polski stwierdzono w 1996 r. w Nadleśnictwie Brzegi Dolne. W ciągu pięciu kolejnych lat odstrzelono kilkadziesiąt osobników, z których 15 było zakażonych.
Badania wykazały, że przyczyną zapadania żubrów na gruźlicę było zbyt bliskie ich pokrewieństwo. Dlatego w celu zapobiegania negatywnym skutkom zjawiska tzw. chowu wsobnego, który na dłuższą metę może doprowadzić do degeneracji całego stada, podjęto próbę zróżnicowania puli genowej stada.
Projekt, który ma na celu utrzymanie puli genetycznej stada żubrów realizowany jest głównie przez Stowarzyszenie Miłośników Żubrów i Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie. W rezultacie sprowadzono w Bieszczady nowe, specjalnie dobrane, a przede wszystkim zdrowe osobniki z zagranicy m.in. z Niemiec, Szwajcarii, Francji czy Skandynawii.
Działania te pozwolą na odbudowę nadwątlonej populacji żubra. Leśnicy zapowiadają także odtworzenie stada w Stuposianach, ale dopiero po okresie kwarantanny, który powinien trwać trzy lata. Po tym okresie planowane jest wypuszczenie żubrów z zagrody w Mucznem, która powstała w ramach projektu „Ochrona in situ żubra w Polsce – część południowa”, gdzie przebywają żubry linii białowiesko-kaukaskiej tzw. górskiej, pochodzące z Szwajcarii i Francji, które mają zasilić bieszczadzkie stada żubrów.
Na świecie żyje ponad cztery tysiące żubrów, z czego blisko trzy tysiące na wolności. W Polsce zamieszkuje ok. 1230 żubrów, czyli ponad jedna czwarta światowej populacji. Restytucja wolno żyjącego żubra w Bieszczadach rozpoczęła się w 1963 r., kiedy to do zagrody w Stuposianach przywieziono pięć pierwszych osobników linii białowiesko-kaukaskiej z Pszczyny i Niepołomic. To one dały początek obecnemu stadu, które, liczy ok. 260 żubrów.
Rok 2013 został ogłoszony przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie Karpackim Rokiem Żubra. Wspólna inicjatywa promocyjna Lasów Państwowych – Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Bieszczadzkie”, samorządów, instytucji oraz organizacji społecznych ma na celu upamiętnienie półwiecza powrotu żubrów w Bieszczady.
Mariusz Kamieniecki