Dziś w „Naszym Dzienniku”
Kultywować dumę narodową
Sobota, 12 listopada 2022 (01:35)ROZMOWA / z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem, zastępcą przewodniczącego Kolegium IPN
Za nami kolejna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Co dzisiaj znaczy być polskim patriotą?
– Być polskim patriotą dzisiaj znaczy kochać Ojczyznę, ale żeby kochać, to trzeba być z niej dumnym, trzeba kultywować dumę narodową. Oczywiście, jesteśmy Europejczykami, ale główną regułą powinno być tutaj sformułowanie: jestem Europejczykiem, bo jestem Polakiem. Europejczycy wcale nie są tacy sami. Są różni, mają różne kultury i często odmienne sposoby myślenia, mają też różne dziedzictwo historyczne. I my jesteśmy dumni z naszego dziedzictwa historycznego, z naszej kultury, z naszych bohaterów narodowych – to jest nasz wkład w ogólnoeuropejskie dziedzictwo, a jednocześnie jest to nasza polska specyfika. Jesteśmy Europejczykami, bo jesteśmy Polakami – to hasło powinno być przewodnim dla nas także dzisiaj. Polak musi być dumny z tego, że jest Polakiem, dumny z ponadtysiącletniego dziedzictwa państwa polskiego. Polak musi też znać historię tego państwa, znać naszych bohaterów narodowych. Do tego potrzebny jest pewien wysiłek, zaangażowanie, ale poznawanie naszej przeszłości, fascynacja nią powinno być przyjemnością – i to także jest element patriotyzmu. Ponadto patriotyzm wymaga poświęcenia i miejmy nadzieję, że to poświęcenie nie będzie musiało być takie jak naszych żołnierzy podczas okupacji niemieckiej czy sowieckiej w latach 1939-1945 czy Żołnierzy Wyklętych walczących z komunistami o niepodległą Polskę. To była ofiara zdrowia, życia czy utraty wolności na wiele lat, a do ofiar czy poświęceń w imię wolności, suwerenności – na różnych polach – jesteśmy zawsze zaproszeni. Trzeba też od najmłodszych lat pokazywać naszym dzieciom, że dla Ojczyzny, wspólnoty, Rzeczypospolitej musimy coś od siebie dawać.
Wojna na Ukrainie uświadamia nam, jak wielką wartością jest niepodległe państwo.
– Na Wschodzie trwa wojna rosyjsko-ukraińska, w którą może nie wprost, ale jednak się angażujemy, wspierając Ukrainę na wszelkie sposoby, np. militarnie – dostarczając broń, sprzęt i zaopatrzenie dla armii, ale także humanitarnie – pomagając milionom uchodźców z Ukrainy ciężko doświadczonym przez barbarzyńskie działania wojsk rosyjskich. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że od lutego br. przez Polskę przewinęło się blisko 5 mln Ukraińców, a 2 mln są cały czas w naszym kraju. Idąc 11 listopada ulicami Warszawy w Marszu Niepodległości, jak każdego roku podkreślaliśmy, że Polska niepodległa, suwerenna jest dla nas wielką wartością. Będziemy się też przeciwstawiali rozmienianiu tej niepodległości na drobne, czyli brutalnym ingerencjom ze strony instytucji unijnych, jak Komisja Europejska czy Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Będziemy się też sprzeciwiać często brutalnej, bezmyślnej ingerencji w sprawy polskie ze strony naszego niemieckiego sąsiada. Będziemy manifestować naszą gotowość do obrony niepodległości ze strony ewentualnej agresji ze wschodu czy północy, czyli Federacji Rosyjskiej. I tutaj pokazanie, że my, Polacy, jesteśmy gotowi do obrony i że nie będziemy jej unikać, ma spore znaczenie polityczne.
Konflikt na Ukrainie ukazał nam jeden aspekt współczesnej wojny: chyba do końca nie wierzyliśmy w możliwość jej wybuchu.
– Okazało się jednak, że to, co odległe, stało się możliwe i realne. Wiadomo, że dawniej wojna była oparta na ludziach, ale w XX wieku zaczęto twierdzić, że decydują technika, nowoczesne technologie i środki bojowe, m.in. samoloty, śmigłowce, czołgi, armatohaubice czy rakiety. Owszem, ma to ogromne znaczenie, ale okazuje się – i pokazała to nam w sposób dobitny wojna na Ukrainie – że nadal najwięcej zależy od człowieka. Rosjanie mogą dysponować najnowocześniejszymi środkami, ale mają zdemoralizowane wojsko o bardzo niskim morale, w dodatku źle wyszkolone, które właściwie nie wie, o co się toczy ta wojna. Natomiast Ukraińcy, którzy walczą o swój dom, o życie swoje i swoich rodzin, którzy wiedzą, o co się biją, i są gotowi do największych poświęceń, mimo dużo słabszego uzbrojenia uzyskują daleko idące postępy na froncie i odbijają krok po kroku tereny zajęte przez rosyjskiego najeźdźcę.
To dla nas ważna lekcja?
– Jak najbardziej. To dla nas lekcja, że morale żołnierzy, ale też morale całego społeczeństwa, jest sprawą kluczową, najważniejszą. Musimy pokazywać, iż jesteśmy gotowi do obrony naszej Ojczyzny. Niech nikt nie myśli, że my, Polacy, będziemy stać bezczynnie i przyglądać się jakimkolwiek próbom naruszenia naszej suwerenności.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym