Doceńmy wolność i niepodległość
Czwartek, 10 listopada 2022 (19:24)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą na KUL i w AKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jakie znaczenie dla nas, Polaków, ma
11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości?
– To przypomnienie odzyskania niepodległości, ale też wagi, ceny, jaką w życiu narodu i państwa ma niepodległość. Warto więc przypominać tę datę
11 listopada 1918 roku i jej znaczenie w historii Polski. Przez głupotę straciliśmy niepodległość, w związku z czym czczenie odzyskania niepodległości państwowej po 123 latach zaborów ma sens i jest ważne – powinno być ważne dla każdego Polaka.
Jak godnie powinniśmy przeżyć dzień
11 listopada?
– Form, możliwości uczczenia tego święta jest wiele. Całe państwo polskie – jego organy, przedstawiciele najwyższych władz obchodzą tę rocznicę i możemy się w to włączyć – każdy na swój sposób. Wydaje mi się, że Polacy katolicy powinni pomyśleć także o religijnym przeżywaniu tego święta, a więc o modlitwie za Ojczyznę i zawierzanie jej losów Panu Bogu. Ponadto w naszych rodzinnych domach nie powinno zabraknąć akcentów, np. rozmów – zwłaszcza z dziećmi – na temat historii Polski, czy dajmy na to wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych.
Tegoroczne uroczystości będą inne niż poprzednie, bo nieopodal spadają bomby, giną niewinni ludzie. Tym bardziej każdy z nas powinien sobie uświadomić, jaka jest cena wolności, jakie znaczenie ma niepodległość, jak wielka to jest wartość – zwłaszcza w momencie, kiedy za naszą wschodnią granicą, na Ukrainie, toczy się regularna wojna i Ukraińcy walczą z rosyjskim najeźdźcą o swój byt, o swoją suwerenność, swojej ojczyzny. Oczywiście różne mogą być też poziomy postrzegania przez każdego z nas wagi, wartości naszej polskiej wolności – refleksja intelektualna, ceremoniał, jaki zwykle towarzyszy obchodom tego święta. Jest także Marsz Niepodległości w Warszawie, który też jest doskonałą formą przeżywania tego święta i hołdem złożonym bohaterom naszej, polskiej wolności. Dziś – w przeddzień Narodowego Święta Niepodległości – odbyła się akcja „Szkoła do hymnu”, gdzie o godz. 11.11 uczniowie szkół w całej Polsce odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”, a także pieśni legionowe. To wyraz pamięci o tym, co kiedyś dla naszej wolności zrobili nasi przodkowie. Jak widać, jest wiele możliwości tak w sferze zbiorowej, jak i indywidualnej, żeby to Święto Niepodległości godnie upamiętnić.
Wspomniał Pan Profesor, że za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, jakie w związku z tym w obliczu tego święta powinniśmy wszyscy wyciągać wnioski?
– Niepodległość po latach zniewolenia komunistycznego odzyskaliśmy po roku 1989 – bez większego rozlewu krwi – choć stan wojenny i lata PRL-u też naznaczone były ofiarami. Fakt, że obyło się to bez wielkich ofiar – nieporównywalnych do ofiar powstańców – u wielu zrodziło przekonanie, że to nic wielkiego posiadać swoje państwo, że cena tego jest niska, tymczasem był to tylko zbieg okoliczności na arenie międzynarodowej, że wyzwolenie z komuny dokonało się w taki, a nie inny sposób. Natomiast wcześniej w historii za wolność, za próby wybicia się na niepodległość jako Naród płaciliśmy bardzo wysoką cenę: przede wszystkim powstania, zrywy narodowe, ponadto o nasze granice państwowe toczyliśmy walki praktycznie na wszystkich kierunkach.
Była wojna obronna, były Powstania Śląskie, było Powstanie Wielkopolskie, była wojna polsko-ukraińska o Galicję Wschodnią, były też konflikty z Litwinami, Czechami i – jak wspomniałem – na wszystkich kierunkach trzeba było ogromnych poświęceń, żeby państwo polskie mogło się odrodzić i powstać w takich, a nie innych granicach. Co ważne, wtedy ceniono ten trud, ceniono to państwo – jego niepodległość – do tego stopnia, że kiedy zabrano nam nasze ziemie, kiedy w 1939 roku była napaść niemiecka i sowiecka, to nie pogodziliśmy się z tym i powstało Polskie Państwo Podziemne. Widać więc, że docenialiśmy, jak ogromne znaczenie ma struktura państwowa. Dlatego to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, tym bardziej powinno nam uświadomić, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, że niepodległość zawsze można stracić, a odzyskać ją jest bardzo trudno.
Sytuacja międzynarodowa, geopolityczna też nie jest jednoznaczna, zwłaszcza patrząc na Unię Europejską i postawę Niemiec dążących do utworzenia jednego superpaństwa europejskiego…
– Tym bardziej powinniśmy mieć świadomość, że dzisiaj także w Europie są tacy, że są siły, które chętnie tę niepodległość, suwerenność by nam wydarli, a przynajmniej ją ograniczyli. Największy kłopot jest w tym, że część elit politycznych, a pod ich wpływem także część polskiego społeczeństwa ma do tego podejście XVIII-wieczne – i stoi na stanowisku, że po co nam własne państwo, skoro możemy być szczęśliwi, będąc częścią innego państwa. Uważają w przenośni, że lepiej być nogą u słonia niż mrówką, czyli niekoniecznie być samodzielnym bytem, tylko zależnym od większych, mocniejszych graczy. I takiemu podejściu trzeba się w sposób stanowczy przeciwstawiać. To jest antypolskie, antynarodowe podejście XVIII-wiecznej Targowicy, która w nowej postaci wraca z całą siłą. Tymczasem Polska to nasza matka, którą trzeba kochać, być dla niej, służąc każdy na swoim odcinku jak najlepiej i zawsze mówić o niej tylko dobrze. Nie może być tak, że sprawy polskie wynosi się za granicę, donosi się na swoją Ojczyznę, a nie mogąc w sposób demokratyczny uzyskać władzy, próbuje się posiłkować wsparciem z zewnątrz. To zdrada.
Jednym z akcentów tego narodowego święta będzie Marsz Niepodległości, który rozpocznie się jutro o godz. 14.00 na rondzie Romana Dmowskiego w Warszawie pod hasłem „Silny Naród – wielka Polska”. Mimo prób nie udało się zablokować tej cennej inicjatywy…
– To rzeczywiście piękna inicjatywa – zwłaszcza że mamy tu do czynienia z oddolnym ruchem społecznym, który się ujawnia na różne sposoby. Jednak mianownik jest zawsze jeden: służba i wierność państwu polskiemu, kultywowanie pięknych narodowych tradycji i przekazywanie tego dziedzictwa, któremu na imię Polska, kolejnym pokoleniom. Natomiast to, że są próby blokowania Marszu Niepodległości, to też pokazuje, jakie intencje towarzyszą takim ludziom. To są dokładnie ci – z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim na czele, którzy bez problemu uczestniczą w tęczowych marszach. Natomiast Masz Niepodległości pod biało-czerwonym sztandarem wyraźnie im przeszkadza. Na szczęście Sąd Najwyższy uchylił postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który wystąpił przeciwko Marszowi Niepodległości i nie chciał uznać go za wydarzenie cykliczne. W związku z tym tegoroczny Marsz Niepodległości będzie się mógł odbyć bez przeszkód.
Skąd biorą się ludzie, którzy walczą z przejawami patriotyzmu takimi jak Marsz Niepodległości w Warszawie?
– Po pierwsze, to jest powód polityczny i ci oponenci się boją, że Marsz Niepodległości, który jest siłą, może się obrócić przeciw rozmaitym kosmopolitom. Po drugie, trzeba powiedzieć, że ideologia neomarksistowska, która głosi hasła kosmopolityczne, de facto nie znosi, nie toleruje patriotycznych manifestacji czy w ogóle postaw patriotycznych. I to są te dwa powody, dlaczego jest taki atak na postawy i wszelkie przejawy patriotyzmu. Widać też, że w tych środowiskach jest mocno zakorzeniona tradycja służby obcym – wystarczy tylko popatrzeć na PRL. Otóż dzisiejsi spadkobiercy tamtego okresu w naszej historii są bardzo aktywni – więc tego typu antypatriotyczne, antypolskie postawy można też tłumaczyć koligacjami rodzinnymi.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki