• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Święty José w polskich parafiach i szkołach

Poniedziałek, 7 listopada 2022 (15:30)

W ramach duchowego przygotowania do jubileuszu 25-lecia Akcji Katolickiej, w niedzielę 13 listopada br. relikwie
św. José Sáncheza del Río, młodego męczennika za wiarę
z Meksyku, zagoszczą w parafii św. Andrzeja Boboli
w Sopocie.

Święty José Sánchez del Río, 15-letni męczennik za wiarę w czasie powstania meksykańskich cristeros, stał się znany w Polsce dzięki filmowi „Cristiada”. Wszyscy chętni będą mogli zobaczyć ten film w środę 9 listopada br., o godz. 19.00 w parafialnej kawiarence.

Program peregrynacji w parafii św. Andrzeja Boboli,
ul. Powstańców Warszawy, 81-718 Sopot:

Wprowadzenie relikwii: Msza Święta w sobotę 12 listopada o godz. 18.00.
Wystawienie relikwii w niedzielę podczas wszystkich Mszy Świętych.
W niedzielę o godz. 17.00 – nabożeństwo za przyczyną
św. José.

***

Następnie 19-20 listopada relikwie przyjmie parafia Chrystusa Króla, ul. ks. F. Rogaczewskiego 55,
22-100 Gdańsk.

Program:

W sobotę 19 listopada Msza Święta godz. 18.00
– wprowadzenie relikwii.
Niedziela Chrystusa Króla – odpust parafialny
– na wszystkich Mszach Świętych wystawienie relikwii.

***

Kolejnym miejscem, które przyjmie relikwie św. José będzie 28 listopada Szkoła Podstawowa oraz Branżowa Szkoła I st. Towarzystwa Salezjańskiego im. ks. Ignacego Błażewskiego w Kniewie , al. Lipowa 117,
84-252 Zamostne.
Nastąpi wprowadzenie relikwii do kaplicy szkolnej, gdzie odbędą się nabożeństwa i modlitwy. Wyświetlony zostanie także film.

***
3-4 grudnia relikwie przyjmie parafia Miłosierdzia Bożego
w Chłapowie, ul. Gościnna 12, 84-120 Chłapowo.
W programie wprowadzenie relikwii św. José Sáncheza
del Río 3 grudnia podczas wieczornej Mszy Świętej
i na wszystkich Mszach Świętych.

***

W grudniu relikwie przyjmie parafia Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Redzie, ul. Kościelna 18,
84-240 Reda i kaplica św. Huberta w Rekowie Górnym.

***

Święty José Sánchez del Río urodził się w 1913 roku,
a zmarł już 1928 roku. Dożył więc zaledwie 15 lat. Mimo że poddawany był okropnym katuszom, do końca nie wyparł się wiary w Jezusa, nawet wtedy, gdy zdzierano z niego skórę. Od niedawna w Polsce jest kościół, który ma jego relikwie.

Razem z trzynastoma innymi męczennikami został beatyfikowany w 2005 roku w Meksyku przez Benedykta XVI. Z kolei w 2016 roku Papież Franciszek uznał cud
za wstawiennictwem bł. José Sáncheza del Río, jego kanonizacja miała miejsce w Watykanie w październiku tego samego roku. Dlaczego Kościół uznaje go za świętego? Przede wszystkim za sprawą jego męczeńskiej śmierci i świadectwa niezłomnej wiary, nawet w czasie największej próby. Święty José Sánchez del Río jest patronem ludzi młodych, niezachwianej wiary, wszystkich, którzy doznają przemocy, szczególnie dzieci.

Meksyk pod koniec lat 20. ubiegłego wieku targany był krwawą wojną domową. W 1926 roku wybuchło powstanie Cristero – walki między sobą toczyli katolicy (nazywani Cristeros) z rządem meksykańskim wprowadzającym
w życie niezrealizowane ustawy antyklerykalne konstytucji z 1917 roku. W walkach, które trwały do 1929 roku, zginęło 90 tys. osób. Bracia José przyłączyli się do wojsk powstańczych. José, po polsku Józef, mimo sprzeciwu matki, też postanowił dołączyć do zbrojnej grupy. Powierzono mu obowiązki noszenia sztandaru, profetycznie ochrzczono go imieniem Tarsycjusza – starożytnego męczennika, który jeszcze jako dziecko został zabity, broniąc Eucharystii przed profanacją.

25 stycznia 1928 roku – w czasie potyczki z wojskami federalnymi – zabito konia przywódcy powstańców. José użyczył mu swojego, by ten mógł ratować się ucieczką. Podczas odwrotu zatrzymano grupę powstańców, wśród nich był José. 7 lutego młodego powstańca odprowadzono do rodzinnej miejscowości (do Sahuayo) i uwięziono
w kościele parafialnym, sprofanowanym i zdewastowanym przez żołnierzy. Miejscowy radny zaproponował chłopakowi dwie możliwości w celu uniknięcia kary śmierci: wpłatę 5000 pesos lub dobrowolne wstąpienie do państwowej szkoły wojskowej. Józef odmówił. Do rodziców napisał taki list:  

„Moja kochana Mamo, zostałem schwytany podczas dzisiejszej bitwy. Myślę o chwili, kiedy przyjdzie mi umrzeć. Nic to jednak, Mamo. Powinnaś zgodzić się z wolą Pana Boga. Umieram szczęśliwy u boku Naszego Pana. Nie chcę, żebyś się martwiła moją śmiercią. Powiedz raczej moim braciom, bo poszli w ślady najmłodszego spośród nas,
tak wypełnisz wolę Bożą. Odwagi! Udziel mi swego błogosławieństwa razem z błogosławieństwem ojca”.  

W dniu wykonania kary śmierci młodemu chłopakowi przecięto skórę na stopach i zmuszono, by w takim stanie doszedł na cmentarz. Pchnięto go nożem i zmuszano,
by wyrzekł się wiary. Józef krzyknął: „Viva Cristo Rey!”. Kapitan, zdenerwowany odwagą i zachowaniem chłopca, zastrzelił go z własnego pistoletu.

W czasie tortur namawiano go wielokrotnie: „Wyrzeknij się Boga”. On, bez chwili zawahania, donośnie wyznawał wiarę krótkim: „Viva Cristo Rey!”. Nawet gdy na jego oczach wieszano przyjaciela i tym próbowano go złamać, on mówił: „Viva Cristo Rey”. Nawet gdy próbowano go uciszyć i złamano mu szczękę, on wypowiadał słowa: „Viva Cristo Rey”. Tuż przed śmiercią zadano mu niewyobrażalny ból: zdarto mu skórę u stóp, on nadal pozostał przy swoim: „Viva Cristo Rey”. Jego wiara była większa niż zło, które
go spotykało i silniejsza niż ból, który mu zadawano.
Na obrazie kanonizacyjnym stoi z palmą (znakiem męczeństwa), a za jego stopami widać ślady krwi.

APW, „Nasz Dziennik”