• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Benedykt XVI wezwał do modlitwy

Wtorek, 12 marca 2013 (02:07)

Z o. Charlesem Coury CSsR, redemptorystą posługującym w Libanie, rozmawia Agnieszka Gracz

Zgodnie z prośbą Benedykta XVI cały katolicki świat modli się i za Papieża, który ustąpił, i za kardynałów, którzy wybiorą jego następcę. Jak chrześcijanie w Libanie przeżywają ten ważny dla Kościoła czas?

– Wspólnota w Libanie ma bardzo głęboko w pamięci wrześniową wizytę Benedykta XVI, która, jak się okazało, była jego ostatnią zagraniczną podróżą apostolską. Na początku Libańczycy byli zszokowani wiadomością o ustąpieniu Ojca Świętego. Ale od razu rozpoczęła się też modlitwa i za Papieża, i za cały Kościół powszechny. Co więcej, Benedykt XVI w listopadzie ubiegłego roku podniósł do godności kardynalskiej Libańczyka – patriarchę maronitów Béchara Boutros Raï. To napełniło wiernych ogromną wdzięcznością, ponieważ było uhonorowaniem nie tylko kardynała, ale również całego narodu. Od czasu, gdy patriarcha maronitów uczestniczyć będzie w konklawe, Libańczycy jeszcze bardziej czują, że jesteśmy świadkami historycznych wydarzeń, które dzieją się w Rzymie. Ważnych dla całego Kościoła powszechnego.

Wspomniał Ojciec, że wspólnota libańska włączyła się w modlitwę za Kościół i Papieża…

– Na przykład w sobotę wieczorem w Bkerke, gdzie rezyduje patriarcha maronicki, odbyła się szczególna modlitwa za Ojca Świętego, na którą zaprosiliśmy wszystkich. Było to w tym samym miejscu, w którym Benedykt XVI spotkał się z młodzieżą podczas swojej podróży do Libanu. Mieszkańcy naszego kraju, oczekując na nowego Papieża, z wdzięcznością cały czas patrzą na Benedykta XVI jako na swojego ojca, przewodnika duchowego, nauczyciela w wierze i przyjaciela. Jego obecność na naszej ziemi cedrów dała początek procesowi leczenia wielu sektorów naszego społeczeństwa. On przyniósł pokój, ale i autentyczną miłość. Ludzie są głęboko wdzięczni za papieską wizytę. Dlatego wsłuchując się w nauczanie Papieża, który ustąpił, oczekują, że jego następca podejmie jego dziedzictwo.

Jakie elementy tego dziedzictwa, nauczania Benedykta XVI, są Ojcu najbliższe?

– Dla mnie to, co wciąż wyróżnia się w nauczaniu i przemówieniach Ojca Świętego, to akcentowanie radości. Radości, jaką daje chrześcijaństwo, radości z poznawania Chrystusa i podążania za Nim, radości bycia dzieckiem Boga w Chrystusie, radości z głoszenia Dobrej Nowiny i niesienia innym Chrystusa. Można ująć to w słowach: dla Benedykta XVI Jezus jest Radością. Papież jest głęboko zakorzeniony w Chrystusie i zawsze, w każdy sposób, chce Jemu być posłusznym. Napisał trzy woluminy „Jezusa z Nazaretu” nie tylko jako naukowiec, ale jako gorliwy chrześcijanin, który pragnie, aby Chrystus był poznany i pokochany. On nie dzielił się jedynie teologią naukową. On dzielił się fundamentalnym przekonaniem o pewności i wyjątkowości swego Pana. Ojciec Święty podkreślał także zasadniczą potrzebę medytacji nad Słowem Boga; bycia przenikniętym Słowem, ponieważ ono jest drogą do głębokiego poznania Chrystusa i naśladowania Go w życiu. Znajomość Pisma Świętego prowadzi do zażyłości z Chrystusem. Wiele z papieskiego nauczania jest oparte o tę kwestię. Ostatecznie Ojciec Święty pokazał w słowach i w działaniu, że przynależność do Kościoła, umiłowanie go, jest nieodzowne od naśladowania Chrystusa. Papież Benedykt XVI był i na zawsze pozostanie kimś ważnym dla całego Kościoła. Swoją modlitwą będzie towarzyszył też nowemu Papieżowi. Zawsze jednoczył swoje naukowe refleksje i życie z całym Kościołem, który jest żywym ciałem i niesie w swoim łonie Oblubieńca, Jezusa Chrystusa.

Jedyne, o co prosił ustępujący Papież, to modlitwa za niego i Kościół. To ważne podkreślenie siły, jaką my, ludzie wierzący, cały czas mamy do dyspozycji.

– Ojciec Święty był przekonany już od swojego dzieciństwa, że bez modlitwy więdniemy i umieramy duchowo. Modlitwa jest oddechem życia duchowego, pierwszym elementem kontaktu z żywym Bogiem, jest też źródłem miłości Chrystusa, do której każdy chrześcijanin jest powołany, by ją nieść i być jej świadkiem. Benedykt XVI kochał przebywać w Subiaco, gdzie nadal stoi pierwszy monaster św. Benedykta z Nursji, i w tym klasztorze zanurzał się w głębokiej modlitwie i refleksji. Kiedy świat dowiedział się, że Jan Paweł II umiera, ks. kard. Joseph Ratzinger był właśnie w tamtym świętym miejscu. Nie było też zaskoczenia, gdy po wyborze na Papieża przyjął imię Benedykt. Mając w pamięci motto św. Benedykta: „Ora et labora” (módl się i pracuj), wydaje się, że Papież przez całe swoje życie podtrzymywał tę regułę. To człowiek niestrudzonej intelektualnej pracy, który zna jednocześnie wartość modlitwy jako programu życia, jako siły i jako drogi wstawiennictwa za bliskimi, za Kościołem i za wspólnotą. Teraz, będąc w wieku, kiedy czuje, że jego siły osłabły, będzie służyć Kościołowi poprzez całkowite poświęcenie się modlitwie. Ojciec Święty na pewno ma problemy zdrowotne, które przychodzą z wiekiem. I kiedy mówi, że nie opuszcza krzyża, oznacza to, że łączy swoje cierpienia z Krzyżem Chrystusa w intencji Kościoła. Teraz przez resztę swojego życia będzie prowadził monastyczne życie w odosobnieniu. To będzie jego droga umierania z Chrystusem na Krzyżu.

Stwierdził Ojciec, że Libańczycy są bardzo wdzięczni Benedyktowi XVI za tę jego ostatnią podróż zagraniczną, jaką odbył do ich ojczyzny. Jakie znaczenie miała ona dla Bliskiego Wschodu?

– Wizyta apostolska w Libanie miała naprawdę ważne znaczenie nie tylko dla wszystkich chrześcijan na Bliskim Wschodzie, ale również dla wszystkich ludzi dobrej woli. Fizyczna delikatność i kruchość Papieża były znakiem, iż Kościół nie szuka dominacji i nie chce niczego narzucać, wręcz przeciwnie: żyć w braterskiej harmonii i wolności, swobodnie głosząc przyczynę tej nadziei i radości – Jezusa Chrystusa. Natomiast dar posynodalnej adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Medio Oriente” był publiczną i oficjalną proklamacją tego przesłania. Chociaż nie ma tutaj możliwości na głębszą analizę dokumentu, możemy powiedzieć, że zachęca on wszystkich chrześcijan na Bliskim Wschodzie do pozostania na ich rodzinnej ziemi, podkreśla, że są oni powołani do bycia świadkami Chrystusa na ziemi, na której Zbawiciel urodził się, żył, zmarł i powstał z martwych. Adhortacja promuje przede wszystkim braterski, pełen miłości dialog z niechrześcijanami na Bliskim Wschodzie, pokojowe współistnienie wszystkich mieszkańców. Zwraca się z pełnym miłości przesłaniem do młodych Bliskiego Wschodu, których próbuje ożywić w wierze, by byli nadzieją przyszłości cywilizacji tego rejonu świata.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Gracz