Służba państwu jest elementem nadrzędnym
Niedziela, 6 listopada 2022 (18:18)Rozmowa z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Listopad obfituje w ważne daty w historii Polski – Święto Niepodległości, a także rocznica wybuchu Powstania Listopadowego. Czym te wydarzenia są dla nas Polaków?
– Listopad, to święto przyszłych oficerów – uczniów Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie, bo to oni pod przywództwem Piotra Wysockiego podjęli trud i 29 listopada 1830 r. atakiem na Belweder wywołali Powstanie skierowane przeciwko Rosji, do którego przyłączył się lud Warszawy. Z tego tytułu – w naszej historii, w naszej wdzięcznej pamięci mają prawo gościć na dłużej jako inspiratorzy tego ważnego wydarzenia – w sytuacji, kiedy tylko formalnie istniała państwowość polska, bo tzw. Królestwo Polskie miało króla w osobie rosyjskiego cara, który wszystko kontrolował. Wprawdzie nasza historiografia tego zwierzchnictwa nie akceptuje – niemniej jednak trzeba docenić, że w tamtym czasie mieliśmy przynajmniej Wojsko Polskie – z osobnymi mundurami, z orłami – różne od rosyjskiego. Zwierzchnikiem tego wojska był wywodzący się z dynastii Romanowów Wielki Książę Konstanty, były struktury państwowe – choć ograniczone, był też Parlament i polskie instytucje. Była to jednak fikcja niepodległości. Car uważał, że Polaków i Wojsko Polskie należy potraktować jako mięso armatnie w tłumieniu rewolucji w Europie, kiedy to Belgia ostatecznie zerwała się do tworzenia własnego niepodległego bytu, a Polacy – w zamyśle cara – mieli tłumić to wybijanie się Belgów na niepodległość. Przeczuwając to, że będą narzędziem w ręku rosyjskiego tyrana w tłumieniu ducha wolnościowego w Europie Polacy – podchorążowie zbuntowali się i wywołali Powstanie. Jeśli sięgnąć do prof. Jerzego Łojka – znakomitego znawcy dziejów Powstania Listopadowego, które trwało półtora roku – ten zryw tylko na skutek nieudolności dowódców wojskowych i przywódców politycznych zakończył się niepowodzeniem. Tymczasem były duże szanse, aby już wtedy wybić się na niepodległość. Efektem upadku Powstania Listopadowego było utracenie także wspomnianych już atrap własnego państwa, a ceną jaką zapłaciliśmy za próbę wybicia się na niepodległość było jeszcze głębsze zniewolenie życia publicznego.
11 listopada w Święto Niepodległości czcimy przeszłość, historyczną datę rok 1918, ale oddajemy też hołd pokoleniu, które wywalczyło sobie i nam niepodległość…
– Jest ważne żeby widzieć, że to, co było następstwem Powstania Listopadowego, czyli rok 1918 i odzyskanie niepodległości miało rzec można historycznych poprzedników. Praktycznie każde pokolenie miało swoje powstanie i swoich bohaterów. To bardzo ważne, bo to pozwalało utrzymać w narodzie pewien mit wolności, mit dążenia – i to za wszelką cenę – do odzyskania własnej podmiotowości, własnej państwowości, suwerenności. Można więc powiedzieć, że Powstanie Listopadowe było jednym z wydarzeń poprzedzających odzyskanie niepodległości przez Polskę. Gdyby tego nie było, to być może znaczna część społeczeństwa – nie widząc możliwości wybicia się na suwerenność – postawiłaby jeszcze bardziej na Rosjan, na współpracę z zaborcą. Tymczasem podchorążowie w listopadzie 1830 dali sygnał – dłużej nie chcemy się godzić na dyktat Moskwy i porwali społeczeństwo, niejako wymusili to, że podjęliśmy walkę. Ten imperatyw dążenie za wszelką cenę do wolności został publicznie przypomniany i to jest szalenie ważne, bo to dało później w 1846 i 1848 roku nowy asumpt, a później doprowadziło też do o wiele bardziej beznadziejnej walki w 1863 roku podczas Powstania Styczniowego. Później był wymarsz I Kompanii Kadrowej z krakowskich Oleandrów rankiem 6 sierpnia 1914 roku, obalenie słupów granicznych, wkroczenie do Królestwa i walka z carską Rosją, a finalnie sukces w postaci odzyskania niepodległości w roku 1918. Tak trzeba widzieć całą tę polską drogę niepodległościową od Konfederacji Barskiej, a nawet może i wcześniej przez Powstanie Kościuszkowskie i szereg spisków oraz prób zrywu, buntu wobec zaborców.
Tegorocznym symbolem 11 Listopada będzie Marsz Niepodległości pod hasłem „Silny Naród Wielka Polska”, który w tym roku będzie się odbywał w cieniu wojny na Ukrainie…
– Nowe zagrożenie i wojna jakiej doświadcza Ukraina uświadamiają także nam Polakom jaka jest dzisiaj cena wolności. Pamiętajmy, że Ukraińcy biją się także za naszą wolność i o tym nie wolno nam zapominać. Powinniśmy też przypominać całemu polskiemu społeczeństwu, że to, iż my dzisiaj pomagamy Ukraińcom, to nie dlatego, że takie są nasze fanaberie, upodobania, nie tylko po to aby pokazać gest naszej solidarności, ale jest to też racjonalizowanie myślenia politycznego, że oni dzisiaj walczą o nas – tak jak my walczyliśmy wcześniej – wielokrotnie o nich i za nich. Dzisiaj pomagając Ukraińcom w różny – materialny sposób, wysyłając uzbrojenie, żywność i potrzebne rzeczy, a także otwierając nasze domy dla milinów uchodźców wojennych – pomagamy też, a może przede wszystkim sobie. Tym sposobem dbamy o nasze interesy o polską rację stanu. 11 listopada przejdziemy ulicami Warszawy w Marszu Niepodległości i dobrze się stało, że to wydarzenie wbrew oponentom zostało uznane przez Sąd Najwyższy za wydarzenie cykliczne. Dlatego to, że sąd w Polsce stał się sądem polskim rozumiejącym rację stanu, rozumiejącym pobudki patriotyczne, to tylko należy się z tego cieszyć. Dobrze, że coraz więcej instytucji, do których były podejrzenia, że chcą służyć obcej sprawie, stają się narodowymi, polskimi.
Są jednak politycy, ugrupowania, które mają za nic polski interes i polskie sprawy…
– Warto przypomnieć słowa wielkiego wieszcza Cypriana Kamila Norwida, który mówił, że zachowujemy się często jak wrogie plemiona walczące ze sobą. Ale tak nie powinno być. Dlatego przyznam się, że nie bardzo rozumiem dzisiejszą polską opozycję, która gotowa jest właściwie na wszystko – nawet na zdradę, byleby tylko zaszkodzić swoim politycznym przeciwnikom i dojść do władzy. Nie interesują się zupełnie sprawami polskimi, gotowi są frymarczyć Polską byleby tylko wygrać swój prywatny interes. Co więcej są to ludzie, którzy swój interes widzą po za Polską i to jest przerażające. Cyprian Kamil Norwid ma rację, że mamy do czynienia z wrogimi plemionami, z bandą, która żeruje na żywej strukturze, na żywej tkance Polski.
Co dziś – w tak trudnych czasach zagrożenia rosyjskim imperializmem – znaczy być polskim patriotą?
– Bycie patriotą, to przede wszystkim myślenie kategoriami polskimi – polskimi, a nie obcymi. Nie Moskwą, nie Brukselą, nie Berlinem, tylko myślenie kategoriami Warszawy. Bycie polskim patriotą, to przede wszystkim realizowanie polskiego interesu narodowego, a nie obcego, to próba – za wszelką cenę – inwestowania w bezpieczeństwo zarówno militarne jak i gospodarcze naszej ojczyzny i podnoszenie jej na jeszcze wyższy poziom. Nie ma ceny żeby to bezpieczeństwo ojczyzny zagwarantować. Bycie polskim patriotą to także wspieranie wszelkich polskich spraw i działanie w interesie Polski na arenie i międzynarodowej oraz nie szukanie pomocy u obcych do załatwienia wewnętrznych spraw. Istotna jest dobra służba, racja państwa, dowartościowanie własnego państwa, także własnego rządu wybranego przecież w sposób demokratyczny, dlatego nie można tej władzy kwestionować – jak to niektórzy próbują robić. Nie można kwestionować jako niewiarygodnych poszczególnych elementów składających się na państwo. Można powiedzieć, że zawsze, a szczególnie w tym czasie służba państwu staje się elementem nadrzędnym.
Skąd zatem biorą się ludzie, formacje polityczne, które walczą z przejawami patriotyzmu nie dostrzegając czy nie chcąc uznać, że służba państwu jest – jak Pan Profesor zauważył – elementem nadrzędnymi?
– Myślę, że takie postawy biorą się z małości, karłowatości, krótkowzroczności politycznej. Z tym, że myślenie tylko o swoim własnym, doraźnym interesie jest najlepszą drogą do zaprzaństwa i zdrady. Jeżeli ktoś myśli w sposób egoistyczny tylko o sobie, tylko o własnym interesie, to bardzo szybko może się otrzeć o to, co nazywamy Targowicą. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby myśleć kategoriami szerszymi, bardziej ogólnymi, kategoriami narodowymi, państwowymi ze szczególnym naciskiem na kategorie państwowe. Ważne jest też, by stać za tym, co jest reprezentowane przez państwo i naród.