• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zagrożona polskość

Piątek, 4 listopada 2022 (02:01)

Litwa kontynuuje politykę wynaradawiania naszych rodaków.

Władze samorządowe rejonu trockiego zadecydowały o likwidacji dwóch ostatnich klas – 11. i 12. – Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu w rejonie trockim, co jest równoznaczne ze skreśleniem dzieci z dwóch ostatnich klas z rejestru szkolnego. Nie pomogły pisma wysyłane do litewskich instytucji ani protesty społeczności polskiej w Wilnie i Trokach, ani interwencja polskiego MSZ
i MEiN. – Samorząd rejonu trockiego realizuje, niestety, wbrew naszym prośbom, procedury przekształcania pełnego gimnazjum w szkołę filialną – potwierdza sytuację naszych rodaków na Litwie dr Tomasz Rzymkowski, wiceminister edukacji i nauki. Jego ocena działań władz litewskich jest jednoznaczna. – Jest to bardzo wrogi gest
– zarówno ze strony samorządów, jak i rządu litewskiego
– wobec całej społeczności polskiej mieszkającej na Litwie – mówi „Naszemu Dziennikowi”.

Walka o funkcjonowanie szkoły trwała kilka miesięcy. Mimo jej fatalnego zakończenia społeczność polska nie chce się poddawać. Rodzice dzieci wykreślonych z rejestru szkolnego zaskarżyli do sądu decyzję litewskich władz.
– Przecież rodzice mieli zawartą umowę ze szkołą.
Z pobudek politycznych ta umowa została zerwana. Są więc podstawy do tego, aby zaskarżyć to postanowienie
– wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Renata Cytacka, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego. Nasza rozmówczyni przyznaje, że ten argument nie wystarczy, aby przywrócić zlikwidowane klasy. – Taki jest kierunek polityki władz lokalnych, ale trzeba też podkreślić, że taka antypolska polityka jest w pełni akceptowana i popierana przez władze centralne – zauważa Renata Cytacka.

Nierówne traktowanie

Oficjalnie Litwini zaprzeczają temu, że od wielu lat robią wszystko, aby zlituanizować Polaków mieszkających w ich państwie. – Wskazuje się na normy ustalone przed dziesięciu laty, według których klasy muszą mieć odpowiednią liczebność. Nasze dwie najstarsze klasy nie spełniały tego wymogu. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że
w ciągu 10 lat od ustalenia tych kryteriów bardzo wiele się zmieniło. Państwo przeżywa kryzys demograficzny. Z zapełnieniem klas problem ma też wiele szkół litewskich. Wobec nich władze nie są tak restrykcyjne – podkreśla Renata Cytacka.

Przedstawicielka społeczności rodziców nie ukrywa, że Polacy są załamani tym, w jaki sposób są traktowani przez państwo, w którym żyją od pokoleń. – To jest kolejny cios zadany nam przez władze litewskie. Cała nasza społeczność jest mocno rozżalona. Ciągle słyszymy, w jakich to dobrych relacjach są oba kraje, jak wiele je łączy. Tymczasem, mimo ogólnego zadowolenia, nikt nie dostrzega, że łamane są nasze prawa. Taka sytuacja trwa już wiele lat. Mimo wizyt ważnych polskich polityków na Litwie nic się w tej sprawie nie zmienia na lepsze – ubolewa Renata Cytacka. Jak przypomina, podobnie było w ostatnim czasie. – Na temat przyszłości gimnazjum w Połukniu rozmawiano na szczeblu ministerialnym. Wiceminister edukacji przyjechał do Połuknia i przekonywał Litwinów, aby nie likwidowali klas. Takie spotkania dawały nam nadzieję, że zmiany zostaną zablokowane. Niestety, nasza nadzieja okazała się płonna – przyznaje.

O nieprzejednanych zamiarach Litwinów i niesprawiedliwym traktowaniu naszych rodaków mówi też dr Tomasz Rzymkowski, który prowadził rozmowy z tamtejszymi władzami. – Pomimo że szkoły litewskie są mniej liczebne od tej polskiej szkoły, nadal funkcjonują. Dlatego my będziemy tej sprawie dalej się przyglądać i ją monitorować. Zamierzamy dalej apelować do strony litewskiej o zaprzestanie tego typu działań. Tym bardziej że odbywa się to w kontrze do społeczności polskiej, dla której ta szkoła jest niezwykle ważna, jak również dla społeczności w Polsce – wskazuje wiceminister. Nasz rozmówca przypomina, że strona polska od lat wspiera Polaków mieszkających na Litwie, również pod względem finansowym. – Warto tu wymienić chociażby zachodniopomorską „Solidarność”, która zapewnia fundusze na funkcjonowanie placówki i wakacyjne wyjazdy uczniów. Kwestia finansów nie jest więc przeszkodą, aby szkoła mogła dalej działać. Musimy powiedzieć wprost, że w związku ze sprawą szkoły w Połukniu dało się zauważyć złą stronę relacji polsko-litewskich, gdzie strona litewska realizuje swoją politykę wbrew interesom swoich obywateli – obywateli narodowości polskiej, którzy chcą, aby ich dzieci chodziły do polskiej szkoły, aby miały kontakt z mową narodową, z tożsamością narodową – akcentuje dr Tomasz Rzymkowski.

Lekceważona Polska

Wiceminister z przykrością stwierdza, że zapewnienia strony litewskiej o chęci rozwiązania sprawy związanej z polską szkołą – podczas jego interwencji na Litwie – były zwyczajnie nieszczere. – Dziś mogę powiedzieć, że strona litewska wykazała się bardzo złą wolą. Ja sam bardzo dotkliwie przeżyłem wizytę na Litwie. Byłem ordynarnie oszukiwany przez samorządy i ministerstwa Republiki Litewskiej – nie ukrywa.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB, „Nasz Dziennik”