• Wtorek, 12 maja 2026

    imieniny: Pankracego, Dominika

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Próba rozbicia Polski

Piątek, 28 października 2022 (01:21)

ROZMOWA / z Janem Mosińskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości

 

Lewicowi politycy nie ukrywają, że na forum Unii Europejskiej lobbują za przekazywaniem środków unijnych, a w szczególności pochodzących z „Krajowego planu odbudowy” bezpośrednio do samorządów.

– To jest działanie na szkodę państwa. Samorządy już wielokrotnie udowodniły, że działając samodzielnie w niektórych obszarach, skrajnie sobie nie radzą. Uważam, że element współpracy z władzą centralną powinien być zawsze zachowany. To rząd jest dysponentem tych środków. To także rząd jest stroną podpisywanych międzynarodowych umów. W maju główne partie opozycyjne podpisały deklarację dotyczącą decentralizacji i znacznego wzmocnienia samorządów. To próba budowy autonomii samorządów w Polsce. Co będzie następne? Będą chcieli budować własną policję, może także własną armię? To wszystko zmierza do rozbicia dzielnicowego państwa polskiego. A więc toczy się rozgrywka o osłabienie kraju i naszego potencjału. I to w sytuacji, gdy Polska jest w pierwszej piątce najlepiej rozwijających się gospodarek UE.

Pogodził się Pan z myślą, że środków z KPO już nie będzie?

– Chciałbym, żeby Komisja Europejska zaczęła podchodzić do idei Funduszu Odbudowy po okresie COVID-19 w sposób merytoryczny. Jeżeli będzie postępować w ten sposób, to jestem spokojny o te środki, one wpłyną. Jeżeli dalej będzie upolityczniać tę kwestię, to możemy mieć z tym bardzo duży problem. Donald Tusk podczas spotkań z potencjalnymi wyborcami stwierdził, że jak tylko wygra wybory, to w krótkim czasie te pieniądze odblokuje. To bardzo ważne słowa, bo dowodzą, że blokada ma charakter jedynie polityczny. A więc mam poważne wątpliwości co do rzetelnego i uczciwego sprawowania mandatu przez członków Komisji Europejskiej. Jeszcze w czerwcu przewodnicząca Ursula von der Leyen oceniała nasz projekt jako dobry, a nie minęło wiele czasu i stwierdziła, że jednak trzeba ponownie przyczepić się do pojęcia praworządności. A jak wiemy, spór ten był sztucznie wywołany i jest sztucznie podtrzymywany. Wszystko po to, aby politycznie szkodzić rządowi, a także osłabiać naszą gospodarkę. Zrobiliśmy wszystko, co do nas należy. Ustawa o funkcjonowaniu Sądu Najwyższego została zmieniona, Izba Dyscyplinarna SN przestała istnieć i zastąpiła ją Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Nie ma więc merytorycznych przeszkód, żeby uruchomić te środki.

Ta kwestia może wpłynąć na wynik wyborów?

– Z pewnością jest to karta wyborcza opozycji, którą grają i będą grać. Natomiast w sprawie tych środków możemy być spokojni. Na bieżąco prowadzone są rozmowy między Warszawą a Brukselą. Myślę, że te środki wpłyną wraz z wysłaniem odpowiednich wniosków o płatności. Oczywiście, jestem świadomy tego, że niektórzy politycy woleliby, żeby tych pieniędzy nie było – oni żyją w myśl zasady: im gorzej dla Polski, tym lepiej dla nich. Z drugiej strony nie wstrzymaliśmy inwestycji, one są na bieżąco realizowane. Mamy zgromadzone na nie środki krajowe. Dotyczy to także inwestycji wpisanych do KPO. A my z czasem odbierzemy te środki z Brukseli w ramach płatności, które Komisja Europejska musi nam wypłacić. Jeżeli KE będzie dalej w to brnęła, to będzie łamać traktaty. Nie ma podstaw prawnych do tego, aby jednostronnie decydować o tym, który kraj może otrzymać pieniądze.

Tusk również deklaruje, że zaraz po wyborach wprowadzi związki partnerskie osób tej samej płci?

– Niestety, ale nawet w obecnym parlamencie jest wielu polityków, którzy dopominają się o wprowadzenie rozwiązań niezgodnych z Konstytucją. Polska chroni małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Wprowadzenie związków partnerskich, czy jakkolwiek inaczej by one zostały nazwane, łamie ten podstawowy zapis, i to zostałoby obalone przez Trybunał Konstytucyjny. Osoby, które lubią na wiecach wymachiwać Konstytucją, powinny o tym wiedzieć. Donald Tusk sprzeda każdą bzdurę, on szuka łatwowiernych wyborców. Dla niego najważniejsze jest wkupienie się w łaski elektoratu lewicowego czy też skrajnie lewackiego. Jest to jedyna baza wyborców, o którą może się starać i która może poszerzyć grono jego zwolenników.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

AB, Nasz Dziennik