• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Idziemy przez ciemną dolinę

Wtorek, 25 października 2022 (00:11)

ROZMOWA z o. Mikołajem Bieliczewem MIC, marianinem, posługującym w parafii Świętej Rodziny w Charkowie

Pracuje Ksiądz w Charkowie, mieście położonym tuż za wojennym frontem.
Jak wygląda posługa duszpasterska w takich warunkach?

– W naszej parafii Świętej Rodziny w Charkowie posługujemy we dwóch – wraz z ks. Anatolem, proboszczem. Podzieliliśmy się naszymi obowiązkami. Proboszcz przede wszystkim wyjeżdża do potrzebujących
– zarówno do innych dzielnic, jak i do miejscowości poza miastem, także tych blisko frontu. Moja posługa z kolei
jest skoncentrowana na miejscu, przy parafii. Warunki mieszkaniowe w mieście są bardzo słabe, dlatego teraz,
w czasach wojennych, razem z nami mieszka sześcioro parafian, którzy nie wyjechali i nie mają żadnej pomocy. Są to osoby starsze i chore. Mieszkanie w blokach na wysokich piętrach jest w praktyce niemożliwe. Władze miasta już zapowiedziały, że wysokie piętra nie będą ogrzewane zimą, poza tym cały czas trwają ostrzały rakietowe.

Czy wierni mają możliwość uczestniczyć
we Mszach św.?

– Każdego dnia odprawiam dwie Msze św. Przychodzą parafianie z miasta i kiedy mają taką możliwość, także wojskowi. Poranna Msza św. jest transmitowana on-line. Prosili o to wierni i żołnierze. Kiedy z jakichś powodów transmisji nie ma, od razu wierni pytają czemu, czy coś się stało, i podkreś- lają, że czekają na kolejną Mszę św.
Wiele osób z tego korzysta. Wojna sprawiła, że ludzie
z oddalonych miejsc mają problem z dotarciem,
dla niektórych jest to w ogóle niemożliwe, a pragną się modlić i tęsknią za Eucharystią. Wiem, że te transmisje oglądają także żołnierze na froncie. Msze św. transmitujemy od pierwszego tygodnia wojny.

Kiedy wojna wybuchła, przez pierwsze tygodnie w mieście nie funkcjonował transport. Wówczas ludzie nie docierali
do kościoła praktycznie w ogóle. Teraz ci, co mieszkają
w mieście, mogą dotrzeć i korzystać z sakramentów. Problem z tymi, którzy mieszkają dalej. Do wielu potrzebujących dociera proboszcz – ks. Anatol. Wojna trwa, jest nowa fala ostrzałów, nie wiemy, kiedy się to zakończy i jakie będziemy mieli możliwości za kilka tygodni, czy nawet dni.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

APW, KG, „Nasz Dziennik”