• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Wydobędziemy wszystkich bohaterów

Poniedziałek, 11 marca 2013 (02:07)

Jesteśmy zdeterminowani, aby każdą ofiarę z Łączki wydobyć – zapewnia prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN. Problemem przy dokończeniu prac mogą być pobliskie groby, często katów zamordowanej na Rakowieckiej elity narodowej.

O pracach nad identyfikacją ofiar zbrodni stalinowskich na Powązkach Wojskowych w Warszawie mówili podczas sobotniej konferencji „Korporanci: Studenci niepokorni – Żołnierze Wyklęci” kierujący ekshumacjami prof. Krzysztof Szwagrzyk oraz dr Andrzej Ossowski z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Uniwersytet przy wsparciu sponsorów wziął na siebie koszty badań genetycznych, dzięki którym możliwe jest określenie tożsamości wydobywanych spod ziemi szczątków elity powojennej konspiracji: oporu zbrojnego i cywilnego w Polsce, a także koszty budowy bazy genetycznej.

Jak zauważył dr Ossowski, na dłuższą metę nie będzie jednak możliwe finansowanie tych działań przez tę uczelnię.

– Za samą chemię zapłaciliśmy kilkaset tysięcy złotych. To pierwsza tego rodzaju baza na świecie – podkreślił.

– Zupełnie inaczej mówimy o ofiarach, które możemy zidentyfikować i zwrócić im twarz, a zupełnie inaczej o milionach bezimiennych ofiar, co do nas nie zawsze przemawia. Kiedy znamy konkretne osoby, ich biogramy – wtedy jest to bardzo wymowne – zauważył specjalista odpowiadający za badania genetyczne.

Jak ujawnił, w celu oddania materiału porównawczego potrzebnego do badań DNA zgłosili się krewni zamordowanych nawet z Australii. Jak wiadomo, sprawa jest niebagatelna.

– Nie ma w Polsce drugiego takiego miejsca jak Łączka – podkreślał prof. Szwagrzyk. Jego zespół ekshumował do dziś 111 osób, zgromadzono 250 próbek materiału porównawczego od osób spokrewnionych dla około 70 z ofiar. Zidentyfikowano już 7 osób.

50 tysięcy mordów

W latach 40. i 50. komuniści wymordowali w Polsce około 50 tys. ludzi. Wydano około 8 tys. w większości wykonanych wyroków śmierci, ponad 20 tys. osób zmarło w więzieniach, 10 tys. zginęło w walce.

– Tych, których zamordowano w aresztach Informacji Wojskowej, ciągle jeszcze nie możemy policzyć – tłumaczył prof. Szwagrzyk.

Na razie prace zostały przeprowadzone na terenie stanowiącym około jednej trzeciej całego tego obszaru. W jego określeniu pomogły relacje i dokumenty, ale również zdjęcia lotnicze z lat 50., dzięki którym można dziś zlokalizować, gdzie dokładnie znajdowały się jamy grobowe.

– Po naniesieniu tych zdjęć na dzisiejsze zdjęcia satelitarne widzimy wyraźnie, jak to pole zostało usytuowane. Dzięki zdjęciom wykonaliśmy badania sondażowe, które potwierdziły ich prawdziwość – mówił Krzysztof Szwagrzyk.

Po Świętach Wielkanocnych prace będą kontynuowane m.in. na terenie asfaltowej alejki, która zostanie rozebrana. Pewnym kłopotem są lokalizacje, gdzie znajdują się dziś groby m.in. takich osób jak Julia Brystygierowa.

To ponure zrządzenie dziejów, ale w czasie gdy mordowano ofiary pochowane na Łączce, szefowała V Departamentowi Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i osobiście, w sposób sadystyczny i brutalny, torturowała więźniów.

To samo dotyczy stalinowskiego sędziego płk. Romana Kryżego – na podstawie jego wyroków zamordowano około 50 ludzi. IPN szanuje godność wszystkich zmarłych.

– Jesteśmy zdeterminowani, by każdą ofiarę z Łączki wydobyć. Mamy pewien sposób postępowania i nie wydaje mi się, by cokolwiek mogło nas od tego odwieść – podkreślał Szwagrzyk. Jego zespół konsekwentnie chce współpracować z rodzinami i krewnymi tych, których groby znajdują się na terenie prac ekshumacyjnych.

Korporanci niezłomni

Być może w niedługim czasie odnalezione zostaną szczątki Lecha Neymana, jednego z dowódców NSZ, a jednocześnie działacza ONR i członka Korporacji Akademickiej Konwent Helionia. Sylwetka jego i 24 innych wybitnych członków przedwojennych korporacji akademickich znalazła się na wystawie „Korporanci: Studenci niepokorni – Żołnierze Wyklęci”. Jej twórcą jest prezes koła filistrów Korporacji Sarmatia Aleksander Rostocki.

– Wystawa ukazuje zupełnie nieznane postacie polskiej historii – żołnierzy wyklętych wywodzących się z przedwojennych kręgów akademickich. Są wśród nich ONR-owcy pomagający podczas wojny Żydom czy cichociemni, życiorysy osób, które miały być na zawsze zapomniane – tłumaczy.

Jest wśród nich m.in. ppłk Stanisław Kasznica, ostatni komendant Narodowych Sił Zbrojnych, właśnie zidentyfikowany na Łączce. Przed wojną działacz ONR i również członek poznańskiej Helionii, podobnie jak jego ojciec prof. Stanisław Kasznica i brat Jan. Sylwetki członków poznańskiej Korporacji Akademickiej Helionia przedstawił dr Rafał Sierchuła (IPN). Wśród nich postać Zygmunta Celichowskiego, żołnierza gen. Maczka, czy Henryka Fleszara – lekarza, który po wojnie trafił do sowieckich łagrów.

Wystawa przedstawia naprawdę niezwykłe życiorysy. Jeden z nich to Edward Kemnitz z Korporacji Aquilonia, szef ONR na Pomorzu i żołnierz NSZ, który został po wojnie wraz z rodziną oznaczony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Podczas okupacji zaangażował się w niesienie pomocy Żydom w ramach organizacji Żegota.

Z kolei Władysław Weker to student i absolwent SGH oraz korporant Welecji. W czasie wojny był członkiem Związku Jaszczurczego i NSZ. Trafił do więzienia na Pawiaku. Po jego opuszczeniu został szefem Biura Fałszerstw NSZ, które zaopatrywało podziemie w legalne dokumenty niemieckie. Wystawę „Korporanci: Studenci niepokorni – Żołnierze Wyklęci” można zobaczyć w Warszawie przy ul. Brackiej 20a, lokal 108, w kwaterze Korporacji Sarmatia. Dostępna jest tylko w poniedziałek i środę w godzinach 17.00-19.00.

Maciej Walaszczyk