Chciał się przypodobać Rosji
Poniedziałek, 3 października 2022 (15:49)Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Ambasador Rosji Siergiej Andriejew został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z powodu nielegalnej aneksji części terytorium Ukrainy przez Rosję. Podobne spotkania odbyły się także
w innych państwach europejskich.
– Rosja nic sobie z tego nie robi i wszystko wskazuje na to, że nadal będzie realizowała własny plan, co nie oznacza,
że nie powinny być podejmowane określone kroki potępiające rosyjski reżim i jego działania wobec Ukrainy. Stanowisko Polski wobec zaborów Rosji jest jasne
i niezmienne. W tej sytuacji my powinniśmy robić swoje,
czyli metodami ogólnie przyjętymi na arenie międzynarodowej – właśnie poprzez tego typu spotkania
z ambasadorem Federacji Rosyjskiej, poprzez dyplomatyczne stanowiska – mamy wręcz obowiązek napominać i piętnować działania rosyjskie. Swoją rolę
na tym polu odgrywa, obok MSZ, także prezydent Andrzej Duda, który poprzez swoje stanowiska, m.in. podczas niedawnej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, potępił działania Rosji. Głos Polski jest dzisiaj ważny, jest coraz bardziej słyszalny, tym bardziej powinniśmy piętnować zło
i zachęcać, aby inni to też czynili. Tym samym dodajemy odwagi innym krajom, które mogą mieć jeszcze jakieś obiekcje, jakieś opory w tej kwestii. My tych wątpliwości nie mamy, my od początku jasno stawiamy sprawę.
To, co czyni Rosja na Ukrainie, to, co robi Putin, to jest zbrodnia przeciwko suwerennemu państwu i innej oceny nie ma i być nie może.
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz przyznał, że obecnie nasze relacje z Rosją są zamrożone. Czy utrzymywanie stosunków dyplomatycznych z Rosją – państwem terrorystycznym – ma w ogóle sens? Kilka krajów zrezygnowało z tej formy współpracy np. Litwa.
– Uważam, że lepiej jest zostawić te wszystkie kwestie fachowcom, dyplomatom i ekspertom. Zamrożenie relacji
z Federacją Rosyjską jest z pewnością bardzo jasnym sygnałem pod adresem Moskwy, że te relacje są bardzo ograniczone. Jest to jeden z ostatnich kroków przed ostatecznymi działaniami, które mogą nastąpić. Mówiąc
o zamrożeniu stosunków z Rosją, chcemy też wykorzystać to na arenie międzynarodowej, w różnego rodzaju sytuacjach – spotkaniach wielostronnych – mówiąc
o naszych działaniach, wskazując jednocześnie, że agresja na Ukrainę, jakiej dopuszcza się Putin, jest zwykłym barbarzyństwem. Jest to też zatrzaśnięcie przez Rosję drzwi. Myślę, że polski rząd, polski prezydent mają
w zanadrzu również opcję, o której wspomniał pan redaktor, i nie można wykluczyć, że w przyszłości nastąpi zerwanie relacji dyplomatycznych z Rosją przez większą liczę państw. To byłoby znacznie silniejsze działanie, jeśli taką decyzję podjęłaby większa grupa państw, które mają takie samo zdanie jak Polska, zwłaszcza że takich państw przybywa.
Putin próbuje przestraszyć wolny świat, m.in. grozi użyciem taktycznej broni jądrowej. Jak wytrącić ten oręż zbrodniarzowi i szantażyście?
– Putin musi używać szantażu, bo to jest jedna z jego broni, stosowana już wcześniej. Ludzie nieprzewidywalni,
a do takich należy Putin, uciekają się do tego typu metod, jak szantaż. Straszą, poniżają, atakują werbalnie, podejmują różnego rodzaju działania dezinformacyjne
na arenie międzynarodowej, próbując wywołać chaos. Narzędziami do tych działań są rozmaici agenci moskiewscy rozsiani po całym świecie. Natomiast my ze spokojem czekamy na dalszy rozwój wypadków. Ogłoszona przez Putina mobilizacja w Rosji nie wypaliła, zachęcając Rosjan do wyjazdu z kraju. To ośmieszyło zarówno Putina, jak i zdolności całej rosyjskiej armii. Widać, że czas w tej materii pracuje na naszą korzyść, a szantaże Putina są odpowiednio komentowane. Przypomnę tylko bardzo jasne stanowisko strony amerykańskiej, co stanie się z Rosją, jeśli Putin, który grozi światu, zechciałby użyć broni atomowej. To samo czeka Flotę Czarnomorską i wszystkie ośrodki obronne Rosji. Mamy więc jasną odpowiedź
i wymianę informacji całego cywilizowanego świata.
Źle się dzieje, jeśli Putin nieoczekiwanie otrzymuje paliwo do swojej działalności.
Jak odczytać postawę Radosława Sikorskiego wyrażoną wpisem na Twitterze?
– Stanowisko i poparcie Radosława Sikorskiego dla Rosji jest znane od wielu, wielu lat. To przecież nie kto inny, jak właśnie ten prominentny polityk Platformy w 2014 roku,
po spotkaniu szefów dyplomacji państw Unii Europejskiej
z liderami ukraińskiej opozycji w Kijowie, radził Ukraińcom, żeby nie walczyli z Rosjanami, żeby się poddali,
bo wszyscy zginą, będą martwi. To przecież Sikorski szukał przywództwa dla Unii Europejskiej, mówiąc na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej w Berlinie w 2011 roku, że mniej się obawia niemieckiej siły niż niemieckiej bezczynności, że Niemcy powinni silniejszą ręką rządzić Unią niż rządzą. A przecież wiadomo,
że porozumienie niemiecko-rosyjskie jest bardzo widoczne na arenie międzynarodowej. Teraz napisał na Twitterze coś, co obnaża go jako byłego ministra spraw zagranicznych, jako polityka, bo ten wpis to nic innego, jak próba wywołania wojny między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Radosław Sikorski jest Polakiem, więc na całym świecie zostało odnotowane, że to powiedział Polak. To, co napisał Sikorski – uważam – mieści się w ciągu zdarzeń, których można się spodziewać po tym polityku. W tym rozumieniu nic nadzwyczajnego nie zrobił. Moim zdaniem ewidentnie chciał przypodobać się Rosji i zburzyć dobre relacje
polsko-amerykańskie.
Wizerunek Polski został nadszarpnięty, a jak wyczyn Sikorskiego jest komentowany
w Brukseli? W końcu Sikorski to europoseł.
– Wkrótce się przekonamy. Myślę, że polska delegacja podejmie jakieś działania w tym kierunku. Jutro mamy spotkanie wszystkich polskich europarlamentarzystów Zjednoczonej Prawicy i myślę, że jakiś akces spróbujemy nadać wypowiedzi Sikorskiego, bo jest to wypowiedź skandaliczna, szkodliwa dla Polski, dla Polaków – nawet dla polskiej Lewicy, która odcina się od tego typu wpisów czy takich stanowisk. W związku z tym Radosław Sikorski zostaje sam ze swoim problemem, a że jest szefem delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi, to ze strony normalnie myślących polityków powinien paść wniosek o jego odwołanie
z funkcji przewodniczącego. Jest ewidentnie szkodnikiem
w obszarze relacji Unia Europejska – Stany Zjednoczone czy Polska – Stany Zjednoczone.
Politycy Platformy bronią Sikorskiego,
a Donald Tusk mówi, że to był błąd,
ale nie należy z tego robić zagadnienia…
– W tej formacji obowiązuje stara zasada Neumanna. Widać, że politycy Platformy mają scenariusz przykrycia tej wypowiedzi niedyspozycją czy jakąś wieczorną mgłą bądź pomrocznością jasną, jak to już bywało dawniej u różnych polityków. Natomiast nie chcą stanąć w prawdzie, nie chcą dotknąć sedna sprawy, bo ich to również kompromituje,
że w swoich szeregach mają takiego polityka. My, jako Zjednoczona Prawica, a myślę, że też ogromna większość Polaków patrzymy na to z politowaniem.