Łukaszowcy są w domu
Środa, 28 września 2022 (19:27)Po 83 latach łukaszowcy wracają do Polski. To wielka satysfakcja, a przede wszystkim wielkie dobro dla polskiej kultury – powiedział w środę Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, podczas konferencji prasowej poświęconej wystawie „Łukaszowcy. Wielki powrót”.
Wystawa „Łukaszowcy. Wielki powrót”, przygotowana przez Muzeum Historii Polski we współpracy z Muzeum Narodowym w Warszawie, zostanie otwarta dla zwiedzających 29 września.
Piotr Gliński przypomniał, że „w 1938 r. rząd polski zamówił siedem obrazów o tematyce historycznej u grupy polskich malarzy, u tzw. Bractwa św. Łukasza”. – Malarzy, którzy malowali w specjalny sposób. Odwoływali się do pewnych konserwatywnych trendów w sztuce – wyjaśnił.
Ocenił, że „to jest faktycznie wielki powrót”. – Tyle lat Polska starała się o to, żeby łukaszowcy wrócili i łukaszowcy są w domu – podkreślił wicepremier.
– Grupa malarzy zgromadzona w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, w domu-pracowni Tadeusza Pruszkowskiego, stworzyła siedem wspaniałych przedstawień ważnych momentów w polskiej historii – mówił. – Z kolei wybór tych właśnie, a nie innych tematów był dokonany przez specjalny zespół historyków pod kierunkiem prof. Oskara Haleckiego. I te tematy miały obrazować i obrazują dokonania Polski na tle dziejów cywilizacji – wskazał.
Wicepremier zwrócił uwagę, że „to były takie momenty w historii, jak Zjazd Gnieźnieński, spotkanie Ottona z Bolesławem Chrobrym u grobu św. Wojciecha”. – Z drugiej strony Wiktoria Wiedeńska, a także Konstytucja 3 Maja czy Konfederacja Warszawska – powiedział. – Bardzo różne i bardzo istotne, ważne momenty w polskiej historii przedstawione w sposób szczególny, artystycznie w sposób niepowtarzalny – wyjaśnił.
– To całe zamówienie było przeznaczone do wyposażenia polskiego Pawilonu na Wystawie Światowej w Nowym Jorku, która została otwarta w 1939 r. Niestety, wojna spowodowała, że te obrazy nigdy nie powróciły do Polski. Znalazły się w Syracuse, w Le Moyne College – zaznaczył. – Przez 83 lata Polska nie mogła odzyskać tych obrazów. I wreszcie, dzięki usilnym staraniom wielu osób, wielu instytucji, także Polonii – trzeba jasno powiedzieć, życzliwości w pewnym momencie ze strony kierownictwa Le Moyne College, m.in. pani dyrektor biblioteki, gdzie obrazy były zdeponowane, gdzie wisiały na ścianach […] – mogliśmy, jako państwo polskie, odzyskać łukaszowców – wyjaśnił prof. Gliński.
– Ważne jest także to, żeby wspomnieć, iż te obrazy zostały specjalną umową prawną przekazane Polsce i przekazane do Muzeum Historii Polski – podkreślił. – Ponieważ siedziba Muzeum Historii Polski jest w tej chwili budowana – pokazujemy je na razie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli już zaprezentować obrazy łukaszowców na wystawie stałej Muzeum Historii Polski – zaznaczył szef resortu kultury.
Wicepremier zwrócił uwagę, że obok tych obrazów na wystawie w Muzeum Narodowym „mamy także wspaniałe makaty utkane przed wojną jeszcze na poprzednią Wystawę Światową do Paryża według projektu Mieczysława Szymańskiego”. Dodał, że „wszystkie dzieła sztuki, o których mówił, są po renowacji”.
– Bardzo się cieszymy, że to wielkie dziedzictwo polskiej sztuki, polskiej kultury wróciło wreszcie po tylu latach do Polski – zaznaczył. – Jeszcze raz wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy się do tego przyczynili. I dziękuję także panu dyrektorowi [Łukaszowi] Gawłowi za to, że Muzeum Narodowe wspaniale współpracuje ze wszystkimi innymi naszymi instytucjami, także udostępnia swoje powierzchnie na prezentację tej niepowtarzalnej wystawy – powiedział prof. Gliński.
– Planujemy później prezentację [tych prac – PAP] także w innych miejscach w Polsce. Bo łukaszowcy są związani choćby z Kazimierzem Dolnym. Tam mamy świetne Muzeum Nadwiślańskie – zapowiedział. – Ale, jak mówię, domem łukaszowców będzie Muzeum Historii Polski, co też jest chyba symboliczne i znaczące – przekonywał Piotr Gliński.
Podczas konferencji dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Łukasz Gaweł potwierdził, że „to jest niezwykłe wydarzenie”. – Z punktu widzenia tego, co ja nazywam narodową mitologią, to jest naprawdę bezcenne wydarzenie – dodał. – Łukaszowcy zrobili kolejną rzecz w naszej świadomości narodowej, budowania obrazów, które są tak bardzo ważne. To, co zrobił Jan Matejko, zostaje w naszych głowach na zawsze, tak też jest z tym, co zrobili łukaszowcy – przekonywał.
– To dla nas bardzo wspaniałe wydarzenie, że możemy zaprezentować mały fragment naszej kolekcji – wskazał z kolei dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostro. – Te obrazy i makaty, które tutaj pokazujemy, mają szczególne znaczenie – podkreślił.
Robert Kostro przypomniał, że „były one efektem niezwykłego przedsięwzięcia – zostały zlecone jako pewnego rodzaju prezentacja historii Polski”. – To jest bardzo ciekawe, bo możemy w nich przyjrzeć się, w jaki sposób w latach trzydziestych widziano Polskę, w jaki sposób chciano ją pokazać za granicą, w jaki sposób II Rzeczpospolita prowadziła swoją politykę historyczną – powiedział dyrektor MHP.
Wskazał również, że „losy tych prac niezwykle są splecione z polskimi losami”. – Znalazły się w chwili wybuchu wojny w Stanach Zjednoczonych, stały się wygnańcami w Stanach Zjednoczonych i tam znalazły gościnę, a teraz wracają do wolnej Polski – wskazał.
Podczas konferencji obecna była również Inga Barnello, która do czerwca 2022 r. była dyrektorem Biblioteki w Le Moyne College. Przypomniała ona losy prac łukaszowców w Stanach Zjednoczonych. – Dzisiaj mamy ten szczęśliwy dzień, że te dzieła sztuki wracają do Polski, tu, gdzie przynależą, chociaż proces był bardzo długi i skomplikowany – przyznała.
Na ekspozycję „Łukaszowcy. Wielki powrót” składa się siedem panoramicznych obrazów i cztery makaty. Obrazy ukazują najbardziej chwalebne momenty w dziejach polskiej państwowości: począwszy od spotkania Bolesława Chrobrego i cesarza Ottona u grobu św. Wojciecha (1000 r.), przez przyjęcie Unii Lubelskiej (1569 r.), skończywszy na uchwaleniu Konstytucji 3 maja (1791 r.). Makaty – według projektu Mieczysława Szymańskiego – opiewają natomiast króla Jana III Sobieskiego: jego sukcesy militarne i potęgę Rzeczpospolitej Obojga Narodów za jego czasów.
Wystawa łączy w sobie kilka wątków. Prezentuje znakomite malarstwo, śmiałą próbę poszukiwania stylu narodowego w sztuce polskiego dwudziestolecia. To okazja, by przypomnieć śmiałe i przemyślane działania, jakie władze II Rzeczypospolitej prowadziły na polu polityki historycznej. To wreszcie okazja, by zamanifestować determinację i skuteczność polskich władz oraz polskich muzealników w walce o powrót polskich dzieł sztuki do kraju.
Po „wizycie” w Muzeum Narodowym łukaszowcy uświetnią wystawę stałą Muzeum Historii Polski, którego siedziba powstaje na warszawskiej Cytadeli.
Więcej warto zobaczyć TUTAJ.
APW, PAP