Kanał przez Mierzeję Wiślaną stał się faktem
Poniedziałek, 19 września 2022 (16:28)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Uroczyście otwarty w sobotę kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną łączący Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską jest już faktem. Jak ważna jest ta inwestycja ze strategicznego punktu widzenia?
– Przede wszystkim nie potrzebujemy już zgody Rosjan na każdorazowe przepłynięcie przez kontrolowaną przez nich Cieśninę Piławską statków do portu w Elblągu. Mamy odtąd swobodny dostęp z Zalewu Wiślanego do Zatoki Gdańskiej. Jest to zatem kolejny element uniezależnienia się od Rosji. Uruchomienie kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną ma zatem znaczenie na poziomie strategicznym – jeśli chodzi o geografię – czyli de facto uniemożliwia Rosjanom blokowanie nas przez Cieśninę Piławską. Jednocześnie jest to też symbol skuteczności państwa polskiego, które integruje wszystkie zakątki swoich ziem w jedną geopolityczną całość. Proszę pamiętać, że m.in. Elbląg był do tej pory wyłączony – jeśli chodzi o drogę wodną – z realnych kontaktów ze światem zewnętrznym. Dlatego przekop Mierzei Wiślanej, a w efekcie powstały kanał żeglugowy ma również symboliczne znaczenie.
Jak Pan Profesor zauważył – nie potrzebujemy już zgody Rosjan na przepłynięcie przez Cieśninę Piławską, a zatem pułapka zastawiona przez Stalina wreszcie przestaje działać?
– W tym miejscu oczywiście tak, ale proszę pamiętać, że na tym ingerencja Rosji się nie kończy. Są jeszcze inne rosyjskie pułapki, jak chociażby Kaliningrad, czyli nasz dawny Królewiec. Patrząc jednak z perspektywy tej części naszych ziem, to rzeczywiście Kanał Żeglugowy na Mierzei Wiślanej ma swoje niebagatelne znaczenie. Warto pamiętać, że niezależność od Rosji jest ważna w kwestiach energetycznych, ale także jeśli chodzi o szlaki morskie.
Dlaczego ta oczekiwana inwestycja nie doczekała się wcześniej realizacji, dlaczego poprzednie rządy, w tym rząd koalicji PO –PSL, jej nie przeprowadziły?
– Poprzednie rządy nie podjęły się tego zadania z prostego powodu – mianowicie nie chciały. Proszę pamiętać, że żyliśmy w realnej konfiguracji geopolitycznej zdefiniowanej przez Niemcy i przez Rosję. Stąd dla polskiej suwerenności, polskiej podmiotowości, także dla polskiej niezależnej gry – również w sferze inwestycji – nie było specjalnie miejsca. Co więcej, z naszej strony nie próbowano tego zmienić – wręcz przeciwnie, wpisywano się w pewien kontekst działań głównych sił europejskich – w tym wypadku w politykę Berlina. I to jest pochodna sytuacji braku samodzielności wcześniejszych rządów. Po prostu bano się strategicznych inwestycji, które w jakikolwiek sposób naruszałyby układ Berlina i Moskwy.
Nieprzypadkowo wybrano więc datę uroczystego otwarcia kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, które odbyło się w symbolicznym dniu 17 września, w 83. rocznicę rosyjskiej napaści na Polskę?
– Niewątpliwie jest to zamierzone działanie. W ten sposób starano się pokazać to, co jest ważne dla Polski. Dominacja niemiecko-rosyjska rozpoczęła się od paktu Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, który otwierał Niemcom
i Związkowi Sowieckiemu drogę do wspólnej napaści na Polskę, co dwa te totalitarne mocarstwa zrealizowały najpierw 1 września 1939 roku – w dniu napaści Niemiec na Polskę – i 17 września, kiedy dzieła dopełnił ZSRS. Otwarcie kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną w takim dniu jest niezwykle ważne dla Polski, co więcej, wybranie tej właśnie daty jest absolutnie nieprzypadkowe. Pamiętajmy też, że dzisiaj wiele rzeczy w przestrzeni geopolitycznej, międzynarodowej niezależności rozgrywa się w sferze gospodarczej, dlatego tak ważny dla nas jest ten kanał przez Mierzeję Wiślaną.
Prezes Jarosław Kaczyński w trakcie swojego przemówienia podczas uroczystości otwarcia kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną podkreślił, że Polska nie musiała nikogo prosić o zgodę na tę inwestycję. Czy nie jest to przytyk zwłaszcza do rządów
PO – PSL?
– Na tym polega realna niezależność – jeśli nie musimy nikogo o nic prosić, a sami możemy decydować o sobie. To jest prawdziwa niezależność, suwerenność. Natomiast jeśli musimy prosić innych o coś, co dotyczy tylko nas, jeśli nie możemy o tym sami decydować, to wówczas jest zależność, co jest zawsze niebezpieczne.
W mediach komercyjnych, tzw. wolnych mediach, temat otwarcia kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną został potraktowany właściwie marginalnie, nie było też transmisji z uroczystości…
– Opozycja totalna oraz sprzyjające jej media rzeczywiście mają problem, bowiem od początku sabotowały tę inwestycję. Wyrażano nadzieję, że przekop Mierzei Wiślanej zostanie zablokowany na poziomie Komisji Europejskiej jako przedsięwzięcie nieekologiczne, łamiące pewne zasady. Kiedy to się nie powiodło, później przyjęto narrację, że ta inwestycja się nie uda, że jest bezcelowa, bo jest zbyt płytko, że niewiele statków będzie mogło tamtędy przepłynąć itd.
Natomiast kiedy ta narracja legła w gruzach, próbowano przykryć otwarcie kanału rzekomymi błędami Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod kierownictwem Antoniego Macierewicza i z tego zrobić sprawę najważniejszą – zwłaszcza w relacji do Rosji, bo kanał był budowany właśnie w takim kontekście. Jak widzimy, jest cały szereg rzeczy, które pokazują miałkość obozu opozycyjnego i to nie tylko w sensie politycznym, ale również w sensie medialnym. To dowód, że oni nie są
w stanie grać polską grę, i tylko odsunięcie Prawa
i Sprawiedliwości od władzy jest dla nich fundamentalne, natomiast cała reszta jest środkiem do tego głównego celu.
Parafrazując słowa Małgorzaty Kidawy-
-Błońskiej – wprawdzie to nie natura zdecydowała o przekopie Mierzei Wiślanej, niemniej jednak ważne jest, że kanał żeglugowy stał się faktem…
– Natura nie chciała, a przekop jest. Nawiasem mówiąc, wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej to była jedna wielka kompromitacja, która pokazywała, jak daleko Platforma odpłynęła i na kanwie walki z PiS-em posługiwała się wręcz infantylną argumentacją, którą nawet trudno komentować.
Czym teraz zajmie się opozycja, która tracąc kolejny argument, siłą rzeczy będzie musiała ten temat odpuścić? Co więcej – i to też nie jest dobra wiadomość dla totalnej opozycji
–1 października nastąpi uruchomienie Baltic Pipe…
– Oponenci wobec PiS – i w tym przejawia się ich totalność – zawsze znajdą jakiś argument do ataku. Powiedzą, dajmy na to, że rurociąg Baltic Pipe nie będzie do końca wypełniony gazem i winą PiS jest, że nie zadbano o odpowiedni kontrakt z Norwegami itd. I tego typu ataków należy się spodziewać. W tym miejscu może też warto przypomnieć, że będzie Centralny Port Komunikacyjny, który jest realizowany, i to bardzo szybko – w niespotykanym tempie – dlatego również tu należy się spodziewać kolejnej fali krytyki, że np. wiele błędów można by uniknąć, gdyby to czynić powoli.
Problem opozycji jest taki, że zamiast proponować coś alternatywnego, ale realnego, tylko neguje, że jesteśmy przeciw temu, przeciw tamtemu, przeciw wszystkiemu, co realizuje PiS, nie przedstawiając żadnej alternatywy. Przy czym inwestycje, które podjęlo PiS, jak chociażby kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną, gazociąg Baltic Pipe, Centralny Port Komunikacyjny, którego budowa się rozpoczyna, podobnie jak już realizowany międzynarodowy szlak komunikacyjny Via Carpatia łączący Kłajpedę na Litwie z Salonikami w Grecji, pozostaną i będą służyć przyszłym pokoleniom. A co po sobie pozostawi opozycja totalna?
W jakim świetle stawia to odbiorców retoryki Platformy i sprzyjających jej mediów, skoro ich „autorytety” tak często zmieniają zdanie, a ich diagnozy są trafione jak kulą w płot?
– To jest narracja kierowana do twardego elektoratu, który nie zraża się błędami swoich politycznych ulubieńców. Ten elektorat żyje w sztucznie stworzonej bańce medialnej i jest przekonany, że oni zawsze mają rację. Dlatego tam nie liczy się to, czy ten przekaz jest spójny logicznie, nie ma znaczenia, że narracja często jest zmieniana, ważne jest tylko to, żeby dokopać PiS i odsunąć je od władzy.
Źle to świadczy o odbiorcach…
– Nawet oficjalne badania pokazują, że ci odbiorcy, którzy oglądają tzw. wolne media, nie oglądają nic więcej, a więc żyją w bańce informacyjnej. Są karmieni jednym przekazem, który jest do nich kierowany. Wrogość do PiS i chęć odsunięcia tej partii od władzy, wąskie myślenie góruje nad logiką i rzeczywistością.