Nie ustaniemy w walce o wolne media
Piątek, 8 marca 2013 (10:46)Z panem Tadeuszem, który od sierpnia 2011 roku pikietuje w obronie Telewizji Trwam przed siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, rozmawia Izabela Kozłowska
Ponad 1,5 roku nieustannego stania przed siedzibą KRRiT jest ogromnym poświęceniem...
- „Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba czasami zapłacić...” powiedział do nas Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński. Ten wspaniały i wielki Polak wskazał, że bez poświęcenia nic nie osiągniemy. Za to ziarno prawdy trzeba płacić, a niekiedy nawet oddać życie.
Właśnie te słowa księdza kardynała Wyszyńskiego są głęboko zakorzenione w moim sercu. To one mnie motywują, by nie ustawać w walce o Telewizję Trwam. Codziennie dodają mi sił, by stanąć przed Krajową Radą i brać udział w pikiecie. Rzadko kiedy się zdarza, że mnie tam nie ma. Wiadomo, zdarza się, że muszę także wypełniać inne, codzienne obowiązki, ale praktycznie codziennie uczestniczę w pikiecie. Wieczorem, codziennie przychodzę także pod krzyż ustawiony na Krakowskim Przedmieściu.
Dlaczego zdecydował się Pan pikietować pod siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji?
- Walczę przede wszystkim o wolność mediów w naszej Ojczyźnie. Uczestnictwem w pikiecie walczę także o media katolickie, które są nam niezbędne. Mam tu na myśli Radio Maryja, Telewizję Trwam i „Nasz Dziennik”.
Są one naszą ostoją, przekaźnikiem Słowa Bożego oraz Prawdy. Polska byłaby inna, gdyby nie Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik”. Byłoby nam jeszcze trudniej żyć w Polsce, gdyby zabrakło innych dzieł powstałych przy Radiu Maryja, gdyby nie inspiracja, mądrość o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR. Te dzieła budują wspólnotę, skupiają nas, jednoczą na modlitwie, uczą miłości do Pana Boga, drugiego człowieka i Ojczyzny.
Przed KRRiT stoi nas garstka, ale jesteśmy świadomi, że reprezentujemy miliony. W pewnym stopniu jesteśmy ich głosem. Wierzymy, że stopniowo, pomału „zarazimy” innych, żeby było więcej tych aktywnych, walczących o wolne media i wolną Polskę. Zresztą – jak to mówi o. Tadeusz Rydzyk – „to jest potrzeba na wczoraj”. Musimy naprawdę wszyscy ruszyć, bo toczy się taki dramat naszej Ojczyzny, a wiele zależy od nas, tylko musimy sobie to uświadomić.
Dzięki Radiu Maryja, Telewizji Trwam i „Naszemu Dziennikowi” widzimy, że jest jeszcze szansa, nie można opuszczać rąk. Trzeba mobilizować się i działać dalej dla dobra Polski i przyszłych pokoleń. Nie wolno nam spocząć nawet na sekundę. Wiem, że coraz więcej Polaków to rozumie.
Jak długo planują Państwo pikietować?
– Naszym celem jest to, żeby Telewizja Trwam otrzymała miejsce na cyfrowym multipleksie. Wówczas zakończymy naszą pikietę. Patrząc na nastawienie KRRiT i dotychczasowe jej działania, trzeba być świadomym, że nasza walka może być dłuższa.
Nie ma nic otwartego, nic prostego, wszystko dziwnie zakamuflowane. Jednak to nas nie zraża do dalszej walki. Wręcz przeciwnie, mobilizuje, aby nie ustawać w obronie wolnych mediów, wolnej Ojczyzny. Nie możemy odpuścić, bo oni wtedy pomyślą, że zwyciężyli. Przykre, że miliony obywateli muszą upominać się o swoje prawa, pisząc listy, maszerując, pikietując i nikt nie bierze ich głosu pod uwagę.
Wspomniał Pan, że rodacy są coraz bardziej świadomi sytuacji w kraju i ich potrzeb…
– Widzę to chociażby po reakcji na naszą pikietę. Na samym początku wiele osób bardzo negatywnie się do nas odnosiło. Zdarzały się przykre słowa, wyśmiewanie...
Teraz widzimy, że są bardziej zainteresowani tym, po co tam stoimy, czemu protestujemy i czego się domagamy. Obecnie bardzo rzadko zdarzają się negatywne opinie, a wręcz przeciwnie. Odczuwamy coraz więcej przyjaznych gestów względem nas i takiej jedności w proteście.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska