• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Kompleks wybuchu

Piątek, 8 marca 2013 (02:07)

Nowa polsko-rosyjska ekspertyza szczątków Tu-154M nie wykazała na nich śladów wybuchu – uznali Rosjanie. Tyle że polscy eksperci nie brali udziału w żadnych badaniach pod kątem wykrycia materiałów wybuchowych.

– Przeprowadzona wspólnie przez specjalistów z Rosji i Polski nowa ekspertyza szczątków polskiego Tu-154M nie wykazała na nich śladów wybuchu – ogłosił wczoraj Władimir Markin, rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

Jak przekonywał, pobrane przedmioty zostały przebadane przez rosyjskich i polskich ekspertów z zakresu traseologii, metaloznawstwa i pirotechniki z użyciem specjalnych środków technicznych.

– W wyniku przeprowadzonych oględzin i badań eksperci stwierdzili, iż na poddanych oględzinom i badaniom przedmiotach brak jest jakichkolwiek śladów wybuchu – zaznaczył.

Prace rosyjskich i polskich śledczych, w których uczestniczyli również biegli z dwóch krajów, były prowadzone w Moskwie i Smoleńsku w dniach 18 lutego – 7 marca. I to jedyny spójny punkt polskiego i rosyjskiego komunikatu na temat zakończonych właśnie prac. Bo według polskiej prokuratury żadnych wspólnych badań pod kątem wykrycia materiałów wybuchowych nie było.

– Polscy biegli oraz prokurator wojskowy nie uczestniczyli na terenie Federacji Rosyjskiej w żadnych badaniach (tym bardziej laboratoryjnych) pod kątem wykrycia materiałów wybuchowych – podkreślił płk Zbigniew Rzepa, rzecznik naczelnego prokuratora wojskowego.

Jak zaznaczył, w podanym przez Komitet Śledczy FR terminie prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie oraz polscy biegli brali udział „w oględzinach dwóch fragmentów brzozy, zabezpieczonych do badań kryminalistycznych w Smoleńsku” w październiku ubiegłego roku.

– Biegli dokonali zwymiarowania dwóch fragmentów brzozy, zmierzyli cięcia, ułamania i darcia, zabezpieczyli znajdujące się w nich elementy metalu i powłok lakierowych. W dalszej kolejności biegli dokonali odlewów silikonowych tychże darć, cięć i złamań oraz elementów metalowych. Biegli pobrali również próbki z elementów tkwiących w brzozie do dalszych badań fizykochemicznych, metaloznawczych i mechanoskopijnych – sprecyzował płk Rzepa.

Jak poinformował, w dalszej kolejności biegli pobrali z wraku samolotu próbki referencyjne (porównawcze) elementów metalowych i powłok lakierowych. Posłużą one do dalszych badań.

Oświadczeniem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej zaskoczony był przebywający w Moskwie prokurator ppłk Karol Kopczyk.

– Czynności, które były wykonywane pomiędzy 18 lutego a dniem dzisiejszym, nie były ukierunkowane na stwierdzenie, czy nastąpił zamach, wybuch – powiedział.

– W momencie, gdy będę miał ekspertyzę wykonaną przez polskich ekspertów, wtedy będę mógł stwierdzić, czy doszło do takiego zdarzenia, czy nie doszło. Natomiast nie będę odnosić się do wypowiedzi przedstawicieli Komitetu Śledczego FR – dodał. Zaznaczył, że „w Smoleńsku nie były prowadzone żadne badania i nie były wykonywane żadne ekspertyzy”.

Rosyjskie pewniki

– Efekty wykonanych przez biegłych na terenie Federacji Rosyjskiej czynności poznamy po wykonaniu badań w Polsce (także laboratoryjnych) i opracowaniu opinii, w której biegli określą m.in. mechanizm powstania uszkodzeń drewna brzozy, a więc czy uszkodzenie drzewa mogło powstać od uderzenia skrzydła samolotu i czy samolotem tym był Tu-154M nr 101 – podkreślił rzecznik NPW. Biegli ustalą też, czy na pobranych do badań próbkach znajdują się ślady materiałów wybuchowych.

Zupełnie inaczej sytuację ocenił Władimir Markin, który zderzenie Tu-154M z brzozą uznał za pewnik. Jak poinformował, z udziałem rosyjskich i polskich ekspertów „przeprowadzono oględziny zabezpieczonego pnia drzewa (brzozy), z którym w trakcie lądowania, zanim roztrzaskał się o ziemię, zderzył się statek powietrzny”.

Rzecznik Komitetu Śledczego FR dodał, że w toku prowadzonych czynności pobrano ponad 300 próbek, które zostaną poddane ekspertyzom sądowym zarówno na terytorium FR, jak i Polski. Z jego relacji wynika, że opisane przez NPW badania brzozy i pobranie próbek z wraku odbyło się niejako przy okazji prowadzonych badań i na wniosek strony polskiej.

W relacjonowanych na bieżąco przez „Nasz Dziennik” czynnościach w Moskwie i Smoleńsku uczestniczył ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Towarzyszyło mu siedmiu biegłych z Polski.

Marcin Austyn